Związkowcy z KHW żądają podwyżek i premii

Pięć organizacji związkowych działających w Katowickim Holdingu Węglowym wystosowało do zarządu spółki pismo z żądaniem wzrostu wynagrodzenia miesięcznego w 2010 r oraz wypłacenia do końca roku jednorazowej premii dla każdego zatrudnionego w KHW.

 

Pismo do szefostwa spółki skierowały NSZZ „Solidarność”, Związek Zawodowy Górników w Polsce, ZZ „Kadra”, ZZ Pracowników Przeróbki Mechanicznej Węgla oraz ZZ Maszynistów Wyciągowych Kopalń W Polsce.

 

„W związku z brakiem możliwości dojścia do porozumienia w ramach Zespołu Negocjacyjnego ds. HUZ, dotyczącego wzrostu wynagrodzenia pracowników KHW są w 2010 roku, a spowodowanego rozbiciem jedności strony społecznej poprzez zgłoszenie odrębnych żądań przez tzw. „Porozumienia Związków Zawodowych KGK”, niżej podpisane organizacje związkowe działające w oparciu o ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych żądają wzrostu wynagrodzenia miesięcznego w 2010 roku o 500 zł oraz wypłacenia do końca roku jednorazowej premii w wysokości 2000 zł dla każdego zatrudnionego w KHW SA” - czytamy w piśmie do zarządu, które otrzymała również redakcja portalu nettg.pl.

 

Związki zawodowe żądają również podwyższenia wartości bonu na posiłek profilaktyczny do kwoty 20 zł za dniówkę. Swoje żądanie uzasadniają znaczącym wzrostem cen żywności.

 
Związkowcy oczekują, że ww. żądania zostaną zrealizowane w terminie trzech dni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.