Źródłem powstania wstrząsów jest postępująca eksploatacja

1644496336 mutke sjaroslawska

fot: Sylwia Jarosławska-Sobór

- W ciągu roku prowadzonej eksploatacji w rejonie danej ściany może być nawet kilka tysięcy wstrząsów - podkreśla prof. Grzegorz Mutke

fot: Sylwia Jarosławska-Sobór

- Jeśli wybieramy pokład węgla o jakiejś miąższości, to naturalną rzeczą jest, że naruszamy równowagę panującą w górotworze. Wstrząs jest właśnie reakcją na dokonujące się zmiany w strukturze - wyjaśnia prof. GRZEGORZ MUTKE, kierownik Zakładu Geologii, Geofizyki i Ochrony Powierzchni w Głównym Instytucie Górnictwa

W poniedziałek wieczorem zakołysało Śląskiem. Zatrzęsło w kopalni Mysłowice-Wesoła.
To był wysokoenergetyczny wstrząs. Jego energię określono na 2x10^8 J. Sprawdziliśmy to w oparciu o dane z Górnośląskiej Regionalnej Sieci Sejsmologicznej, która należy do Głównego Instytutu Górnictwa. Ta weryfikacja była konieczna, bo aparatura działająca przy kopalnianych stacjach nie zawsze daje sobie radę z tymi najsilniejszymi wstrząsami. GRSS ma stacje sejsmiczne rozmieszczone na całym obszarze Górnośląskiego Zagłębia Węglowego i sprzęt specjalnie skonfigurowany do analizy najsilniejszych wstrząsów.

Ta weryfikacja nastąpiła bardzo szybko. Pierwsza wartość, która była podawana zaraz po wstrząsie, wynosiła 4x10^7. Kilkadziesiąt minut później okazało się, że wstrząs był mocniejszy.

W tym przypadku nastąpiło to rzeczywiście szybko. Czasem jednak potrzeba nawet kilku godzin. Ta weryfikacja poza dokładnym określeniem energii ma także znaczenie na przyszłość. W ten sposób bowiem otrzymujemy cenne dane do prowadzonych badań czy do oceny oddziaływania wstrząsów i ich skutków na powierzchni. Ten poniedziałkowy wstrząs był mocno odczuwalny. Sygnały na ten temat wpływały do GRSS z wielu miast regionu, m.in. z Mysłowic, Katowic czy Sosnowca. Pojawiały się m.in. informacje o bujających się blokach.

Zestawiając tę energię z magnitudą Richtera, to przy wstrząsie o energii 2x10^8 J możemy mówić o 3,4 stopnia w tej właśnie skali. To się pokrywa mniej więcej z doniesieniami z innych serwisów, które w swoim założeniu zajmują się głównie trzęsieniami ziemi.

Jaka jest różnica pomiędzy trzęsieniem ziemi a wstrząsem górniczym?
Te pierwsze występują na większych głębokościach. Najpłytsze trzęsienia ziemi występują na poziomie kilkunastu kilometrów. Jeśli mówimy o różnicach, to muszę tu zwrócić uwagę na fakt, że ludzie często wymiennie używają terminów wstrząs i tąpnięcie. Nie każdy wstrząs jest tąpnięciem. Tąpnięcie to bowiem zjawisko dynamiczne, spowodowane wstrząsem górotworu, w wyniku którego wyrobisko lub jego odcinek uległo gwałtownemu zniszczeniu lub uszkodzeniu, w następstwie czego nastąpiła całkowita lub częściowa utrata jego funkcjonalności lub bezpieczeństwa jego użytkowania. Z takim właśnie zdarzeniem mieliśmy do czynienia w Mysłowicach-Wesołej.

Zagraniczne serwisy pokazywały, że epicentrum wstrząsu w Wesołej miało miejsce na głębokości 10 km. Czy to możliwe?
Pod względem długości i szerokości geograficznej w miarę dobrze zlokalizowały ten wstrząs, ale co do głębokości, to należy traktować ją jako niewiarygodną. To może wynikać z obliczeń, które dla ich stacji sejsmicznych – oddalonych od kilkudziesięciu do nawet kilkuset kilometrów od tych naszych zdarzeń – skutkują tak dużymi błędami. Z naszych obliczeń wynika, że to zdarzenie było w pobliżu tej ściany, czyli w okolicy głębokości 700-900 m. Czasami silne wstrząsy mogą być oddalone 1-2 km od frontu ściany eksploatacyjnej, ale to już jest związane z konkretnymi mechanizmami działającymi w górotworze. Może mieć na to wpływ oddziaływanie górniczej działalności człowieka na pobliskie strefy tektoniczne. Nie zapominajmy o tym, że to nasza obecność w górotworze zmienia układ naprężeń.

Górotwór zatem daje nam znać.
Źródłem powstania wstrząsów jest oczywiście postępująca eksploatacja. Jeśli wybieramy pokład węgla o jakiejś miąższości, to naturalną rzeczą jest, że naruszamy równowagę panującą w górotworze. Wstrząs jest właśnie reakcją na dokonujące się zmiany w strukturze. Na Górnym Śląsku skały, które najczęściej otaczają pokłady węgla, to piaskowce, które są mocne i sprężyste. To w nich co jakiś czas, wskutek eksploatacji, dochodzi do pęknięć i to one dają znać o sobie w postaci wstrząsów. Te naprężenia muszą się wyrównywać i wstrząsy do tego mają właśnie doprowadzić. Są także wstrząsy, których źródła trzeba szukać w tektonice i są one związane z uskokami. To są najczęściej te najsilniejsze zjawiska o energii 10^9 J. Mechanizm ich powstawania jest zbliżony do tych znanych z trzęsień ziemi. Te wstrząsy zdecydowanie częściej powodują skutki na powierzchni.

Ile dziennie wstrząsów górniczych notujemy na Śląsku?
Wszystko zależy od tego, o jakich wstrząsach mówimy. Mam tu na myśli ich energię. Liczba wstrząsów i wyzwalana przez nie energia to jedna z podstawowych zależności w sejsmologii. Można to opisać w ten sposób, że wstrząsów o małej magnitudzie jest dużo, a tych o dużej jest mniej. Dlatego wstrząsy o energii 10^9 J występują raz na rok czy raz na dwa lata, ale takich o energii 10^6 J możemy już mieć w skali roku od 200 do 400, a takich ocenionych na 10^5 J może już być w ciągu 12 miesięcy nawet 1000 i więcej.

To tylko w pewnym stopniu pokazuje, o jak częstym zjawisku mówimy. Warto dodać, że wokół ściany, gdzie prowadzone jest wydobycie, takie małe wstrząsy mają miejsce w zasadzie cały czas i nie są one odczuwane ani na dole, ani tym bardziej na powierzchni.

W ciągu roku prowadzonej eksploatacji w rejonie danej ściany może ich być nawet kilka tysięcy.

Informacje o tych wstrząsach dużych i małych są na wagę złota?
Tak. To one pozwalają na wybór odpowiedniej profilaktyki, np. wykonywanie strzelań odprężających i torpedujących, czy zastosowanie odpowiedniej obudowy. Te obecnie wykorzystywane wytrzymują dużo większe obciążenia dynamiczne niż te sprzed trzech czy czterech dekad.

Który rejon w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym jest najbardziej aktywny pod względem wstrząsów górniczych?
Wszystko zależy od tego, czy w danym miejscu jest prowadzona eksploatacja, bo to z nią są związane wstrząsy. Wiadomo, że to się jednak zmienia. Silne wstrząsy odnotowywaliśmy i odnotowujemy w rejonie Niecki Bytomskiej i Uskoku Kłodnickiego. To po wstrząsie w tym rejonie prowadzono akcję ratowniczą w ruchu Śląsk, która trwała 67 dni. Musimy też pamiętać, że są takie rejony, gdzie eksploatacja jest prowadzona od wielu, wielu lat. Te zaszłości znacząco wpływają na aktywność górotworu i układ naprężeń w nim występujących. Poza tymi rejonami trzeba też wspomnieć o kopalniach nadwiślańskich oraz jastrzębskich. Tu można podać przykład wstrząsu w Zofiówce w maju 2018 r.

Wstrząsów nie da się przewidzieć co do miejsca, dnia i godziny, ale jednak z jakimś prawdopodobieństwem możemy chyba przewidzieć potencjalną aktywność górotworu.
Takie dokładne wskazanie miejsca i czasu nie jest możliwe, podobnie jak ma to miejsce w przypadku trzęsień ziemi. Obracamy się tu wręcz na poziomie dynamiki odkształceń o charakterze chaosu zdeterminowanego, z możliwością różnych scenariuszy rozwoju emisji sejsmicznej. W przypadku trzęsień ziemi stosuje się jednak ujęcie statystyczne. W kopalniach nie wiemy, kiedy wstrząs może wystąpić, ale za to przed eksploatacją możemy dokonać obliczeń geomechanicznych w zakresie tego, jaką energię sejsmiczną może wygenerować otoczenie ściany oraz stosujemy monitoring sejsmiczny do bieżącej predykcji stanu zagrożenia.

Pod to dobieramy profilaktykę, czyli sposób eksploatacji, odpowiednie obudowy, strzelanie odprężające i inne. Tyle możemy zrobić, tym bardziej że mamy do czynienia z przyrodą i nigdy do końca nie będziemy wiedzieć, co jest w górotworze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.