Związkowcy: zbyt duża skala zwolnień w Fiacie

Skala planowanych zwolnień w tyskim zakładzie Fiata jest stanowczo zbyt duża - przekonywała na poniedziałkowej (10 grudnia) konferencji prasowej szefowa Solidarności w tyskiej fabryce włoskiego koncernu Wanda Stróżyk.

W piątek spółka Fiat Auto Poland ogłosiła zamiar grupowego zwolnienia 1,5 tys. pracowników, czyli jednej trzeciej załogi.

W poniedziałek wieczorem Beata Kempa (Solidarna Polska) wystąpiła na wspólnej konferencji prasowej z szefową zakładowej Solidarności Wandą Stróżyk. Oceniła, że przedstawiciele rządu od wielu miesięcy wiedzieli, że sytuacja w tyskiej fabryce zmierza do zwolnień.

Szefowa Solidarności w tyskiej fabryce Fiata oceniła, że skala planowanych zwolnień w zakładzie jest stanowczo zbyt duża. Jej zdaniem zaprzestanie produkcji modelu Panda powoduje nadmiar zatrudnienia rzędu 400-500 osób, a nie trzykrotnie więcej. Jak mówiła, produkcja pandy zajmowała ok. 4-5 dni w miesiącu; pozostałe dni robocze to produkcja trzech innych modeli.

Relacjonując toczące się negocjacje dotyczące warunków zwolnień grupowych Stróżyk powiedziała, że dyrekcja nie przedstawiła dotąd finansowych warunków odejść pracowników (nieoficjalnie mówi się o odprawach sięgających półtorarocznej pensji, jednak Fiat tego nie potwierdza), koncentrując się na ustaleniu kryteriów zwolnień.

- Wolelibyśmy najpierw poznać propozycje finansowe; wówczas łatwiej byłoby rozmawiać o kryteriach - powiedziała szefowa "S" w zakładzie, przypominając, że związkowcy domagają się programu dobrowolnych odejść.

Dodała, że dyrekcja fabryki przedstawiła też związkom program reorganizacji, przewidujący m.in. koncentrację logistyki, by maksymalnie zmniejszyć koszty.

Stróżyk oceniła, że w ciągu minionych dwóch lat, w drodze nieprzedłużania umów z pracownikami czasowymi oraz zwolnień w niewielkich grupach (poniżej 30 osób, by formalnie nie były to zwolnienia grupowe) tyska fabryka zmniejszyła zatrudnienie o ponad 1,5 tys. osób. Wraz z pracownikami, którzy mają być zwolnieni w ramach odejść grupowych, oznacza to redukcję o ok. 3 tys. osób.

Szefowa "S" w fabryce oceniła, że utrata jednego miejsca pracy w zakładzie przekłada się na zwolnienia czterech innych pracowników w firmach kooperujących z producentem aut.

Według Kempy zwolnienia w tyskiej fabryce mogą uruchomić lawinę zwolnień w innych firmach - nie tylko przemysłu motoryzacyjnego, ale także w innych gałęziach gospodarki. Jak mówiła, winny jest nie tylko kryzys gospodarczy, ale także przyjęty przez Polskę unijny pakiet klimatyczno-energetyczny, skutkujący podwyżką cen energii oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat, co sprawia - jak mówiła - że firmy pozbywają się części pracowników.

- Zapowiedź zwolnień w fabryce Fiata oznacza poważne tąpnięcie na Śląsku i poważne tąpnięcie w całej branży motoryzacyjnej. Rząd był tego w pełni świadomy; na dodatek podejmował decyzje, które przyspieszyły ten proces, jak w przypadku pakietu klimatyczno-energetycznego - powiedziała Kempa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Czego boją się Polacy? Drożejącej żywności, wysokich rachunków za ogrzewanie i energię

Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen żywności i innych zakupów, a także wysokich opłat za ogrzewanie i energię - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

Układ z wierzycielami pracującej dla kopalń spółki zatwierdzony przez sąd

Sąd rejonowy w Warszawie zatwierdził w piątek układ zawarty przez PKP Cargotabor z wierzycielami. Według informacji przekazanych przez spółkę to istotny krok przybliżający firmę do zakończenia postępowania sanacyjnego.

Szukasz pracy? Mamy złe informacje

Wrzesień był drugim z rzędu miesiącem, w którym zaobserwowano spadek liczby ogłoszonych ofert zatrudnienia - wynika z Barometru Ofert Pracy. Spadek nastąpił pomimo historycznie wysokiej liczby ofert w usługach.

We wrześniu za zakupy zapłaciliśmy więcej niż w sierpniu, ale mniej niż przed rokiem

We wrześniu średnia cena zakupu najpopularniejszych produktów codziennego użytku wyniosła 320,1 zł, a więc była wyższa o 0,21 proc. niż w sierpniu, ale o 0,91 proc. niższa niż we wrześniu 2025 r. - wynika z raportu ASM SFA. "Za zestaw najpopularniejszych produktów codziennego użytku płaciliśmy średnio 320,10 zł, czyli o 0,21 proc. więcej niż w sierpniu br., ale o 0,91 proc. mniej niż przed rokiem.