Zofiówka: górnicy prowadzili roboty strzałowe, w przodku są ładunki
fot: Maciej Dorosiński
Wstrząs, który miał miejsce w ruchu Zofiówka był jednym z najsilniejszych odnotowanych w polskim górnictwie węgla kamiennego
fot: Maciej Dorosiński
Wśród naszych czytelników pojawią się wątpliwości, na jakim etapie były roboty strzałowe prowadzone w chodniku H-10, gdzie znajdują się poszukiwani górnicy z Zofiówki. Tomasz Śledź, wiceprezes JSW ds. technicznych, potwierdził, że oddział wycofywał się tuż przed odpaleniem ładunków, więc otwory są załadowane.
Górnicy w sobotę przed południem prowadzili w chodniku H-10 roboty strzałowe. Tuż przed potężnym wstrząsem założyli ładunki wybuchowe, a następnie przed ich odpaleniem zaczęli wycofywać się do bezpiecznej strefy. Wicperezes Śledź zrelacjonował rozmowę przodowego z dyspozytorem.
- Pracownicy, którzy się wycofywali, zadzwonili, że wycofują się ze strefy. Wykonywali roboty strzałowe, odpowiedzieli dyspozytorowi, że jeszcze nie strzelają. Przodowy powiedział dyspozytorowi, że jak wycofają się ze strefy to zadzownią przed odpaleniem łądunków. Na pewno otwory są załadowane – powiedział w środę Śledź.
Wiceprezes JSW wyraził przekonanie, że jeśli zaginieni pracownicy przeżyli wstrząs, to na pewno rozkręcili rurociąg ze sprężonym powietrzem.
- Mamy nadzieję, że oni tam są i czekają na naszą pomoc – dodał Śledź.
- To są bardzo doświadczeni górnicy z ponaddziesięcioletnim stażem. To wiedza, doświadczenie, intuicja, w takich warunkach, takim górnikom, zawsze podpowiadają, jak się mają zachowywać. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach - zaznaczył Daniel Ozon, prezes JSW.