ZZGwP prosi premiera o interwencję
ZZGwP to najważniejsza, obok Solidarności górnicza centrala związkowa. Wcześniej także lider górniczej \"S\", Dominik Kolorz, apelował, by wobec zagrożenia, jakim może być strajk, dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, w rozwiązanie sporu płacowego w górnictwie zaangażowali się przedstawiciele rządu, głównie wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak.
Również przedstawiciele ZZGwP argumentują, że w obecnej sytuacji górnictwa potrzebne jest zaangażowanie właściciela, a tym jest państwo, reprezentowane przez rząd. Zarzucają bierność przedstawicielom rządu odpowiedzialnym za górnictwo.
Powtarzane przez pana premiera słowa, że rozwiązania są w gestii zarządu Kompanii, są bezzasadne, ponieważ brak jest decyzji ze strony właściciela - napisali związkowcy w piątkowym liście do Donalda Tuska.
Na 7 stycznia wszystkie działające w Kompanii Węglowej związki zawodowe zapowiedziały rozpoczęcie bezterminowego strajku generalnego w kopalniach tej największej górniczej firmy. Związkowcy domagają się podwyżki płac znacznie wyższej od tej, którą proponuje na przyszły rok zarząd spółki.
17 grudnia związki przeprowadziły w Kompanii 24-godzinny strajk ostrzegawczy. W liście do premiera przedstawiciele ZZGwP napisali m.in., że od tego czasu nikt nie podjął z nimi kompetentnego dialogu (rozmowy prowadzone z zarządem Kompanii zakończyły się fiaskiem).
Przedstawiciele ZZGwP przypomnieli w swoim liście, że już na początku listopada, krótko po powołaniu nowego rządu, wysłali do premiera pierwszy list, zapraszając Tuska na Śląsk, aby rozmawiać o problemach górnictwa. Nie otrzymali jednak - na co zwrócili uwagę w piątkowym piśmie - żadnej odpowiedzi, a żaden z przedstawicieli rządu nie zareagował - ich zdaniem - na poruszane problemy.
Szef rządu odwiedził Śląsk na początku grudnia, z okazji Barbórki. Spotkał się wówczas z górnikami kopalni Bobrek. Przedstawiciele rządu deklarowali jednak, że stronami sporu płacowego są związkowcy i pracodawca, a nie rząd. Wiceminister gospodarki Eugeniusz Postolski zachęcał do dialogu, ale wykluczył zaangażowanie resortu w tej sprawie.