Dlaczego likwidacja kopalń tyle kosztuje? I co się wydarzyło w kopalni Śląsk?

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o akcji ratunkowej w kopalni Śląsk i kosztach likwidacji zakładów górniczych. Ale w 32 numerze „Trybuny Górniczej” z 14 sierpnia 1996 r. znalazło się i wiele innych interesujących tematów.

fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Okładka 32 numeru TG z 1996 r.

fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o akcji ratunkowej w kopalni Śląsk i kosztach likwidacji zakładów górniczych. Ale w 32 numerze „Trybuny Górniczej” z 14 sierpnia 1996 r. znalazło się i wiele innych interesujących tematów.

Od kilku tygodni wracamy do archiwalnych tekstów i wydań „Trybuny Górniczej”. Warto przypomnieć, co się wówczas działo w branży, dlaczego likwidowano kopalnie i jak przebiegała transformacja gospodarcza. Wielu naszych Czytelników pewnie świetnie pamięta tamte czasy, a i byli uczestnikami niektórych wydarzeń.

14 sierpnia 1996 r. ukazał się 32 numer „Trybuny Górniczej”.

„78 godzin” – taki tytuł miał nasz czołówkowy tekst dokładnie 30 lat temu. Pisaliśmy w nim: „Tyle właśnie trwała heroiczna, prowadzona w ekstremalnie trudnych warunkach walka o życie górnika. Tym razem żywioł okazał się silniejszy od górniczej techniki, poświęcenia i uporu zastępów ratowniczych z kopalni Śląsk, Centralnej i Okręgowych Stacji Ratownictwa z Bytomia, Zabrza, Tychów, a także sąsiednich kopalń”.

W tekście o tragedii w kopalni Śląsk szczegółowo informowaliśmy o tym, jak doszło do zdarzenia. „Tragedia nastąpiła w czwartek, 8 sierpnia. Pięcioosobowa brygada częstochowskiego Forex-u pędząca w kop. Śląsk - pokład 411, poziom 650 m - przecinkę ścianową od ponad godziny mozoli się ze swoją robotą. W przodku znajduje się dwójka górników. Dokręcają zamki od obudowy". 

„Nagle zatrzęsło, zahuczało i runęła kupa kamienia - wspomina z przejęciem jeden z górników. - Rzuciłem się od kombajnu. Uciekaj, krzyknąłem do Jarka. Nastąpiło statyczne przemieszczenie warstw stropowych do wyrobiska, w wyniku czego miał miejsce obwał na odcinku 12 metrów. Nic nie zwiastowało nieszczęścia. Nasza stacja sejsmologiczna należy do najlepszych - niedawno zarejestrowaliśmy 5-stopniowe trzęsienie ziemi na wyspie... Fudżi – opowiadał naczelny inżynier kopalni” – relacjonowaliśmy.

„Dlaczego likwidacja kopalń kosztuje” – zastanawialiśmy się w innym ważnym tekście.

„Czyż można spodziewać się, że mówienie o kosztach procesów likwidacyjnych w kopalniach wywoła u przeciętnego słuchacza ten sam ciąg skojarzeniowy, co u ludzi znających tajniki żmudnych procedur i robót likwidacyjnych? W rządowym programie restrukturyzacji górnictwa na koszty fizycznej likwidacji kopalń przewidziano sporo pieniędzy. Co poniektórym kwoty te wydają się niepojęte. Pytają: co konkretnie i ile kosztuje w trakcie likwidowania kopalni? Na co pójdą te pieniądze?” – pytaliśmy.

Postawiono na łączenie kopalń

Informowaliśmy, że Rybnicka Spółka Węglowa nie likwiduje żadnej samodzielnej kopalni, a jednak procesy likwidacyjne przebiegają w niej praktycznie od chwili utworzenia spółki. Warunki górnicze jej kopalń pozwalają na realizację najbardziej łagodnego, niemal naturalnego procesu likwidacji - poprzez połączenie kopalni dogasającej z kopalnią silną i w pełnym rozwoju. 

„Byt kopalń jest ciągłym ruchem, kopalnie rodzą się. rozwijają, są w pełni sił i zmierzają ku końcowi. Dlatego też nie ma sensu przedłużanie ich życia w sposób sztuczny i kosztowny. Dwie kopalnie, które ze względu na bliski termin sczerpania udostępnionych zasobów połączono w roku 1995 z ich żywotnymi sąsiadkami, czyli KWK Rymer (połączona z KWK Chwałowice) oraz KWK 1 Maja (połączona z Marcelem) miały w swych własnych obszarach nadania zasoby pozwalające przetrwać poza rok 2000. Ale koszt produkcji powiększałby się z każdym rokiem, niczym koszt reanimacji dogorywającego człowieka. Natomiast zamiast łagodnej, bo racjonalnej i wieloletniej likwidacji, nieunikniony byłby nagły koniec egzystencji kopalni. A co z kosztami, które później i tak trzeba ponieść? Połączenie z kopalnią o lepszej kondycji pozwala na częściowe chociaż przeniesienie tych kosztów na kopalnię silniejszą” – pisaliśmy.

O naturalności takiego właśnie przebiegu likwidacji świadczy przypadek kopalni Rydułtowy, będącej obecnie zakładem rybnickiej spółki; bez specjalnych wstrząsów połączono ją w 1968 roku z najstarszą w tym regionie kopalnią Ignacy, która aż do roku 1996 funkcjonowała jako Ruch II KWK Rydułtowy. „Eksploatowano resztki złoża, funkcjonował szyb Kościuszko i wzbogacano węgiel w starym zakładzie przeróbczym. Dopiero w bieżącym .oku ten najstarszy rejon kopalni zostanie zlikwidowany ostatecznie” – pisaliśmy 30 lat temu.

„Najpoważniejsze zagrożenia stwarza woda. Ochrona przed jej nie kontrolowaną inwazją do wyrobisk sąsiednich kopalń pociąga niebagatelne koszty. Przykładem bardzo dobrze ilustrującym ten rodzaj działań zabezpieczających jest Pole Północne w kopalni Rymer, którego likwidacja wymagała bardzo forsownych (i kosztownych) zabezpieczeń przed wodą; niezwykle silne nawodnienie jejkowickiej partii złoża wymagało zasypania i uszczelnienia niemal kilometra przekopu, a łącznie zlikwidowano tam 41,5 km wyrobisk. Podobnie w przypadku likwidacji szybów - zasypywanych kamieniem, uszczelnianych przed penetracją metanu i dokładnie izolowanych w odcinkach przechodzących przez warstwy wodonośne” – tłumaczyliśmy.

Zatrudnienie coraz niższe, wypadki poważniejsze w skutkach

W tym numerze TG informowaliśmy także, że w ciągu pierwszego półrocza 1996 r. w kopalniach Rudzkiej Spółki Węglowej odnotowano 279 wypadków, w tym niestety 5 śmiertelnych i 1 ciężki. Przed rokiem w tym samym okresie było ogółem 327 wypadków. Pod względem liczby wypadków spółka notuje zatem poprawę. Tendencja ta obserwowana jest od momentu powstania koncernu. Trzeba jednak pamiętać, że w spółce w tym czasie nastąpił znaczny spadek zatrudnienia z 31122 zatrudnionych pracowników w 1993 r. do 26768 w czerwcu 1996 r. Nieco więcej o faktycznym spadku wypadkowości w spółce można powiedzieć porównując wskaźniki wypadków na 1000 zatrudnionych. Za 1996 r. wskaźnik wypadków na tysiąc zatrudnionych wynosi 9,93, rok wcześniej wynosił zaś 10,85. Tu także zatem obserwujemy znaczny postęp. Jednakie porównanie wskaźnika ciężkości wypadków musi budzić niepokój. W tym roku wynosi on 49,49, podczas gdy w tym samym okresie roku ubiegłego wynosił 34,2. Najprościej mówiąc oznacza to, że wypadki zaistniałe w bieżącym roku są poważniejsze w skutkach.

„W Nadwiślańskiej Spółce Węglowej wdraża się obecnie program komputerowy pod nazwą „Karta pracy maszyn”. Umożliwia on analizowanie na podstawie wybranych danych z kopalń m.in czasu pracy, stopnia wykorzystania maszyn, kosztów remontów, kosztów eksploatacji podstawowych urządzeń takich jak kombajn ścianowy, kombajn chodnikowy, przenośniki. „Karta pracy maszyn” pozwoli m.in. na określenie potrzeb remontowych, klasyfikację ścian według wielkości wydobycia, klasyfikację maszyn według intensywności ich wykorzystania. Dzięki programowi możliwe będzie określenie efektywności pracy urządzeń. Jego wdrożenie pozwoli na obniżenie kosztów eksploatacji, a tym samym na prawidłowe gospodarowanie posiadanym majątkiem”– pisaliśmy 30 lat temu. 

W rubryce „Górnicza statystyka” podaliśmy, że od początku roku do 12 sierpnia wydobyto 84 446 895 t węgla (plan zakładał 85 304 462); w tym okresie wyeksportowano 17 889 967 t, a na zwałach zalegało 4 007 580 t węgla.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej górniczej spółce poniedziałek 17 sierpnia będzie dniem wolnym od pracy

W Spółce Restrukturyzacji Kopalń najbliższy poniedziałek będzie dniem wolnym od pracy.

Górnicy z tej kopalni zepchnięci na margines i rozczarowani. „Czy uda się dotrwać do emerytury?”

LW Bogdanka ma coraz więcej trudności z konkurowaniem z dotowanym śląskim węglem

JSW przegrała walkę o zwrot składki solidarnościowej. Chodzi o 1,6 mld zł

Minister energii wydał decyzję o odmowie zwrotu nadpłaty z tytułu składki solidarnościowej dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Stwierdził, że wniosek jest niezasadny – podała JSW w komunikacie w piątek, 14 sierpnia 2026 r. Zarząd spółki zamierza skorzystać z przysługującego prawa do wniesienia środków ochrony prawnej.

W PG Silesia nadal bez wypłat. Część pracowników otrzymała zaliczki

Pracownicy działu produkcyjnego PG Silesia w Czechowicach-Dziedzicach otrzymali zaliczki na poczet zaległych wypłat – przekazał Tomasz Szpyrka, szef ZZ „Kadra” w czechowickiej kopalni.