Związki Polskiej Miedzi myślą o strajku
fot: KGHM
Boni ujawnił, że prywatyzacja KGHM obejmie do 10 procent akcji koncernu <i>na zdjęciu kopalnia „Polkowice-Sieroszowice”</i>
fot: KGHM
— To sposób na oszczędności, aby ustabilizować gospodarkę złożem, zmniejszyć koszty produkcji i ujednolicić politykę kadrową i płacową w oddziałach — tłumaczy Herbert Wirth, wiceprezes KGHM.
Załoga, dla której struktura miedziowych kopalń nie jest ani przestarzała, ani zła, chcą, aby prezesi zrezygnowali z planów. Zarząd otrzymał już od załogi pisemny protest, pod którym podpisali się przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych spółki. Jak pisaliśmy, zarząd jest zdeterminowany, aby zrealizować swój plan, bo zdaniem prezesów, to sposób na utrzymanie działalności wszystkich trzech kopalń i zabezpieczenie firmy na wypadek spadku cen miedzi.
— Dla zarządu celem numer jeden jest łączenie kopalń, dla nas zaś utrzymanie obecnej struktury. Jesteśmy zdeterminowani i będziemy się ścierać z zarządem, dopóki prezesi nie zrezygnują — mówi Józef Czyczerski, szef Solidarności.
— Nie dopuścimy do konsolidacji. Moją propozycją na spotkaniu z liderami związków będzie zwołanie wspólnego referendum strajkowego — niech górnicy się wypowiedzą — mówi Piotr Trempała, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Dołowych w KGHM.
Zarząd ma gotowy terminarz zmian — jedna kopalnia jako oddział KGHM mogłaby zacząć działać od stycznia 2009 r. Poważniejsze przekształcenia, czyli zmiana organizacji czasu pracy w kopalniach, nastąpiłyby w kolejnych trzech latach, aby od 2013 r. funkcjonowała już Kopalnia Zespolona KGHM Polska Miedź.