Złoto nie wszędzie było najcenniejsze!

fot: Wikipedia

Dla Inków złoto miało mniejszą wartość niż srebro i miedź

fot: Wikipedia

Kruszec ten dziś znacznie potaniał i jego cena jest najniższa od trzech lat. Dodajmy jednak, że i tak jest parokrotnie wyższa niż przed dekadą. Jednak, jeśli komuś wydaje się, że złoto zawsze było przedmiotem pożądania wszystkich ludzi, ten jest w błędzie.

Z grubsza rzecz biorąc złoto jest tyle warte, bo na ludzie, jakieś dwa, trzy tysiące lat przed naszą erą, umówili się, że jest warte. Owszem, można powiedzieć, że jego wartość wynika z trudności (technicznej) jego pozyskania, ale to część prawdy. Były bowiem czasy, że złoto dobywało się tak, jak wyjmuje się kamienie z rzeki i wcale przez to jego wartość (w starożytności również pozamaterialna o charakterze religijnym) nie ulegała deprecjacji.

To zasadniczo w kręgach kultury śródziemnomorskiej złoto stanowiło miernik wartości. Na Dalekim Wschodzie to już różnie bywało. Wśród wyspiarzy zamieszkujących atole Oceanu Spokojnego cenniejsze były muszle, o perłach nie wspominając. Nawet w Japonii szogunów (przed otwarciem się jej na świat) miernikiem wartości był.. ryż, nawet wtedy, gdy wyrażano ją w złocie!

Jednak najbardziej w poważaniu mieli złoto w... prekolumbijskiej Ameryce. I - można zaryzykować tezę - że taki stosunek do złota legł u podstaw klęski dwóch wielkich imperiów: Azteków i Inków.

Zarówno w jednym i drugim złota nie brakowało, ale pełniło ono bardziej rolę środka religijnego i dekoracyjnego niż monetarnego. Złoto dla Azteków, podobnie jak dla Inków, było materialną obecnością na Ziemi bóstw ze Słońcem przede wszystkim. Niestety, Hiszpanie mieli bardziej przyziemny pogląd. Gdyby taki sam mieli Aztekowie i Inkowie konkwista nie trwałaby parędziesiąt lat, ale znacznie dłużej i kto wie, jak potoczyłaby się historia.

O tym, że złoto wcale nie musi być najbardziej wartościowe przekonali się Hiszpanie, których przegnano w 1520 r. ze stolicy upadającego imperium Tenochtitlanu. Ci, którzy nie padli pod ciosami obsydianowych pałek-mieczy zbuntowanych Indian, utopili się w mokradłach jeziora, na którym zbudowano ową stolicę. Potopili się, bo uciekali obciążeni, jak juczne osły, złotem. Uratowali się ci, którzy zamiast targać z sobą 50 kilogramów złota, wzięli za pas kilka tabliczek jaspisu lub jadeitu!

Tak, to jaspis i jadeit były złotem Azteków. Ba, nawet srebro miało większą wartość od aurelium!

Podobnie sytuacja potoczyła się w Ameryce Południowej. Inków również zgubiło to, że nie mieli takiego utożsamiania złota i wartości, jakie prezentowali brodaci najeźdzcy. Tam ich złotem była... miedź! I to dlatego ostatni władca najdłuższego w świecie imperium (poza Związkiem Radzieckim) Atahualpa w 1532 r. widząc, że Hiszpanie są chorzy "na złoto" zaproponował, że za swoje uwolnienie wypełni salę, w której go więziono, złotem. Jak powiedział, tak się stało. Gdyby jednak Pizzaro zażądał od Inki, by ten wypełnił komnatę miedzią, to nie ma pewności, czy władca mógłby spełnić to życzenie!

Niestety, i Pizzaro i Cortez nie cenili miedzi, a mając w rękach stal, mogli ograbić Indian ze złota!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jak zagospodarować potencjał zlikwidowanej kopalni? Mają na to pomysł

Nieczynne szyby kopalniane zostaną wykorzystane jako system poboru i zatłaczania wód

Większość Polaków chce wyjechać na wakacje latem

Wyjazd na wakacje w lecie planuje 79 proc. Polaków, a połowa z nich nie opuści kraju - wynika z badania Polskiej Organizacji Turystycznej i Travelist. Uczestnicy badania szacują, że koszt wyjazdu w tym roku na jedną osobę wyniesie od 1001 do 2000 zł.

Transformacja ciepłownictwa w kierunku niższych emisji, przy stabilnych cenach ciepła?

Zmniejszenie poziomu emisji dwutlenku węgla przez sektor ciepłownictwa przy zachowaniu bezpieczeństwa dostaw ciepła i akceptowalnych cen dla odbiorców - to główny cel projektu uchwały o strategii ciepłownictwa, którego założenia opublikowano we wtorek.

Znieśli zakaz budowy nowych elektrowni jądrowych

Szwajcarski parlament zatwierdził zniesienie zakazu budowy nowych elektrowni jądrowych, obowiązującego od 2017 r. Kraj reaguje na przewidywany wzrost zużycia energii elektrycznej i obawy o bezpieczeństwo dostaw, zwłaszcza w miesiącach zimowych. Nie podjęto jednak jeszcze decyzji w sprawie ewentualnej budowy nowych bloków.