Górnicze przywileje były zawsze

fot: Kajetan Berezowski

Dr Adam Frużyński jest specjalistą z dziedziny historii górnictwa węgla kamiennego i kustoszem Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu

fot: Kajetan Berezowski

Prawo do bezpłatnego węgla, zwolnienie ze służby wojskowej - to tylko niektóre przywileje, które przez wieki towarzyszyły górniczej profesji. Stanowiły swoistą rekompensatę za ciężką harówkę pod ziemią, ale były też od zawsze powodem do zazdrości, jaką żywili do górników przedstawiciele innych zawodów.

Najstarszym przywilejem górniczym jest deputat węglowy. Przetrwał do dnia dzisiejszego. Wspominają o nim dolnośląskie kroniki z XVII w. Pracodawcy zobowiązywali się do wydawania bezpłatnego węgla pracownikom kopalń. Określoną ilość tego surowca górnicy mogli sobie po prostu wydobyć i zabrać z sobą do domu.

- Gdy w XVIII w. Górny Śląsk wkroczył w pierwszą fazę industrializacji, władze państwowe wydały Generalny Przywilej Górniczy. Ci wszyscy, którzy wyrazili wolę podjęcia pracy górniczej, zostali zwolnieni z poddaństwa osobistego, a więc zyskiwali możliwość swobodnego przemieszczania się po terenie Górnego Śląska. Mieszkańcy wsi takiego prawa nie posiadali. Każdorazowo musieli prosić właściciela majątku o zgodę na opuszczenie swego miejsca zamieszkania. Co więcej, górnicy zwalniani byli z pańszczyzny, a więc nie musieli świadczyć pracy na pańskim polu. Po trzecie – może nawet najistotniejsze – przyznano im wolność od kwaterunku wojskowego. W tamtych czasach wojsko przemieszczało się z miejsca na miejsce i kwaterowało zazwyczaj w czyichś gospodarstwach. Taki kwaterunek traktowano jak dopust boży. Górnicze gospodarstwa nie musiały się tym martwić. Nade wszystko górnicy zwolnieni byli z podatków i obowiązku pełnienia służby wojskowej trwającej w wojsku pruskim nawet ponad 20 lat – wyjaśnia Adam Frużyński, kierownik Działu Historii Górnictwa i Techniki Górniczej Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Wyjątkowy status
Jeśli to wszystko połączymy z istnieniem kasy brackiej, będącej czymś na wzór dzisiejszego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Narodowego Funduszu Zdrowia w jednym, to jawi się nam przed oczami obywatel o wyjątkowym statusie, któremu reszta społeczeństwa rzeczywiście miała czego zazdrościć. Rolnik, mieszczanin czy robotnik przemysłowy nie mógł liczyć na tak olbrzymie wręcz przywileje. Zwłaszcza kasa bracka była jak na tamte czasy instytucją nadzwyczajną.

- Jeśli górnik zachorował, zapewniała mu opiekę lekarską i wypłacała zasiłek chorobowy. Jeżeli zginął, to zasiłek pogrzebowy wypłacano jego rodzinie. Dzieci po górnikach otrzymywały rentę do 14. roku życia. Po tym okresie chłopcy mogli uczyć się górniczego zawodu. Z czasem pojawiły się nawet przepisy związane z ewentualną utratą pracy. W tym przypadku górnik mógł liczyć na zwrot kosztów poszukiwania nowego zatrudnienia, czyli wyjazdów poza miejsce zamieszkania. A jeśli w zdrowiu dożył emerytury, kasa bracka regularnie ją wypłacała – opowiada dalej Adam Frużyński.

Właściciele kopalń budowali także osiedla, w których mieszkali górnicy. Czynsze były przystępne. Dla przykładu w Rybniku, z początkiem zeszłego stulecia, czynsz za dwupokojowe mieszkanie wynosił 5,5 marki, a przeciętna pensja górnicza sięgała wówczas 90 marek.

Jakby tego było mało, kopalnie utrzymywały szkoły dla dzieci i parafię.

W drugiej połowie XIX w. inne grupy zawodowe wywalczyły sobie podobne przywileje. W okresie międzywojennym różnice dzielące profesje górniczą od innych gałęzi przemysłu wyraźnie się już zacierały. Górnikom pozostało jedynie sławetne prawo do bezpłatnego węgla.

- W tym czasie górnicze związki zawodowe zawarły tzw. umowę taryfową z przedstawicielami właścicieli koncernów węglowych, określającą wszystkie obowiązki właściciela kopalń wobec jego pracowników. Sprawa deputatów zajmowała w niej dwie strony. Sztygarzy otrzymywali za darmo 7 t węgla rocznie, natomiast szeregowi górnicy, samotnie zamieszkujący w hotelach robotniczych, do 1,5 t węgla rocznie – dodaje Frużyński.

Zarobki wyższe od lekarskich
Słynna Karta Górnika z 1949 r. w zasadzie nic istotnego nie wprowadzała, poza określeniem stażu pracy niezbędnego do otrzymania uprawnień emerytalnych. To, co górnikom przyznano przez wieki, raz jeszcze spisano po nowemu.

Wreszcie kwestia najważniejsza – płace. I tu można się zdziwić. Mimo olbrzymich przywilejów, górnicy nigdy nie należeli do elity finansowej. Dopiero w latach 70. ub. stulecia górnicze uposażenia wyraźnie podniesiono.

- Wprowadzony przez państwo pruskie podatek dochodowy de facto nigdy nie objął większości górników. Kwota wolna od podatku wynosiła wtedy 950 marek. Wychodziło, że górnik ma zapłacić od 50 marek, ale z kolei na każdą niepracująca osobę w rodzinie górnik mógł odpisać sobie właśnie po 50 marek – wylicza badacz górniczej historii.

Mimo wszystko ówczesne pensje biły na głowę obecne. Dla przykładu za 12 górniczych wypłat w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybuch I wojny światowej można było kupić ok. 110 t węgla. Dziś tylko nieliczni dobijają tej kwoty. Śmiechem jednak napawa sytuacja w czasów realnego socjalizmu, kiedy to pierwsza wypłata nowo przyjętego do pracy górnika przewyższała uposażenie lekarza, który podpisał mu zdolność do wykonywania zawodu. Za to różnice płacowe pomiędzy szeregowym górnikiem a dyrektorem kopalni były zawsze dość wysokie. Sto lat temu ta relacja wahała się w okolicach jak 1 do 8, a nawet do 10. Górnik zarabiał ok. 1000 marek, zaś dyrektor kopalni ok. 8 do 10 tys. marek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prawica za węglem, reszta sceny politycznej wolałaby OZE – porównaliśmy badania

Nastawienie na elektrownie węglowe jest wciąż bardziej charakterystyczne dla mężczyzn, osób mających wykształcenie zasadnicze zawodowe, rolników, robotników wykwalifikowanych i rencistów

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.