Związkowcy alarmują - ciepłowniom grozi bankructwo

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Będzie z węgla więcej ciepła

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Jak wskazują przedstawiciele „Solidarności” nawet o 300 proc. musiałyby wzrosnąć rachunki za ogrzewanie, żeby spółki ciepłownicze mogły wyjść na „zero”. Dariusz Gierek, szef Regionalnej Sekcji Ciepłownictwa NSZZ „Solidarność” w Katowicach oraz wiceprzewodniczący śląsko-dąbrowskiej „S” alarmuje, że dla wielu ciepłowni najbliższa zima może być ostatnią.

– Tu nie chodzi o brak zysków, czy pieniędzy na podwyżki wynagrodzeń, ale o przetrwanie. Prognozy na ten, a zwłaszcza na przyszły rok są katastrofalne. W wielu przypadkach starty znacząco przekroczą kapitały własne spółek ciepłowniczych, a wówczas będą one musiały ogłosić upadłość – wskazuje Dariusz Gierek, szef Regionalnej Sekcji Ciepłownictwa NSZZ „Solidarność” w Katowicach oraz wiceprzewodniczący śląsko-dąbrowskiej „S”.

Jak argumentują przedstawiciele „S”, sytuacja polskiej branży ciepłowniczej od lat nie jest najlepsza, jako jeden z głównych powodów wskazują rosnący koszt uprawnień do emisji CO2.

„Wiosną 2020 roku ten parapodatek wynikający z unijnej polityki klimatyczno-energetycznej wynosił ok. 25 €/t. Obecnie kształtuje się na poziomie ponad 80 €/t. To skłoniło wiele spółek ciepłowniczych do przechodzenia z węgla na gaz” -czytamy w komunikacie śląsko-dąbrowskiej „S”.

– Trzeba podkreślić, że temu procesowi towarzyszyła też ogromna presja ze strony polityków. Spółki przeprowadziły lub prowadzą ogromne inwestycje w gaz, a cena tego paliwa wzrosła o kilkaset proc. W efekcie zostaliśmy z potwornie drogim paliwem i kredytami zaciągniętymi gazowe inwestycje. To, co miało być lekarstwem na rosnące koszty, może okazać się gwoździem do trumny – przestrzega Gierek.

Przedstawiciele „S” zaznaczają, że choć udział węgla w polskim ciepłownictwie spada z roku na rok, wciąż jest to dominujący surowiec w tej branży. Powołują się przy tym na dane Urzędu Regulacji Energetyki, z których wynika, że w 2020 roku 69 proc. ciepła systemowego w naszym kraju wyprodukowane zostało z paliw węglowych, podczas gdy jeszcze trzy lata wcześniej było to 74 proc. Argumentują, że nie oznacza to jednak, że spółki ciepłownicze, które uniknęły gazowej pułapki, są dzisiaj lepszej sytuacji niż ciepłownie i elektrociepłownie, które zastąpiły węgiel błękitnym paliwem

„Po pierwsze na ich kondycje negatywnie wpływają – wspomniane już – horrendalnie wysokie opłaty za emisję CO2. Po drugie, choć cena węgla rośnie znacznie wolniej niż cena gazu, to jednak jest on coraz droższy. Według danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu węgiel dla sektora ciepłowniczego podrożał w ciągu roku o 72,2 proc. W kwietniu za tonę surowca spółki ciepłownicze płaciły średnio 481,63 zł. Trzeba tu jednak pamiętać, że polski węgiel i tak jest obecnie wielokrotnie tańszy od importowanego. Na europejskim rynku tona węgla kosztuje powyżej 320 USD/t, co przy obecnym kursie amerykańskiej waluty daje ponad 1360 zł/t” - wyliczają przedstawiciele „S”.

Według branżowych szacunków, które przytacza Dariusz Gierek, aby uniknąć strat, spółki ciepłownicze musiałyby podnieść ceny dla klientów indywidualnych nawet o 300 proc. Wskazuje jednak, że takich podwyżek nie zaakceptowaliby ani klienci, ani URE, który zatwierdza taryfy ciepłowniom i elektrociepłowniom.

- Jesteśmy między młotem i kowadłem. Rozumiemy, że ludzie nie wytrzymają takich podwyżek. Nie możemy też żądać, żeby kopalnie sprzedawały nam węgiel poniżej kosztów – podkreśla przewodniczący RSC. Dodaje, że w jego ocenie jedynym ratunkiem dla sektora ciepłowniczego jest rządowy system wsparcia. – Jeśli chcemy zdążyć przed następnym sezonem grzewczym, rozmowy na ten temat powinny się rozpocząć natychmiast. W innym przypadku już podczas tegorocznej zimy przedsiębiorstwa ciepłownicze zaczną bankrutować, a ludzie będą mieli zimne kaloryfery – mówi Gierek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.