fot: Andrzej Bęben/ARC
Emerytura górnicza to nie jest żaden przywilej, ani szczególne uprawnienie. To rzecz, która należy się górnikom za 25 lat ciężkiej pracy - uważa Bogusław Ziętek, lider WZZ Sierpień 80
fot: Andrzej Bęben/ARC
Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy spotka się (14 marca) ze stroną rządową, by podsumować pracę zespołów roboczych ds. przemysłu i rynku pracy, oświaty, stabilnego zatrudnienia, służby zdrowia i emerytur. Stronę rządową reprezentują: wicepremier Janusz Piechociński, minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz i jego zastępcy: Jacek Męcina oraz Marek Bucior.
O tym, czego związkowcy spodziewają się po spotkaniu, rozmawiamy z Bogusławem Ziętkiem, liderem Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80...
Macie podsumować pracę zespołów tematycznych. Nie uważa Pan, że miesiąc z okładem, to nieco za mało na pracę nad tak poważnymi zagadnieniami?
Nie ma problemu, by pracować dłużej. Tylko rzecz w tym, by prace posuwały się we właściwym kierunku, to wtedy możemy rozważać przedłużenie okresu pracy komisji tematycznych. Tylko, że to wszystko musi iść we właściwym kierunku a nie w stronę przepaści...
Oczekujecie jakiegoś tzw. gestu dobrej woli z drugiej strony?
Tu nie chodzi o gesty, bo one w tej sytuacji nic nie znaczą. Idzie o rozwiązania wychodzące na przeciw naszym postulatom i wstrzymanie tych procesów, które są w kontrze do tych postulatów...
Na przykład?
Choćby zmiany w kodeksie pracy dotyczące wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do dwunastu miesięcy, obcięcia stawek za godziny nadliczbowe i tak dalej. To są bardzo znaczące fakty dla pracowników, których przyjęcie do prawnych uregulowań w znaczący sposób pogorszy ich sytuację materialną. I my nie możemy być obojętnymi wobec takich poczynań rządu. Nie możemy mówić o dobrym klimacie do rozmów, jeżeli w tym samym czasie przyjmuje się antypracownicze rozwiązania.
Czy drugie już rozmowy z wicepremierem Piechocińskim będą ostatnimi, czy zanosi się na kolejne rundy?
To zależy od wicepremiera. Janusz Piechociński na pierwszym spotkaniu powiedział, że jest gotów do tego, by wypracowywać razem z nami wspólne rozwiązania i Komitet taką wolę podtrzymuje. Prace zespołów tematycznych oceniamy tak, że nie mamy wielkich nadziei na sukces, ale tę ocenę może zmienić spotkanie na szczycie. A to dlatego, że od wicepremiera zależy, jaki sygnał przekaże on stronie społecznej.
Ale nad wicepremierem jest premier...
Ale Janusz Piechociński jest wicepremierem do spraw gospodarki i skoro przyjechał do w końcu stycznia i podjął tę rękawicę, to powinien do końca zachowywać się, jak dorosły facet i wziąć odpowiedzialność za te rozmowy. Od początku do końca... A nie zaczynać dialog a teraz występować z hasłem w rodzaju, że on wszystko mógłby, ale mu jego pryncypał nie pozwala. Jeśli tak miałoby być, to po co była ta zabawa w rozmowy i prace zespołów? Zatem, albo był człowiekiem odpowiedzialnym, gdy przyjmował na siebie ciężar rozmów ze stroną społeczną i liczył się z tym, że będzie musiał na tzw. rządzie twardo stawiać swoje stanowisko w sprawie uwzględniania naszych postulatów.... Albo to był taki wybieg polegający na tym, że on sobie z nami w Katowicach pogada, a potem wszystko zrzuci na ministra finansów albo na premiera. To byłoby dziecinne.
Do rozmów przystępujecie, coś czuję, z bardzo umiarkowanym optymizmem?
Powiem bardzo optymistycznie: przystępujemy do nich z poczuciem, że są dziesięcioprocentowe szanse na osiągnięcie porozumienia.
A jak do porozumienia nie dojdzie, to...
To będzie strajk, przy czym od razu chcę powiedzieć, że gdyby do niego doszło, to nie będzie on końcem kłopotów rządu, ale ich początkiem.