Znamy wnioski z ważnego raportu WUG. To cała prawda o pracy w kopalniach

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Tylko w ub.r. w podziemnych zakładach górniczych miały miejsce 4 wypadki śmiertelne

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Interesujące dane na temat zatrudnienia i zagrożeń w polskim przemyśle wydobywczym przynosi tegoroczny raport Wyższego Urzędu Górniczego o stanie bezpieczeństwa. Inspektorzy nadzoru górniczego podsumowali liczbę pracowników w całym przemyśle górniczym i dokładnie przeanalizowali dziesiątki wypadków, które zdarzyły się w ciągu minionych czterech lat, opisując też ich przyczyny.

Według stanu na 31 grudnia 2024 r. nadzorowi i kontroli urzędów górniczych podlegało w naszym kraju 7466 zakładów górniczych, w tym 29 podziemnych, 7332 odkrywkowe, 105 otworowych, 21 zakładów prowadzących działalność określoną w art. 2 ust. 1 Prawa geologicznego i górniczego, 203 zakłady wykonujące roboty geologiczne, a także 4003 oddziały podmiotów wykonujących w zakresie swej działalności zawodowej czynności powierzone im w ruchu zakładu górniczego. Co ciekawe, polski przemysł wydobywczy zatrudnia 164 tys. pracowników. Można zatem śmiało powiedzieć, że ta dziedzina przemysłu stanowi utrzymanie nawet dla ponad 450 tys. mieszkańców naszego kraju.

Człowiek-maszyna

Górnictwo do bezpiecznych profesji z pewnością nie należy. Zarówno w głębinowych, jak i odkrywkowych zakładach górniczych występują w zasadzie wszystkie możliwe zagrożenia. Jednak to kontakt człowieka z maszyną od lat bywa przyczyną najcięższych wypadków, w tym śmiertelnych. To fakt, że produkowane obecnie maszyny i urządzenia spełniają standardy bezpieczeństwa, lecz niewłaściwa ich obsługa, czy też brak dbałości o odpowiedni stan techniczny, bywają przyczynami wypadków.

Z raportu WUG wynika, że w latach 2020-2024 w podziemnych zakładach górniczych zaistniało 48 wypadków śmiertelnych i ciężkich, których przyczyną było nieprzestrzeganie przepisów w zakresie eksploatacji maszyn, urządzeń i instalacji technicznych lub niezgodny z dokumentacją ich stan techniczny. Najwięcej odnotowano w transporcie poziomym (21) oraz podczas eksploatacji maszyn i urządzeń w przodkach i ścianach (11). W tym okresie zaistniało również 5 wypadków śmiertelnych i ciężkich związanych z eksploatacją urządzeń i instalacji znajdujących się pod ciśnieniem, 3 wypadki związane z transportem pionowym oraz 8 powiązanych z eksploatacją pozostałych maszyn i urządzeń dołowych.

Tylko w ub.r. w podziemnych zakładach górniczych miały miejsce 4 wypadki śmiertelne, w tym 3 w kopalniach węgla kamiennego i jeden w kopalni rud miedzi, a także 2 ciężkie (wszystkie w kopalniach węgla kamiennego), będące następstwem niewłaściwej eksploatacji maszyn i urządzeń. Główne ich przyczyny to: przebywanie pracowników w miejscu niebezpiecznym, w zasięgu pracy maszyn, urządzeń lub instalacji, eksploatacja maszyn i urządzeń w złym stanie technicznym lub niezgodnie z instrukcją obsługi lub dokumentacją techniczną. Mało tego. Jak wykazali inspektorzy nadzoru górniczego, w latach 2020-2024 w górnictwie podziemnym miało miejsce 10 awarii, które stwarzały stan zagrożenia życia lub zdrowia ludzkiego bądź ruchu zakładu górniczego. Sześć wystąpiło w kopalniach węgla kamiennego. Zagrożenie związane z obsługą maszyn i urządzeń występowało także w zakładach odkrywkowych. Policzono, że w latach 2020-2024, w związku z zagrożeniami technicznymi w górnictwie odkrywkowym, doszło do 15 wypadków śmiertelnych i ciężkich.

W ub.r. w wyniku niewłaściwej eksploatacji maszyn i urządzeń odnotowano dwa wypadki śmiertelne.

W górnictwie węgla kamiennego wciąż daje o sobie znać zagrożenie metanowe. W latach 2020-2024 doszło do 10 zdarzeń związanych z zapaleniem metanu, z których jedno zainicjowało jego wybuch. W wyniku tych zdarzeń 16 pracowników poniosło śmierć, doliczono się 7 wypadków ciężkich i 33 powodujących czasową niezdolność do pracy – wynika dalej z rocznego raportu WUG.

Tąpnięcia zbierają żniwo

Istnieją również zagrożenia, które nie ujawniły się już od dłuższego czasu. Nie odnotowano dla przykładu żadnego związanego z wyrzutami gazów i skał. Ostatnie miało miejsce w 2012 r. w kopalni Budryk w Ornontowicach. W latach 2020-2024 nie było również incydentów związanych z wybuchem pyłu węglowego. O ostatnim takim raportowano w 2008 r. w kopalni Mysłowice-Wesoła w Mysłowicach, gdzie doszło do wybuchu pyłu węglowego w wyniku samozapalenia się węgla oraz zapalenia i wybuchu metanu w otamowanej części chodnika w pokładzie 510, na poziomie 665 m – przypomina raport.

Ponadto w 2024 r. w podziemnych zakładach górniczych nie wystąpiły niebezpieczne zdarzenia związane z zagrożeniem wodnym. Gorzej ma się już sprawa z pożarami. W 2024 r. w podziemnych zakładach górniczych zaistniało ich 13, z czego 8 w kopalniach węgla kamiennego. Doszło tam do 4 pożarów egzogenicznych i 4 endogenicznych. Pięć kolejnych miało miejsce w kopalniach rud miedzi. Ze stref zagrożenia w latach 2020-2024 wyprowadzono łącznie 3731 górników, w tym 84 z użyciem aparatów ucieczkowych. Tylko w samym 2024 r. wyprowadzono z rejonów zagrożonych 1166 górników, w tym 18 z użyciem aparatów ucieczkowych.

Pozostają jeszcze tąpnięcia. To one często bywają najtragiczniejsze w skutkach. W latach 2020-2024 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 15 tego rodzaju zdarzeń mających związek ze wstrząsami górotworu. W ich wyniku 17 górników poniosło śmierć, odnotowano też dwa wypadki ciężkie i 83 powodujące czasową niezdolność do pracy – wynika z raportu Wyższego Urzędu Górniczego.

Ponadto w analizowanym okresie w kopalniach węgla kamiennego zarejestrowano 10 tąpnięć, w wyniku których zaistniało 17 wypadków śmiertelnych, 2 wypadki ciężkie i 59 wypadków powodujących czasową niezdolność do pracy. W kopalniach rud miedzi w tym okresie zarejestrowano 5 tąpnięć, w wyniku których doszło do 24 wypadków powodujących czasową niezdolność do pracy. W ub.r. wystąpiły trzy tąpnięcia – tyle samo w każdym roku analizowanego okresu. Natomiast na skutek tąpnięć, które wystąpiły w ub.r., wypadkom śmiertelnym uległo 5 osób, wypadkowi ciężkiemu jedna, zaś 42 osoby doznały obrażeń ciała powodujących czasową niezdolność do pracy, co stanowiło wzrost w odniesieniu do lat ubiegłych – policzyli eksperci.

Analiza wypadków śmiertelnych i ciężkich wykazała, że główną przyczyną tych zdarzeń w górnictwie węgla kamiennego były samoistne wstrząsy górotworu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.