Zofiówka: górnicy prowadzili roboty strzałowe, w przodku są ładunki

fot: Maciej Dorosiński

Wstrząs, który miał miejsce w ruchu Zofiówka był jednym z najsilniejszych odnotowanych w polskim górnictwie węgla kamiennego

fot: Maciej Dorosiński

Wśród naszych czytelników pojawią się wątpliwości, na jakim etapie były roboty strzałowe prowadzone w chodniku H-10, gdzie znajdują się poszukiwani górnicy z Zofiówki. Tomasz Śledź, wiceprezes JSW ds. technicznych, potwierdził, że oddział wycofywał się tuż przed odpaleniem ładunków, więc otwory są załadowane.

Górnicy w sobotę przed południem prowadzili w chodniku H-10 roboty strzałowe. Tuż przed potężnym wstrząsem założyli ładunki wybuchowe, a następnie przed ich odpaleniem zaczęli wycofywać się do bezpiecznej strefy. Wicperezes Śledź zrelacjonował rozmowę przodowego z dyspozytorem.

- Pracownicy, którzy się wycofywali, zadzwonili, że wycofują się ze strefy. Wykonywali roboty strzałowe, odpowiedzieli dyspozytorowi, że jeszcze nie strzelają. Przodowy powiedział dyspozytorowi, że jak wycofają się ze strefy to zadzownią przed odpaleniem łądunków. Na pewno otwory są załadowane – powiedział w środę Śledź.

Wiceprezes JSW wyraził przekonanie, że jeśli zaginieni pracownicy przeżyli wstrząs, to na pewno rozkręcili rurociąg ze sprężonym powietrzem.

- Mamy nadzieję, że oni tam są i czekają na naszą pomoc – dodał Śledź.

- To są bardzo doświadczeni górnicy z ponaddziesięcioletnim stażem. To wiedza, doświadczenie, intuicja, w takich warunkach, takim górnikom, zawsze podpowiadają, jak się mają zachowywać. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach - zaznaczył Daniel Ozon, prezes JSW.

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Zbigniew Bryja: Każdy z nowych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych

Rozmowa ze Zbigniewem Bryją, wiceprezesem zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź