Związkowcy przeciwni wyodrębnianiu przeróbki z zakładów górniczych

Od ustanowienia ustawy Prawo geologiczne i górnicze minęło niemal czternaście lat. Kierownictwo Ministerstwa Środowiska uznało, że jest to dostatecznie długi okres, by podjąć próbę istotnej reformy niektórych, zawartych w nim rozwiązań. I to nie poprzez kolejne nowelizacje, lecz opracowanie projektu całkowicie nowej, spójnej ustawy.

Nadrzędnym celem zamierzonych zmian ma być usunięcie barier, utrudniających podejmowanie i wykonywanie działalności w zakresie geologii i górnictwa. W końcu lutego br. projekt takiej jednolitej ustawy został skierowany do społecznych konsultacji.

Jednym z proponowanych elementów reformy miałoby być wyodrębnienie zakładów przeróbczych ze struktur kopalń.

Na konferencji prasowej na temat projektu ustawy, główny geolog kraju, Henryk Jezierski argumentował:

- Brak racjonalnych przesłanek, przemawiających za tym, by urządzenia oraz instalacje, służące do przeróbki wydobytej kopaliny, miały wchodzić w skład "zakładu górniczego", co znajduje swój wyraz w nowej definicji wspomnianego "zakładu", wyraźnie wyłączającej z niego przeróbkę. Pozwoli to obniżyć koszty przeróbki wydobytej kopaliny. W szczególności zaś za utrzymaniem dotychczasowego podporządkowania przeróbki rygorom, dotyczącym ruchu zakładu górniczego, nie przemawiają ani potrzeby związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i higieny pracy - wystarczające będzie w tym względzie odwołanie się do powszechnych wymagań bhp - ani ochrona interesów socjalnych pracowników tych zakładów.

Związkowy sprzeciw

Wydzielenie tzw. płuczek ze struktur zakładów górniczych było głównym wątkiem konsultacyjnego spotkania, jakie w końcu sierpnia odbyło się w Ministerstwie Gospodarki. Obok gospodarzy oraz przedstawicieli resortów środowiska i pracy uczestniczyli w nim liderzy górniczych związków zawodowych. Spośród przedsiębiorców obecny był jedynie Jarosław Zagórowski, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA.

Wśród związkowców powszechną jest opinia, że ewentualne "wyłuskanie" zakładów przeróbczych ze struktur kopalń jest bardzo złym pomysłem. Jego zdecydowanym przeciwnikiem jest m.in. Roman Gorczyca, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Związku Zawodowego "Przeróbka".

- Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, gołym okiem widać, że zakłady przeróbcze w ogromnej mierze przyczyniają się do ekonomicznego powodzenia kopalń. O cenie węgla i zysku przesądza przecież nie tyle wielkość wydobycia, lecz przede wszystkim jakość produktu, a tę podnoszą właśnie zakłady przeróbcze. Ale abstrahując od tej okoliczności - gdyby przyszło do wydzielenia przeróbki - lękam się zwłaszcza wyjęcia tych zakładów spod nadzoru urzędów górniczych. W takiej sytuacji - hipotetycznie - pan prezes spółki mógłby powierzać funkcje głównego inżyniera przeróbki, nadsztygarów, sztygarów komukolwiek, w tym ludziom bez profesjonalnego przygotowania. Nie przekonuje mnie ministerialna argumentacja, że w sprawach bezpieczeństwa i higieny pracy wystarczające byłoby odwołanie się do powszechnych wymagań. Uważam, że urzędy górnicze są w tej dziedzinie zdecydowanie bardziej skuteczne. Wprawdzie klamka jeszcze nie zapadła, ale już mam sygnały, jakie projekt zmiany Prawa geologicznego i górniczego wywołał wśród przeróbkarzy. Obawiają się, że wydzielenie przeróbki z kopalń doprowadziłoby także do zmian w przepisach emerytalnych, ściśle związanych dotąd z zakładem górniczym - mówi Roman Gorczyca.

Zbliżone argumenty przeciw wyodrębnieniu płuczek z zakładów górniczych powtarza Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Nie psujmy dobrego

- To zdecydowanie zły pomysł. Przede wszystkim obawiam się pogorszenia bezpieczeństwa zatrudnionych w nich pracowników. Na sierpniowym spotkaniu w Ministerstwie Gospodarki przedstawiciel resortu pracy argumentował, że stan bezpieczeństwa w tych zakładach jest dobry. To kuriozalne wyjaśnienie. Skoro jest dobry, to czy trzeba go zepsuć? W zakładach przeróbczych mamy do czynienia ze szczególnymi i niebezpiecznymi warunkami pracy. Lepiej, by nadal pozostawały pod nadzorem urzędów górniczych. Podejrzewam też, że wydzielenie przeróbki otworzyłoby furtkę do prywatyzacji. Choć znajduje się na powierzchni - zawsze była integralną częścią kopalni - przekonuje Czerkawski.

Lider ZZGwP dodaje, że w przypadku, gdyby szło ku takiej zmianie ustawy, związek będzie alarmował swoimi zastrzeżeniami premiera Donalda Tuska, albo - poprzez "swoich" posłów - będzie próbował zablokować przeprowadzenie w Sejmie zmian w Prawie geologicznym i górniczym, pozwalających na wyodrębnienie płuczek z zakładów górniczych.

Powściągliwość przedsiębiorców

Bardzo powściągliwi w komentowaniu zamysłu wydzielenia zakładów przeróbczych z kopalnianych struktur są na ogół górniczy przedsiębiorcy.

- Nie bierzemy pod uwagę takiej możliwości. To błąd w pojmowaniu problemu. Jesteśmy natomiast za tym, by zakłady przeróbcze zostały wyłączone spod nadzoru urzędu górniczego i nie podlegały rygorom Prawa geologicznego i górniczego. Są to takie same zakłady przemysłowe, jak inne. To, że znajdują się przy kopalniach, nie ma żadnego znaczenia. Na Syberii funkcjonują centralne zakłady przeróbcze, które obsługują kilka kopalń. Innym problemem są natomiast uprawnienia do wcześniejszych emerytur, związanych z warunkami pracy. Jest to praca świadczona w szczególnie trudnych warunkach i osoby tam zatrudnione powinny mieć zapewnione korzystniejsze rozwiązania emerytalne - podkreśla Jarosław Zagórowski, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Są ważniejsze problemy

Z umiarem na projekt zmiany ustawy w tej warstwie wypowiada się Maksymilian Klank, prezes Związku Pracodawców Górnictwa Węgla Kamiennego.

- Nie wiem dokładnie, czemu miałoby służyć wydzielenie zakładów przeróbczych z kopalń. Dotąd były ich ważnym fragmentem, zamykającym tzw. ciąg technologiczny. Rozumiem, że mogą działać odrębnie, natomiast nie znam dostatecznie przekonywającej argumentacji, aby zmienić ich obecne usytuowanie. Rzecz jest co najmniej dyskusyjna. W mojej ocenie w polskim górnictwie jest dużo więcej istotniejszych problemów, które domagają się takich rozwiązań, by stało się efektywniejsze i bezpieczniejsze - uważa Klank.

- Nie komentujemy tej sprawy - mówi Edyta Tomaszewska, rzecznik prasowy Wyższego Urzędu Górniczego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.