Po węgiel w Lubelskie

fot: ARC

Węgiel za 60 mln USD trafi na polski rynek za pośrednictwem Węglopexu

fot: ARC

Podczas ubiegłorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego nie tylko górniczy światek zelektryzowała informacja o zabiegach Kompanii Węglowej o koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż węgla kamiennego na Lubelszczyźnie. Z końcem października Ministerstwo Środowiska zapaliło przed śląskim przedsiębiorcą zielone światło, na pięć lat udzielając firmie koncesji 29/2012/p na rozpoznawanie złoża węgla kamiennego w rejonie Pawłów.

Spodziewane jest tu występowanie od 3 do 10 pokładów o średniej miąższości 1,34 m. Szacowana wielkość zasobów bilansowych w złożu miałaby sięgać około 840 mln t, a prognozowane zasoby operatywne - 185 mln t. Obecnie Kompania Węglowa rozporządza 8,5 mld t zasobów bilansowych, w tym 1,2 mld t operatywnych.

Z wiosną ruszą badania
Informując w maju ub.r. o złożeniu wniosku koncesyjnego, prezes Kompanii Węglowej Joanna Strzelec-Łobodzińska wyjaśniała, iż spółka - schodząc z eksploatacją coraz głębiej, ale też zwracając się ku nowym rejonom - zmierza do powiększenia tych zasobów o około 2 mld t.

Nowy obszar koncesyjny jest położony na terenie chełmskich gmin Rejowiec, Rejowiec Fabryczny i Siedliszcze. Projekt zarysowanych w pozwoleniu robót geologicznych przewiduje wykonanie ośmiu powierzchniowych otworów badawczych o łącznej długości 7 tys. m. Koszt tej operacji jest oceniany na około 11 mln zł. Określona koncesją działalność - wybór wykonawcy i przystąpienie do wierceń - ma się rozpocząć w terminie sześciu miesięcy od daty jej wydania, czyli najpóźniej przed końcem kwietnia br.

Inwestor wyczekiwany
Bodaj z największym entuzjazmem wiadomość o przyznaniu rozpoznawczo-poszukiwawczej koncesji największej polskiej firmie górniczej przyjęto w chełmskich gminach Rejowiec, Rejowiec Fabryczny i Siedliszcze. Ich mieszkańcy i samorządowi gospodarze upatrują w niej optymistyczny sygnał gospodarczego ożywienia Polesia Wołyńskiego. Potwierdza to niesłychanie przychylny klimat, z jakim śląski przedsiębiorca spotkał się w Lubelskiem. Tak w Rejowcu Fabrycznym, jak i w Siedliszczach radni zareagowali błyskawicznie, w jeden dzień, i to jednogłośnie, wydając pozytywne opinie na poprzedzające wydanie koncesji zapytania z Ministerstwa Środowiska. Koncesji póki co rozpoznawczo-poszukiwawczej, niemniej gospodarze tutejszych gmin już myślą o nowej być może kopalni na ich terenie.

- Ani razu w rozmowach i z radnymi, i z mieszkańcami nie spotkałem się z głosem za blokowaniem przygotowań do jej powstania - nazajutrz po powzięciu wiadomości o pozwoleniu przekonywał wójt Siedliszcz Hieronim Zonik.

Wójt Rejowca Fabrycznego Zdzisław Krupa zapewniał, że gmina już ma do zaoferowania 50 ha gruntu w jednym kawałku, zdatnego na tak dużego kalibru przemysłową inwestycję.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.

Z Wełnowca na koniec świata. Jak chłopak ze Śląska zarządza gigantyczną kopalnią na pustyni Atakama

Mateusz Moskwa pochodzi z Katowic, wykształcenie zdobywał na krakowskiej AGH, a dziś odpowiada za kluczowe operacje w jednej z największych kopalni miedzi na świecie, należącej do KGHM