ZZG kopalniKnurów\" nie chce łączyć się zeSzczygłowicami\"
fot: knurow.pl
KW zastanawia się jeszcze, czy pierwszeństwo w nazwie nowej kopalni ma mieć stuletni „Knurów” <i>(na zdj. panorama z widokiem na szyby „Piotr” i „Paweł”)</i> czy może „Szczygłowice”, które są jednocześnie dzielnicą Knurowa.
fot: knurow.pl
Chociaż pytany przez nas rzecznik KW Zbigniew Madej utrzymuje, że nic mu nie wiadomo o połęczniu dwóch kopań, nie ma żadynych dokumentów ani decyzji w tej sprawie, portalowi nettg.pl udało się potwierdzić, że wiadomość przekazano związkowcom podczas spotkania z zarządem Kompanii. Okazuje się, że plan wywołuje ostry sprzeciw w kopalni „Knurów”. Związki w „Szczygłowicach” też są sceptyczne.
Czy to prawda, że zarząd Kompanii Węglowej chce połączyć obie knurowskie kopalnie?
Ryszard Płaza, przewodniczący ZZG kopalni „Knurów”, członek prezydium RK ZZG w Polsce: Tak. Taki zamiar przedstawiono związkom zawodowym.
A jak Pan tłumaczy fakt, że teraz oficjalnie w KW się temu zaprzecza?
- Być może teraz władze Kompanii boją się reakcji społecznej, bo wiedzą, że jesteśmy zdecydowanie przeciwni takiemu połączeniu. Nie wykluczam, że chce się postawić związki przed faktem dokonanym. Ostatnio coraz częściej obserwuję styl podejmowania decyzji dobrze znany z czasów komuny: na przykład zwalnia się dyrektora kopalni, ale oficjalnie podaje się, że jest zmęczony po 25 latach pracy i przechodzi na zasłużoną emeryturę; albo „awansuje się” kogoś na dyrektora... biurka w Kompanii Węglowej. Z połączeniem kopalń „Knurów” i „Szczygłowice” może być podobnie. Decyzja zapadnie z zaskoczenia, ale tak, żeby opinia publiczna nie zdążyła zareagować. Oficjalnie cisza i nic się nie stało.
Dlaczego związki w kopalni „Knurów” sprzeciwiają się połączeniu ze „Szczygłowicami”?
- To trochę tak, jakby do firmowego auta dobrej klasy wkładać podrobione części zamienne... Obie kopalnie tylko pozornie są do siebie podobne. W rzeczywistości bardzo wiele nas różni: „Knurów” to bardzo stara kopalnia, z etosem pracy i tradycjami. Wprawdzie i u nas i w „Szczygłowicach” mamy podobny węgiel typu 34-35, bardzo dobrej jakości, ale jego wydobycie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem samozapłonów, z zagrożeniami metanowymi. Nie chcemy, żeby skończyło się tak, jak z szybem wentylacyjnym nr 5, który zawalił się w kopalni „Szczygłowice”. Boimy się pośpiechu kosztem bezpieczeństwa pracy, parcia na wynik za wszelką cenę. Nie jestem też pewny, czy udałoby nam się dobrze porozumieć z wiodącym w „Szczygłowicach” związkiem zawodowym, którym jest „Sierpień\'80”. To inny styl działania: nam raczej obce są awantury i krzykactwo, wolimy spokojnie usiąść do rozmowy i rozwiązać problem. W kopalni „Knurów” od czasów, gdy nastał dyrektor Jan Matuszewski, udało nam się wypracować dobry styl współpracy z dyrekcją.
Co się stanie, jeśli Kompania Węglowa przeforsuje swój plan?
- Na pewno będziemy protestować, nie wykluczam, że w proteście dojdzie do zatrzymania wydobycia. W ogóle dziwię się, dlaczego wiceprezes KW Marek Uszko upiera się na to połęczenie tak, jakby chciał dostać medal? Już w 1997 roku stworzył identyczny projekt i wówczas władze Glickiej Spółki Węglowej utrąciły pomysł ze względu na sprzeciw strony społecznej. Doskonale wiemy, że struktura wydobycia powinna być ekonomiczna, jednak nie pojmuję, dlaczego – nawet po utworzeniu tzw. kopalń zespolonych - dobra kopalnia nie mogłaby funkcjonować w nowej strukturze jako zakład górniczy z jednym polem wydobywczym, gdzie sprawnie i skutecznie egzekwuje się wymagania i odpowiedzialność bez szkody dla bezpieczeństwa pracy.
Rozmawiał: Witold Gałązka – nettg.pl