Najczęstszą przyczyną urazów kręgosłupa górników jest nadmierny wysiłek

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Transport ręczny to najczęstsza okoliczność, podczas której dochodzi do wypadku związanego z urazem kręgosłupa – wyjaśnił Edward Grzesiuk

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

O przyczynach i przebiegu wypadków przy pracy, skutkujących urazami kręgosłupa dyskutowali podczas pierwszego dnia III Akademii Bezpieczeństwa Wydawnictwa Górniczego przedstawiciele spółek wydobywczych.

O wypadkowości, szczególnie w kontekście właśnie urazów kręgosłupa, w kopalniach węgla na Lubelszczyźnie mówił podczas drugiego panelu Akademii Edward Grzesiuk ze spółki LW Bogdanka.

Choć, jak zauważył na początku referatu w ubiegłym roku w Bogdance nie doszło do żadnego wypadku śmiertelnego, czy ciężkiego, a w ostatnich 10 latach miał tam miejsce tylko jeden wypadek śmiertelny, wypadki z urazami kręgosłupa faktycznie w kopalni zdarzają się. Jak do nich dochodzi?

- Nie da się w dzisiejszym górnictwie wyeliminować prac ręcznych. Gro wypadków związanych z urazami kręgosłupa ma miejsce w tych oddziałach, gdzie – mówiąc wprost – nosi się żelastwo. Transport ręczny to najczęstsza okoliczność, podczas której dochodzi do wypadku związanego z urazem kręgosłupa – stwierdził Grzesiuk.

Jak wyjaśnił, najczęstszą bezpośrednią przyczyną tego typu urazów jest nadmierny wysiłek.

- Wynika to czy to z niewiedzy, czy z nieuwagi pracownika. Tutaj jest bardzo duże pole do popisu dla służb BHP, by tych pracowników edukować, przypominać. Tego nigdy nie jest za wiele - podkreślił.

Jak zapobiegać tego typu wypadkom? Choć przy obecnym stanie technologicznym górnictwa nie da się w zupełnie wyeliminować czynników niebezpiecznych, LW Bogdanka podejmuje działania, których celem jest ich zminimalizowanie.

- Transport pracowników na miejsce pracy, pracownik wypoczęty lepiej wykonuje swoją pracę. Transport materiałów do miejsca pracy - wożą je tzw. ciągniki manewrowe, które docierają pod sam przodek. Wszyscy pracownicy Bogdanki mają także na wyposażenia specjalne pasy, które pomagają odciążyć kręgosłup podczas pracy – wyliczał Grzesiuk.

Podsumowując referat, przypomniał także rolę profilaktyki, szkoleń i ciągłego podnoszenia stanu wiedzy pracowników.

III Akademia Bezpieczeństwa Wydawnictwa Górniczego potrwa do czwartku, 5 marca. Jej uczestnicy rozmawiać będą m.in. o wpływie chorób i urazów na długość okresów niezdolności do pracy, leczeniu i rehabilitacji kręgosłupa, powrocie do sprawności.

Wśród panelistów są wybitni specjaliści ze świata medycyny oraz naukowcy, a także przedstawiciele spółek wydobywczych z całego kraju.

Partnerami wydarzenia są Klinika Nieborowice w Nieborowicach, LW Bogdanka i Główny Instytut Górnictwa. Patronat honorowy objął Adam Gawęda, wiceminister aktywów państwowych. Patronami wydarzenia są również Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pracowników Służby BHP oddział w Katowicach Przemysł-Górnictwo, SP ZOZ „Repty” Górnośląskie Centrum Rehabilitacji im. gen. Jerzego Ziętka w Tarnowskich Górach i SP Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej im. Janusza Daaba w Piekarach Śląskich.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.