Około 5 tys. ton węgla na dobę sypie uruchomiona w lipcu ściana 904 w kopalni Ziemowit. Tyle w fazie rozruchu. Później to wydobycie ma wzrosnąć do 7 tys. ton, a następnie - po „przejechaniu” filara ochronnego pod koleją - do około 10 tys. ton na dobę. To rzadka wydajność w polskim górnictwie.
Nawet w warunkach lędzińskiej kopalni „dziewięćsetka” w pokładzie 209 na poziomie 650 jest niebywale atrakcyjnym frontem, porównywalnym bodaj jedynie z Bogdanką.
Wysoka i długa
Oko każdego górnika musi cieszyć wysoka na 4,2 m węglowa calizna o długości 226 m. Przy 2335 m wybiegu rokuje wysoką produkcję przez okres mniej więcej roku.
- W okresie rozruchu postęp ściany jest reglamentowany przez Urząd Górniczy do 3 m na dobę. Przyczynkiem do tej decyzji jest m.in. I stopień zagrożenia tąpaniami. Ale i później nadal będziemy skrępowani rygorami ochrony powierzchni pod torami kolejowymi. Dopiero po „przejechaniu” pod nimi nasi pracownicy zaczną w pełni wykorzystywać możliwości zainstalowanego sprzętu, dochodząc do docelowego dobowego wydobycia około 10 tys. ton - tłumaczy Ryszard Stefaniak, główny inżynier górniczy w Ziemowicie.
Maszyny spod igły
Zastosowane w nowo uruchomionej ścianie nowoczesne maszyny są - dodajmy - prosto „spod igły”. Na tę kompozycję wyposażenia „dziewięćsetki” składa się: kombajn KSW-1140ez, obudowa zmechanizowana FAZOS 22/45-POz, ścianowy przenośnik zgrzebłowy Rybnik 1100 i przenośnik podścianowy Grot 1100.
Unikając kryptoreklamy, kierownictwo kopalni nie wymieniania dostawcy tak skonfigurowanego sprzętu, niemniej akcentuje, że wymagania Ziemowita były doprawdy wysokie.
- Istnieje obiegowe przekonanie, że w górnictwie eksploatuje się „złom”. Nowiuteńkie wyposażenie ściany 904 zadaje fałsz takiemu mniemaniu. Zamawialiśmy je - dbając o kompatybilność całości sprzętu - według projektu naszych inżynierów. Innymi słowy, to my dyktowaliśmy warunki i oczekiwania. Przykładowo, po raz pierwszy w kopalniach Kompanii Węglowej SA, zastosowano 128 sekcji obudowy o podziałce (szerokości) 1,75 m.
Prądu wystarczy dla miasta
Cały kompleks - to też wciąż jeszcze rzadkość w naszym górnictwie - jest zasilany ze stacji 3,3 kV.
Obrazowo rzecz ujmując, ściana „konsumuje” tyle energii, ile zużywa miasto z 10 tys. mieszkańców.
Nade wszystko jednak ważne jest to, że, obok kryterium wydajności, zastosowane wyposażenie spełnia wysokie rygory ergonomii i bezpieczeństwa pracy - podkreślają menedżerowie z Ziemowita.
Do zbrojenia „dziewięćsetki” przystąpiono na początku maja. Roboty biegły wedle precyzyjnie przygotowanego scenariusza, bez jakichkolwiek „poślizgów”. Sprawne i terminowe przeprowadzenie tej operacji Piotr Niełacny, dyrektor Ziemowita ds. technicznych przypisuje przede wszystkim profesjonalizmowi załogi lędzińskiej kopalni. W przygotowanie do fedrowania ściany 904 było łącznie zaangażowanych 70 pracowników z oddziału likwidacyjno-zbrojeniowego (GZL-I) i dwóch energomechanicznych (MMD-IV i MED-I).
Nad dobrą organizacją i bezpieczeństwem robót czuwali kierujący nimi inżynierowie: Piotr Tomala, Janusz Jagieła i Piotr Lysko. Kierownictwo kopalni z naciskiem akcentuje jednak również zawodowe kompetencje i pracowitość brygad przodowych: Adama Bizewskiego, Edwarda Steca, Krzysztofa Wasiaka i Tadeusza Wróbla z GZL-I, Zbigniewa Przewoźnika i Henryka Kapicy z MMD-IV oraz Ryszarda Gondzika i Zenona Habeloka z MED-I.
Do wzięcia 3,5 mln
W „dziewięćsetce” jest do wybrania około 3,5 mln ton atrakcyjnego rynkowo węgla energetycznego. Trafi m. in. do Elektrowni Połaniec i zakładów Południowego Koncernu Energetycznego SA. Po mniej więcej roku eksploatacji ściany zastosowane w niej nowoczesne wyposażenie zostanie przeniesione do kolejnych frontów w parceli F, równie zasobowo bogatych.