Polska ma koncesję na wydobycie metali ziem rzadkich

fot: Krystian Krawczyk

Wielka Brytania dysponuje jednym z największych na świecie potencjałów w zakresie energetyki morskiej

fot: Krystian Krawczyk

Polska podpisała na początku 2018 r. kontrakt z Międzynarodową Organizacją Dna Morskiego na poszukiwanie siarczków polimetalicznych, takich jak: miedź, srebro, metale szlachetne i pierwiastki ziem rzadkich, na obszarze ryftu śródatlantyckiego. Teraz trzeba będzie uruchomić kolejną polska kopalnię, tym razem na oceanie.

Międzynarodowa Organizacja Dna Morskiego (MODM) jest agendą ONZ zajmującą się zasobami znajdującymi się na dnie oceanów obszarów będących poza jurysdykcją państwową. Zrzesza ona 168 państw członkowskich. MODM pozwala państwom-stronom Konwencji na organizację i kontrolę działalności na dnie morskim oraz podziemiu poza granicami jurysdykcji państw, w szczególności w zakresie administracji znajdującymi się tam zasobami.

- Eksploatujemy mniej złóż surowców niż było to 30 lat temu. Tymczasem świat potrzebuje metali do elektromobilności i elektryczności, miedzi, srebra, metali ziem rzadkich, litu i kobaltu. Musimy tych surowców poszukiwać. Niektórych metali brakuje, dlatego trzeba sięgnąć do dna oceanów, gdzie jest ich jeszcze stosunkowo dużo. Taką koncesję Polska zdobyła. W ten sposób znaleźliśmy się wśród siedmiu państw świata, posiadających taki kontrakt. Jesteśmy ulokowani z Francja i Rosją na Atlantyku. Niemcy, Chiny, Japonia i Indie będą eksploatować surowce na Oceanie Indyjskim i Pacyfiku – wyjaśnia dla portalu nettg.pl Mariusz Orion Jędrysek, główny geolog kraju.

Polska koncesja liczy 10 tys. km kw. Złoża leżą na głębokości od 1400 do 2800 m. Umowa przewiduje piętnastoletnią koncesję na eksploatację. Będzie można ją po tym czasie przedłużyć o kolejne pięć lat. Nasz kraj posiada również działkę na Pacyfiku.

Leży ona w strefie Clarion Clipperton, 3 tys. km na zachód od Meksyku. Na ok. 75 tys. km kw. Będzie można wydobywać mangan, wanad, molibden, nikiel, miedź, lecz najpierw będzie trzeba dokładnie zbadać opłacalność przedsięwzięcia.

W tym roku mają zostać określone regulacje prawne związane z przyszłą eksploatacją. Opracowywana jest również koncepcja pierwszego rejsu badawczego w rejony, gdzie być może już za dwa, trzy lata ruszy wydobycie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej