Ziętek: Jeśli nic się nie zmieni, to w przyszłym roku czeka nas likwidacja 5-6 kopalń

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Nasycenie układami zbiorowymi pracy w Polsce jest minimalne. Pod tym względem żyjemy na pustyni. Nie wiem, czy 10 proc. polskich pracowników jest objętych jakimikolwiek układami zbiorowymi - stwierdził Bogusław Ziętek

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Jeśli nic się nie zmieni w polityce rządu, to w przyszłym roku do likwidacji będziemy mieli 5-6 kopalń i to w bardzo szybkim tempie. To jest ok. 15-20 tys. miejsc pracy, które natychmiast zostaną zniszczone, a górnictwo czeka zagłada do 2030 r. - ostrzega Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. Wszystko wskazuje na to, że na początku przyszłego tygodnia rozpocznie się górniczy protest.

W piątek (18 września) przedstawiciele górniczych central związkowych spotkali się we własnym gronie. Przypomnijmy, że kilka dni wcześniej,14 września, związkowcy reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i ogłosili pogotowie strajkowe. Jak argumentowali powodem są decyzje rządu dotyczące polityki klimatyczno-energetycznej, które zagrażają setkom tysięcy miejsc pracy w górnictwie, energetyce, hutnictwie, motoryzacji oraz w innych sektorach przemysłu. Równocześnie MKPS dał premierowi Mateuszowi Morawieckiego tydzień na rozpoczęcie rozmów. Termin mija w poniedziałek, a związkowcy zagrozili, że jeśli do rozmów nie dojdzie, to rozpoczną się akcje protestacyjne.

- Mieliśmy techniczne spotkanie polegające na tym, że chcieliśmy ustalić między sobą, że nie było żadnego odzewu ze strony rządowej na nasz apel o spotkanie i co w związku z tym robimy dalej – powiedział Bogusław Ziętek. - Postanowiliśmy nie powstrzymywać akcji protestacyjnych, które będą się w przyszłym tygodniu rozpoczynać. O tym, jak będzie wyglądała akcja protestacyjna, wszyscy dowiemy się w pierwszych dniach przyszłego tygodnia. Nie wiem, czy to będzie poniedziałek, czy wtorek, ale na pewno będzie to początek przyszłego tygodnia – dodał.

Jak podkreślił związkowiec, brak odzewu ze strony premiera to tylko jeden z powodów rozpoczęcia akcji protestacyjnych.

- To tylko przepełnienie czary goryczy, ale źródło zła jest szersze. Po pierwsze - rozmowy, które prowadziliśmy, okazały się bałamuceniem nas i wodzeniem za nos, dlatego, że wstępnie nam deklarowano rozwiązanie pewnych problemów. Udawano, że nad tym się pracuje i że są przygotowywane jakieś rozwiązania, po czym słyszeliśmy, że to jednak się nie da. Niewątpliwie jest coś w tym, że premier, który jest posłem ze Śląska i który tak wiele obietnic składał górnikom i Ślązakom, powinien zauważyć, że jego rząd idzie złą ścieżką. To, co usłyszeliśmy na tych spotkaniach, to nic innego, jak zagłada Śląska. To jest prosta droga do katastrofy. Jeśli nic się nie zmieni w polityce rządu, to w przyszłym roku do likwidacji będziemy mieli 5-6 kopalń i to w bardzo szybkim tempie. To jest ok. 15-20 tys. miejsc pracy, które natychmiast zostaną zniszczone, a górnictwo czeka zagłada do 2030 r. Nie ma zgody na tego typu szaleńczy plan narzucony przez Unię Europejską. Od formacji, która doszła do władzy na kontestacji polityki EU, wymagalibyśmy czegoś więcej niż realizacji tych szaleńczych programów na kolanach. I tu nie chodzi już tylko o górnictwo. Nie tylko kopalnie w tej polityce są skazane na zagładę, ale też cała energetyka, duża część rolnictwa, budownictwo, przemysł hutniczy i stalowy. W sposób spektakularny my jako Polska popełniamy samobójstwo, za które zapłacą miliony ludzi. Jeżeli wyparuje nam kilkaset tysięcy miejsc pracy ze Śląska, to z tego regionu będzie musiało natychmiast wyemigrować 2 mln ludzi, dlatego, że nie znajdą tu ani pracy, ani środków utrzymania – argumentuje związkowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bolesta: Polska przeciw przesunięciu do unijnej kasy części środków z ETS

W ramach proponowanej reformy EU ETS Polska nie zgodzi się, aby część przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji trafiało do unijnego budżetu - powiedział PAP wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. Dodał, że rząd będzie zabiegał o wolniejsze wycofywanie z rynku uprawnień do emisji CO2.

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą

Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Polska z jedną z najniższych długości życia zawodowego w UE

W 2025 r. osoba, która ukończyła w Polsce 15. rok życia, będzie obecna na rynku pracy przez 36 lat - wynika z danych przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny. To 7. najniższa długość życia zawodowego w Unii Europejskiej.