Żory: dyrektor apeluje do mieszkańców, odpowiada ... prezydent

fot: Jarosław Galusek/ARC

Kopalnia Borynia należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w której zakładach pracuje 2,5 tys. mieszkańców Żor

fot: Jarosław Galusek/ARC

W portalu górniczym nettg.pl informowaliśmy o apelu jaki dyrektor kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie Czesław Kubaczka wystosował do mieszkańców Żor. Chodziło w nim o poparcie planów rozbudowy kopalni Borynia, która dzięki dostępowi do nowych złóż mogłaby wydłużyć swoją żywotność do roku 2042. Dyrektor zakładu podkreślił, że jeśli kopalnia przestanie istnieć to będzie to równoznaczne z utratą wielu miejsc prac. Głos w tej sprawie zabrał  prezydent Żor Waldemar Socha, który stwierdził, że "górnictwo wyprowadziło się z Żor prawie 20 lat temu i miasto radzi sobie bez niego".

Szerzej wypowiedź prezydenta zaprezentowała Polska Agencja Prasowa.  Dla niej Waldemar Socha wyjaśnił, że lokalny plan zagospodarowania nie dopuszcza eksploatacji, która będzie skutkowała odkształceniami powierzchni. Żeby zmienić ten zapis, wymagane są długotrwałe procedury.

"Taka procedura właśnie jest w toku, ale wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby Rada Miasta Żory dopuściła podziemną eksploatację powodującą odkształcenia na powierzchni" - oświadczył prezydent dla PAP.

W dalszej części Socha podkreślił, że górnictwo wyprowadziło się z Żor prawie 20 lat temu i miasto radzi sobie bez niego, w tym czasie udało się ściągnąć wielu inwestorów z innych branż.

"Powrót górnictwa do Żor, powrót szkód górniczych do Żor, oznaczałby zatrzymanie rozwoju miasta" - uważa prezydent.

Zaznaczył, że jako prezydent reprezentuje interesy mieszkańców miasta, a powrotu do wydobycia węgla w Żorach nie życzy sobie zdecydowana większość z nich.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.