ZZGwP i „Solidarność” na Zgromadzeniu Generalnym EMCEF 2010

W dniach 30 czerwca - 1 lipca w stolicy Francji, Paryżu, odbyło się Zgromadzenie Generalne EMCEF ( Europejskiej Federacji Pracowników Górnictwa, Chemii i Energetyki) 2010. Spotkanie, organizowane cyklicznie co cztery lata. Polskę reprezentowali przedstawiciele ZZGwP oraz „Solidarności”.

- Spotkanie obfitowało w szereg istotnych rozmów dotyczących aktualnej sytuacji EMCEF oraz przyszłych decyzji zarówno poszczególnych krajowych organizacji związkowych, jak i organizacji koordynujących ich działania na szczeblu europejskim – informuje Związek Zawodowy Górników w Polsce.

W Paryżu przedstawiono też sprawozdanie z działań państw członkowskich, a także streszczono międzynarodową konferencję w Budapeszcie, która miała miejsce w dniach 10-13 czerwca, a w której Związek Zawodowy Górników w Polsce brał aktywny udział.

Kluczowym punktem programu była dyskusja na temat połączenia Europejskiej Federacji Pracowników Górnictwa, Chemii i Energetyki z organizacjami zrzeszającymi pracowników metalurgii i tekstyliów. Po kilku godzinach burzliwej dyskusji wyrażono zgodę na rozpoczęcie prac nad utworzeniem Federacji. - Może być to przełomowe wydarzenie w historii związków zawodowych w Europie – czytamy w komunikacie związku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.