Rafako zbuduje blok na gaz koksowniczy w Radlinie dla JSW Koks - podpisano porozumienie

fot: Maciej Dorosiński

Przedstawiciele JSW Koks i Rafako podpisują podczas EKG porozumienie o budowie nowoczesnej elektrociepłowni w radlińskiej koksowni

fot: Maciej Dorosiński

+7 Zobacz galerię

Galeria
(10 zdjęć)

- Ujarzmiamy dziś to, co kiedyś nam przeszkadzało, czy było wręcz zagrożeniem, jak metan z kopalń czy gaz koksowniczy. Umiemy to wykorzystać energetycznie i chronimy środowisko. Jesteśmy liderami reindustrializacji i nowoczesnych technologii - mówił w poniedziałek, 13 maja,  w Katowicach wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, uczestniczący w podpisaniu umowy między JSW Koks i Rafako umowy w sprawie budowy bloku na oczyszczony gaz koksowniczy w elektrociepłowni w Radlinie.

Porozumienie podpisali przedstawiciele obu spółek podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Blok na gaz koksowniczy ma mieć 28 MW mocy i będzie budowany przez 29 miesięcy.

W uroczystości w Międzynarodowym Centrum Kongresowym uczestniczyli prócz wiceministra energii m.in. minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński, Daniel Ozon - prezes JSW, Iwona Gajdzik-Szot i Mariusz Soszyński z zarządu JSW Koks, Jerzy Wiśniewski - prezes i dyrektor generalny Rafako wraz z Agnieszką Wiśniewską-Semail - wiceprezesm spółki a także Paweł Borys - prezes Polskiego Funduszu Rozwoju SA. Obecni byli również parlamentarzyści: Izabela Kloc i Grzegorz Matusiak oraz wicemarszałek województwa śląskiego Wojciech Kałuża.

W ocenie Tobiszowskiego, przemysł wydobywczy w Polsce porzuca swą tradycyjną rolę, a spółki węglowe przechodzą do etapu zarządzania projektami. W sektorze wydobywczym "stałą rzeczą jest innowacyjność" i wdrażanie nowych technologii. Będzie można transferować je w przyszłości poza Polskę.

Minister Jerzy Kwieciński nie krył radości, że budowniczym w projekcie będzie bardzo dobra polska firma. Chcielibyśmy widzieć Rafako przy tego typu inwestycjach nie tylko w kraju, ale coraz więcej za granicą. Projekt jest dowodem na to, że działa plan Morawieckiego. Inwestycja została zapisana również w Programie dla Śląska, na którego rozwoju bardzo nam zależy. W projekcie skoncentrują się polska myśl techniczna, polscy inżynierowie i polskie innowacje! Prezesie Ozon - zwrócił się do szefa JSW Jerzy Kwieciński - czekamy na kolejne takie projekty! - mówił minister.

Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju, który współfinansuje przedsięwzięcie, przypomniał, że jeszcze pare lat temu Jastrzębska Spółka Węglowa była w sytuacji nie do pozazdroszczenia, jednak teraz zmieniła się w krótkim czasie zupełnie i spółka ma dobre wyniki finansowe. Przypomniał, że nieco podobnie układały się losy drugiego z partnerów - Rafako. Właśnie PFR przed dwoma laty postanowił wesprzeć podwyższenie kapitału zakładowego firmy, aby "mogła ona realizować w przysżłości rozwojowe projekty, takie jak np. elektrownia Jaworzno III, gdzie Rafako jest głównym wykonawcą oraz blok w Radlinie.

O optymizmie przy okazji podpisania porozumienia w sprawie radlińskiego projektu mówił Daniel Ozon, prezes JSW: wyliczał, że dzięki inwestycji uda się zagospodarować gazy odpadowe, po drugie - uzyskać czystą energię, po trzecie - obniżyć ślad węglowy z dwutlenku węgla i metanu w JSW, po czwarte - zaznaczył Daniel Ozon - projekt w Radlinie został pozytywnie dostrzeżony przez instytucje finansujące, co w przypadku Europejskiego Banku Inwestycyjnego "nieczęsto w Europie się zdarza" w stosunku do podmiotów węglowych.

Wśród instytucji finansujących przedsięwzięcie są PFR, PKO BP, Pekao SA, BGK oraz Europejski Bank Inwestycyjny a także Industrial and Commercial Bank of China.

- Pokazujemy, że możemy być efektywni energetycznie, że zmniejszamy ślad węglowy. EBI uwierzył w nasz projekt - mówił Daniel Ozon zapowiadając, że w ciągu trzech lat JSW nie będzie już kupować energii elektrycznej kosztem 400 mln zł rocznie, ale wyprodukuje ją samodzielnie, m.in. dzięki silnikom metanowym, osiągając samowystarczalność energetyczną.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej