Związkowcy górniczy rozwijają własne media

Własny kanał w popularnym serwisie YouTube i bezpłatna gazeta... \"Hajer Fakty\". Związek Zawodowy Górników w Polsce rozpoczął prawdziwą medialną ofensywę. - W realnym świecie manifestacja żyje jeden dzień, w internecie zostaje na zawsze - mówią związkowcy

Wacław Czerkawski, wiceszef ZZG, przyznaje, że pojawienie się na YouTube to zasługa młodych praktykantów, których kilka miesięcy temu przyjęto do biura związku - podała \"Gazeta Wyborcza\" w Katowicach. Starym działaczom, którzy, co tu ukrywać, mieli blade pojęcie o internecie, nie chciało się bawić się w nagrywanie filmików i wrzucanie ich do sieci. Za to młodym nie trzeba było dwa razy powtarzać. - To był strzał w dziesiątkę. Mamy sporo odsłon, nie brakuje komentarzy pod filmami - mówi Czerkawski, którego w internecie można podziwiać m.in. na filmiku nagranym trzy miesiące temu podczas związkowej pikiety pod Sejmem.

Andrzej Chwiluk, szef ZZG, mówi, że przez internet związek chce dotrzeć nie tyle do górników (dla których w razie konieczności organizowane są na kopalniach masówki), ale do ich dzieci, żon czy znajomych. Zdradza, że z tego powodu szuka właśnie profesjonalnego dziennikarza, który już na poważnie zająłby się związkowym kanałem na YouTube. - W realnym świecie manifestacja żyje jeden dzień, w sieci zostaje na zawsze - żartuje Chwiluk i dodaje, że na związkowym kanale chciałby pokazywać nie tylko głośne demonstracje i pikiety, ale przede wszystkim relacje z merytorycznych dyskusji, w których uczestniczy związek. Chociażby tych poświęconych emeryturom i podwyżkom dla górników. - Powiem szczerze, skąd wziął się pomysł. OPZZ zamówiło kiedyś badania opinii społecznej na temat emerytur pomostowych i wyszło, że 60 proc. społeczeństwa nie ma o nich bladego pojęcia, choć wszyscy o tym trąbili. Dlatego doszliśmy do wniosku, że chcemy mieć własne narzędzia, by dotrzeć z naszymi argumentami do ludzi - mówi Chwiluk, który jest też pomysłodawcą... \"Hajer Faktów\", ogólnopolskiej, bezpłatnej gazety o nakładzie 40 tysięcy egzemplarzy, którą właśnie zaczął wydawać związek - napisała \"Gazeta\".

Choć nazwa bezpośrednio nawiązuje do górników (hajerów), Chwiluk zapewnia, że ma to być gazeta dla wielu branż: hutników czy energetyków. - Stworzyliśmy \"Hajer Fakty\", bo media nie zawsze są obiektywne. Wystarczy popatrzeć na górnictwo, które ciągle ma czarny pijar. Górników przedstawia się zazwyczaj jako zadymiarzy przejadających pieniądze z podatków - przekonuje Chwiluk.

Nad uruchomieniem telewizji internetowej zastanawia się też Śląsko-Dąbrowska \"Solidarność\", która wydaje już własny tygodnik i biuletyn informacyjny.

- Jeżeli w tradycyjnej telewizji pojawia się jakaś informacja o \"Solidarności\" to trwa zaledwie sekundy, a tu byłaby możliwość umieszczania materiałów trwających kilka minut - mówi Wojciech Gumułka, ale zastrzega, że uruchomienie przez związek telewizji internetowej to kwestia dwóch, trzech lat. - Aby działało to profesjonalnie, potrzebne są duże pieniądze - przyznaje rzecznik.




MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.