fot: Maciej Dorosiński
Po Polsce krąży ponad 12 mld monet, z czego ponad 8 mld stanowią te o nominałach 1, 2 i 5 gr
fot: Maciej Dorosiński
Złoty w poniedziałek, 22 listopada, wieczorem zaczął się ponownie osłabiać wobec euro, za które przed godz. 22.00 trzeba było zapłacić ponad 4,70 zł.
Złoty w poniedziałek na początku mocno tracił, ale w drugiej połowie dnia zaczął odrabiać straty. Jak wynika z wypowiedzi ekonomisty Banku Pekao Piotra Bartkiewicza, przyczyną umocnienia się złotego była poniedziałkowa wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego.
W poniedziałek rano złoty tracił na wartości. Kurs euro, które na otwarciu handlu kosztowało nieco ponad 4,69, doszedł przed godziną 11.00 do ponad 4,72 zł. Jednak później złoty zaczął odrabiać straty.
- Sądząc po tym, kiedy się zdarzyło i to, co zdarzyło się na rynkach, to jest efekt werbalnej interwencji premiera. Jak porównamy z koroną czy forintem, to widać, że musiał zadziałać czynnik krajowy - powiedział PAP Piotr Bartkiewicz.
W poniedziałek około godziny 14.00 premier Mateusz Morawiecki powiedział w Gdańsku: - Będziemy robili wszystko w komunikacji i w naszych działaniach realnych, aby złotówka była nieco silniejsza.
W poniedziałek ok. 15:.euro kosztowało 4,6867 zł, a więc nieco mniej niż na początku handlu. Po godzinie 16.00 złoty zaczął się osłabiać wobec euro, przekraczając poziom 4,71 przed godziną 20.00. Następnie polska waluta doszła przed godziną 22.00 do 4,705 zł za euro.