Górnictwo: pozostał deputatowy problem górników z KHW i KW, którzy przeszli na emerytury w latach 2015-2017

fot: Krystian Krawczyk

Sejm podatkiem od kopalin zajmie się 21 lutego

fot: Krystian Krawczyk

Złożony blisko cztery lata temu obywatelski projekt ustawy, który miał zapewnić finansowanie deputatów węglowych dla emerytów górniczych z budżetu państwa, będzie omawiany w Komisji Gospodarki i Rozwoju - zdecydował w czwartek Sejm.

Choć - wobec wypłacenia emerytom przez budżet państwa 10-tysięcznych rekompensat za utracone deputaty węglowe - obywatelski projekt stracił aktualność, jego autorzy liczą, że podczas prac w komisji sejmowej zostanie on zmodyfikowany tak, by rekompensaty otrzymała także grupa osób nieobjętych dotąd tym świadczeniem.

W trakcie dyskusji zgłoszono wniosek o skierowanie projektu ustawy do Komisji Energii i Skarbu Państwa. Propozycją zaopiniowaną przez prezydium Sejmu było skierowanie jej do Komisji Gospodarki i Rozwoju. To nad tym wnioskiem głosowali w czwartek posłowie i zdecydowali, że projekt trafi do Komisji Gospodarki i Rozwoju. Głosowało 449 posłów. Za było 284 z nich, przeciw - 164, jeden wstrzymał się od głosu.

Chodzi o obywatelski projekt, pod którym na początku 2016 r. podpisało się ponad 126 tys. osób. Po raz pierwszy był on procedowany w Sejmie w czerwcu 2016 r. Trafił wówczas do komisji ds. Energii i Skarbu Państwa, gdzie prace nad nim nie były kontynuowane. Zgodnie z przepisami, Sejm nowej kadencji musiał zająć się projektem ponownie. Jego pierwsze czytanie odbyło się 9 stycznia.

Zgodnie z pierwotną propozycją projekt miał trafić do rozpatrzenia w właśnie w sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju, jednak w dyskusji 9 stycznia zgłoszono wniosek o skierowanie go do Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

Przed czterema laty, gdy składany był obywatelski projekt, aktualne były roszczenia ponad 200 tys. emerytów górniczych, którym odebrano nabyte świadczenia w postaci deputatów węglowych, czyli prawa do określonej ilości bezpłatnego węgla rocznie lub ekwiwalentu finansowego. W związku z trudną sytuacją finansową część spółek węglowych przestało wypłacać emerytom deputat. Inicjatorzy obywatelskiego projektu, chcieli, by to zobowiązanie wziął na siebie budżet państwa, a deputaty wypłacał ZUS.

Równolegle do przygotowania obywatelskiego projektu prace nad regulacjami w tym zakresie prowadziło ówczesne Ministerstwo Energii. Ich efektem było przyjęcie w 2017 r. ustawy o rekompensatach za utracone prawo do bezpłatnego węgla, na podstawie której ponad 212 tys. osób otrzymało 10-tysięczne świadczenie, jednocześnie zrzekając się praw do deputatu. Operacja ta kosztowała budżet państwa ponad 2,1 mld zł.

Ponieważ ustawa pominęła część osób, które wcześniej otrzymywały deputat i zostały go pozbawione, w 2018 r. przyjęta została kolejna ustawa, na mocy której 10-tysięczne rekompensaty za utracony deputat dostało kolejne kilka tysięcy osób, m.in. wdowy i sieroty nie tylko po zmarłych emerytach górniczych, ale także po górnikach, którzy np. zginęli w wypadkach przy pracy. Tym samym przeważająca część osób, pozbawionych wcześniej deputatów, otrzymała rekompensaty, zrzekając się praw do deputatu na przyszłość.

Występując 9 stycznia w Sejmie przedstawiciel inicjatorów obywatelskiego projektu Wacław Czerkawski mówił, że choć sam projekt sprzed czerech lat już nieaktualny, problem pozostał. Jak mówił, pozostała duża grupa ludzi, którzy nie otrzymują świadczenia i nie dostali rekompensat - i choćby z szacunku dla nich należy zająć się projektem w komisji.

Chodzi o ok. 12 tys. górników, głównie z dawnego Katowickiego Holdingu Węglowego i Kompanii Węglowej, którzy odchodzili na emerytury w latach 2015-2017 już bez prawa do deputatu węglowego. Przedstawiciele tego środowiska wskazują, że górnicy byli nakłaniani do zrzeczenia się deputatu tuż przed przejściem na emeryturę. Ta grupa nie otrzymała 10-tysięcznych rekompensat - przedstawiciele rządu tłumaczyli, że nie pozwalają na to krajowe i unijne przepisy. Zapowiadano analizę możliwości wypłaty świadczenia nie z budżetu, a ze środków spółek węglowych, nie doszło to jednak do skutku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.