Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem. 

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem. 

Przeczytałem ostatnio książeczkę o kopalni Jan wydaną ponad pięćdziesiąt lat temu. Dziś byłby to niezły przykład wydawnictwa promocyjnego, jakich wiele można teraz spotkać. Czytając jednak tę książkę dostrzegłem, przy moim doświadczeniu zawodowym, jak wiele rozwiązań zastosowanych w kopalni Jan wyprzedzało czas. 

Zaledwie od kilkunastu lat stosujemy podwieszane kolejki z napędem elektrycznym, a w kopalni Jan taką kolejką górnicy jeździli do przodków! Po latach niekorzystnych doświadczeń z zastosowaniem napędów spalinowych w kopalniach podziemnych i praktycznym ich wyeliminowaniu po II wojnie światowej, w kopalni Jan zastosowano kołowy ciągnik spalinowy Kocur. Wspominałem, że uruchomienie zautomatyzowanej ściany ASI-2 w kopalni Jan poprzedzone było uruchomieniem dwóch rodzajów ścian automatycznych (ASI-1 i BESTA) w innych kopalniach. 

Pisałem kiedyś, że wdrożenie pełnej automatyzacji wymaga uprzedniego wdrożenia kompleksowej mechanizacji. Dlatego w kopalni Jan wdrożono szereg nowych rozwiązań mechanizacyjnych, jak nowy typ kombajnu (KWB-3DA), stacje rozpierająco-przesuwne na skrzyżowaniu ściany z chodnikiem podścianowym i wiele innych. Nad tym wszystkim pracowały jednostki zaplecza naukowo-projektowego: Zakłady Konstrukcyjno-Mechanizacyjne Przemysłu Węglowego (dzisiejszy Instytut Techniki Górniczej KOMAG), Główny Instytut Górnictwa, biura projektowe wchodzące w skład Głównego Biura Studiów i Projektów Górniczych i wiele innych. 

W polskim górnictwie zabrakło wizjonerstwa

Automatyzacja w kopalni Jan obejmowała nie tylko ściany, ale także odstawę urobku, transport materiałów, kierowanie przewietrzaniem kopalni, zarządzanie energią i wiele innych. Dziś w większości przedsiębiorstw powszechne jest stosowanie technologii komputerowych i systemów informatycznych, a przy ówczesnym stanie techniki takie rozwiązania wdrożono w Janie. Później cała branża górnictwa węglowego przodowała pod względem informatyzacji w polskim przemyśle. To już przeszłość niestety, ale zastanawiam się, dlaczego tak się stało. Czy zabrakło wizjonera czy wizjonerów, którzy naciskaliby na postęp i rozwój? Może tak, bo liczył się wzrost wydobycia węgla, mniej ważne było, jak to zostanie osiągnięte. 

O wizjonerach wspominam, bo kiedy odchodziła do przeszłości kopalnia Jan, na czele polskiego górnictwa zabrakło profesora Bolesława Krupińskiego i ministra Jana Mitręgi, którym nie można odmówić wizji i zasług. Wiele rozwiązań i doświadczeń z kopalni Jan wykorzystano później w polskim górnictwie węglowym. Nie dostrzegliśmy jednak chyba zmian warunków i postępu technicznego u innych. A kiedy wspomniałem o warunku, jakim dla wdrożenia automatyzacji ścian w kopalniach węgla jest wcześniejsza kompleksowa mechanizacja, to przypomina mi się, ile do dziś na skrzyżowaniu ściany z chodnikiem było ciężkiej ręcznej roboty. Dopóki będą tam potrzebni ludzie do fizycznej pracy, to automatyczna ściana to tylko piękne marzenie. Pamiętam, jak na fali wzmożenia pod tytułem Przemysł 4.0 pojawił się pomysł uruchomienia w jednej z naszych spółek autonomicznej ściany. Tak jak wiele pomysłów w Polsce, umarł ten pomysł po cichu i nie pozostawił po sobie niczego, oprócz odrobiny medialnego szumu. 

W JSW jest poważniej, niż myślałem

Zmartwiłem się, kiedy kilka dni temu przeczytałem słowa ministra aktywów państwowych, że zrobi wszystko, aby uratować Jastrzębską Spółkę Węglową. Odnoszę po tej wypowiedzi wrażenie, że wyzwanie jest poważniejsze, niż się wydawało. Życząc powodzenia, jestem jednocześnie pełen obaw, bo o niektórych aspektach dotyczących tej spółki kilkukrotnie pisałem i widzę tu całą złożoność sytuacji. Sprawa wymaga wiele rozwagi i oby nie stała się przedmiotem walki politycznej w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Uczcili rocznicę strajku w Fazosie i opiekuna Solidarności

Z okazji 36. rocznicy strajku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach  w kościele pw. Piotra i Pawła odbyła się uroczysta msza święta. Pod tablicami poświęconymi strajkującym i Solidarności złożono kwiaty. W zbiegu ulic Opolskiej, Cebuli i Królika odsłonięto tablicę z nazwą skweru. Od teraz nosi on oficjalnie imię ks. Zygmunta Trochy, proboszcza parafii Piotra i Pawła w latach 1976-2006, który duszpasterską opieką objął „Solidarność”.

FAZOS - to tutaj rozpoczął się pierwszy na Śląsku strajk solidarnościowy z Wybrzeżem. Dzisiaj kolejna rocznica

21 sierpnia 1980 r. w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach wybuchł strajk. Był to pierwszy dobrze zorganizowany protest w województwie katowickim, którego uczestnicy odwołali się do doświadczeń rozpoczętego tydzień wcześniej strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku. 

Śląskie znów stolicą światowej lekkoatletyki. Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej w Katowicach i Chorzowie

W najbliższy weekend, 22–23 sierpnia 2026 r., województwo śląskie ponownie stanie się centrum światowej lekkoatletyki dzięki Silesia Memoriałowi Kamili Skolimowskiej – polskiej odsłonie Diamentowej Ligi. Najpierw zawodnicy i kibice spotkają się w samym sercu Katowic, a dzień później rywalizacja przeniesie się na Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie.