Ziemia dla zapomnianych, ziemia dla nieznanych

fot: Andrzej Bęben/ARC

NN to skrótowiec stosowany w terminologii prawniczej na określenie zmarłego, którego tożsamości nie zdołano ustalić

fot: Andrzej Bęben/ARC

+9 Zobacz galerię

Galeria
(12 zdjęć)

Centralny Cmentarz Komunalny w Katowicach.Prawie 25 hektarów hektarów ziemi podzielonej na kwatery. Kwatera numer 13 - najstarsze przy Murckowskiej miejsce ostatecznego spoczynku dla tych opieki społecznej i osób NN.

Mają swoje wieczne odpoczywanie na tym "łez padole" jeszcze w kwaterach 1a, 19 a i 25a. Tu spoczywają ci, których nie miał kto pochować, bo byli ludźmi bez nazwiska albo bezgranicznej biedy. I dlatego pochówek sprawiła im gmina.

NN to skrótowiec stosowany w terminologii prawniczej na określenie zmarłego, którego tożsamości nie zdołano ustalić. W Polsce to skrót od pojęcia "nazwisko nieznane". W rzeczywistości pochodzi od łacińskiego nomen nominandum (imię, które powinno być nazwane) lub nomen nescio (niewiadomego imienia). Również w języku angielskim ten skrót jest taki sam - no name i znaczy tyle, co bez nazwiska lub bezimienny. W USA używa się W USA używa się skrótu John Doe (na określenie mężczyzny) lub Jane Doe (dla nazwania kobiety). John Doe oznacza to taki amerykański Józef Nowak albo Jan Kowalski.

W Polsce trumienne tabliczki w rodzaju "NN mężczyzna lat ok. 40", "NN noworodek płci żeńskiej" itp. jakie można dostrzec na cmentarzach, przypominają, że pod tabliczką spoczywa człowiek.

***
Pracownik miejskiej pomocy socjalnej w Katowicach:
- Ustawa o pomocy społecznej z 1990 r. wraz z późniejszymi zmianami, artykuł 10, ustęp 2, punkt 5 stanowi, że do zadań własnych z zakresu pomocy społecznej realizowanych przez gminy należy sprawienie pogrzebu, w tym osobom bezdomnym.

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Katowicach:
- Zgodnie z procedurą od zmarłego o nieustalonej tożsamości pobiera się odciski palców. W szczególnych przypadkach zachowuje się jego czaszkę, by później móc odtworzyć wygląd twarzy. W swojej karierze nie spotkałem się jednak z takim przypadkiem. Teoretycznie rzecz biorąc można byłoby pobierać wycinek tkanki do późniejszej identyfikacji kodu DNA. To są jednak kosztowne zabiegi, a nam brakuje pieniędzy na odczynniki chemiczne używane w śledztwie.

Grabarz-konserwator z Centralnego Cmentarza Komunalnego:
- Przy takim pogrzebie nie można nawalić. To my idziemy za trumną takiego, bo przecież ktoś powinien odprowadzić człowieka do grobu. Nie tylko ksiądz, ale ktoś jeszcze.

Franciszkanin, kiedyś kapelan bezdomnych:
- Wśród tych biedaków jest ambicja życia, ale jest i tęsknota za śmiercią. Są tacy, którzy uważają, że w ich życiu śmierć byłaby najlepszym rozwiązaniem...

Pensjonariusz miejskiego przytułku:
- Pan pyta, czy jeśli nie stanę na nogi i przyjdzie mi umrzeć w noclegowni, to czy za moją trumną pójdą przyjaciele? W przytułku nie ma przyjaciół, tu są tylko znajomi na chwilę!

***
Nędzarze mają nazwiska. Nie tylko w cmentarnej ewidencji. Ci nieznanego nazwiska figurują w niej pod numerami: miejsce, rząd, kwatera. Czas niszczy blaszane i plastikowe tabliczki. Takie, jakie przybija się zazwyczaj do trumny. Gdy tak się stanie, śladem po zapomnianych są betonowe tablice-słupki wystające parędziesiąt centymetrów ponad ziemię.

Stary cmentarnik:
- To jest cmentarz, tu są zmarli. I nad losem każdego trzeba się zadumać, zastanowić się, czy w ostatnich chwilach życia, uczyniłeś wszystko, by mu je przedłużyć... Tu leżą ci, których za życia stać było na wykupienie placu i postawienie kosztownego grobowca. I leżą tacy, którzy albo byli sami, jak palec na świecie, albo bliscy o nich zapomnieli i państwo musiało dopełnić obowiązku ciążącego na rodzinie. Godny pogrzeb, może skromniutki, bez orkiestry i przemówień nad grobem, należy się każdemu...

Zdarza się, od czasu do czasu, że odnajdą się bliscy biednego i zapomnianego. Przyjdą, postawią jakiś nagrobek, odnowią tabliczkę, żeby wiadomo było, kto leży w tym miejscu. Uiszczą opłaty. Grób będzie istniał przez następne 20 lat. Ci, którzy życie skończyli jako eNeNi nie mogą liczyć na nawet po śmierci na takie szczęście!

***
Z portalu godnypogrzeb.pl:
"Wedle procedury od zmarłego NN pobiera się odciski palców, a w szczególnych przypadkach zachowuje się jego czaszkę, by móc ewentualnie odtworzyć wygląd twarzy. Okazuje się jednak, że w praktyce dzieje się to bardzo rzadko. Tymczasem pobranie wycinka tkanki do identyfikacji kodu DNA mogłoby przywrócić zmarłemu tożsamość, niekiedy znaleźć i ukarać zabójcę, jeśli mamy do czynienia ze zbrodnią. Niestety, przeszkodą są pieniądze - zabiegi te są bardzo kosztowne...".

***
Osoba bezdomna, to taka, która "nie zamieszkuje w lokalu mieszkalnym w rozumieniu przepisów o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych, nigdzie nie zameldowana na pobyt stały w rozumieniu przepisów o ewidencji ludności i dowodach osobistych". Enen, to eNeN. Mógł być bogatym za życia, albo eNenów. I w takim przypadku ciężar kosztów pogrzebu bierze na siebie gmina.

Jakie życie mieli, taką mają i ostatnią drogę. W najtańszej trumnie, w ubraniu z darów, do grobu (170 centymetrów głębokości, 130 - szerokości, 230 - długości; ziemia tu jest miękka, robota idzie szybko), z księdzem przed trumną, z grabarzami na nią. Z prochu powstałeś, prochem byłeś, prochem będziesz. Półtorej tony ziemi na wieko. Po kilku miesiącach gleba siądzie. Mogilny kopczyk zniknie. Czy teraz wiesz, dlaczego dawniej na grobowcach pisano: "Sit tibi terra levis"? To znaczy: niech ci ziemia lekką będzie...

 

W galerii: CentralnyCmentarz Komunalny w Katowicach (zdjęcia: Andrzej Bęben - nettg.pl).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.