Zjeżdżalnia w kopalni? Ma być gotowa latem

fot: Tomasz Rzeczycki

Upadowa z poprzecznika Seremak do komory Ważyn

fot: Tomasz Rzeczycki

Kopalnia Soli Bochnia prowadzi przebudowę bardzo ważnego wyrobiska z perspektywy prowadzenia ruchu turystycznego. To upadowa łącząca poprzecznik Seremak z niżej położoną komorą Ważyn. Prace górnicze podjęto tam jesienią 2023 r.

Wyrobisko, w którym podjęli prace górnicy z działu wentylacji bocheńskiej kopalni, potocznie określane jest jako zjeżdżalnia Seremak. Prawda jest jednak nieco inna.

Zjeżdżalnia nie nazywa się Seremak. Tę nazwę od czterech wieków nosi poprzecznik na szczycie zjeżdżalni. Określenie to pochodzi od Andrzeja Seremaka i jego syna o tym samym nazwisku, którego imię jest nieznane lub niezapamiętane, ponieważ to jego ojciec był wówczas istotniejszą postacią w kopalni. Andrzej Seremak z synem byli w II połowie XVI w. najemnymi pracownikami kopalni, tak zwanymi otrokami.

Upadowa prowadzi z poziomu 212 m do miejsca, gdzie kończy się komora Ważyn, położona o 37 m niżej. Upadowa ma długość 140 m, a kąt upadu wynosi 14 stopni. W czasach, gdy kopalnia prowadziła eksploatację złoża soli kamiennej, było to wyrobisko komunikacyjno - transportowo - wentylacyjne. Zamontowane w nim były tory i wyciąg linowy.

Pod koniec XX wieku utworzona została podziemna trasa turystyczna w kopalni soli w Bochni. Kierownictwo kopalni postanowiło w różny sposób uatrakcyjnić turystom poznawanie kopalni. Jednym ze zrealizowanych pomysłów była drewniana zjeżdżalnia z poprzecznika Seremak do komory Ważyn. Zamontowano ją w 2004 r. Efekty zjeżdżania były bardzo różne. Jedni turyści w ogóle nie umieli się rozpędzić i musieli sobie pomagać nogami, żeby przesuwać się ku dołowi. Byli też i tacy, którzy rozpędzali się tak bardzo, iż musieli mocno hamować na samym dole.

Zjeżdżalnia została zdemontowaną w 2020 r. Jej demontaż był wymuszony względami technicznymi wynikającymi z przebudowy upadowej. Kopalnia zdecydowała się na wymianę zniszczonych elementów obudowy istniejącej. Jak dotąd wyrabowano dotychczasową zniszczoną obudowę, dokonano przybierki stropu i ociosów oraz powtórnie zabudowano obudowę w miejscach tego wymagających. Potem zaczęto układać drewniane elementy przyszłej zjeżdżalni.

- Mamy ambicje, aby turyści cieszyli się zjeżdżalnią niebawem. Jednak względy natury technicznej mogą nasze życzeniowe myślenie nieco spowolnić. Wierzymy, że wakacyjni goście sławę naszej zjeżdżalni rozwiozą po Polsce - informuje Kopalnia Soli w Bochni.

Bocheńska kopalnia nie jest jedynym podziemnym zakładem górniczym udostępnionym do zwiedzania, w którym zamontowano zjeżdżalnię. Podobna atrakcja, choć zdecydowanie mniejszej długości, została umieszczona w jednym z wyrobisk w Kopalni Złota w Złotym Stoku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.