Zielone światło dla węgla
fot: Jarosław Galusek
Przygotowano projekt rozporządzenia ministra gospodarki z programem pomocowym dla górnictwa - powiedziała Joanna Strzelec-Łobodzińska
fot: Jarosław Galusek
Uczestniczyła Pani w podpisaniu umowy RWE z Kompanią Węglową SA, która powołuje do życia nową spółkę RWE Elektrownia Czeczott. Czy inwestycje z kapitałem mieszanym są sposobem na modernizację polskiej energetyki?
- Biorąc pod uwagę stan funkcjonujących obecnie w Polsce elektrowni oraz potrzebę sprostania unijnym wymogom, dotyczącym redukcji emisji CO2, takie inwestycje są gwarancją uzyskania szybkich efektów w tych dziedzinach.
Sektor energetyczny stoi przed ogromnym wyzwaniem, budowy nowych mocy wytwórczych. Optymalne byłoby, gdyby co roku oddawano do eksploatacji nowy blok o mocy tysiąca MW. Projekt budowy elektrowni na terenie byłej kopalni Czeczott, opartej właśnie na węglu kamiennym, wpisuje się w te plany i jest ważnym elementem planu rozwoju sektora energetycznego, zawartego w opracowanym w Ministerstwie Gospodarki projekcie Polityki energetycznej Polski do 2030 r. Fakt, że umowę podpisały dwie największe europejskie firmy sektora energetycznego i węglowego, dobrze rokuje temu przedsięwzięciu. Powstanie elektrowni z kapitałem mieszanym może być sygnałem nowego spojrzenia na bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale także całej Unii Europejskiej, która dysponuje ograniczonymi możliwościami surowcowymi. Z tego względu bardzo ważne jest prowadzenie racjonalnej gospodarki posiadanymi zasobami węgla kamiennego i brunatnego. RWE Elektrownia Czeczott będzie wysokowydajną elektrownią węglową, najnowocześniejszą w Polsce, ale nie pierwszą tego typu inwestycją w Europie. We Włoszech, pod Rzymem, zwiedzałam niedawno oddaną do użytku niskoemisyjną elektrownię węglową. Polska nie jest jedynym krajem, w którym jest zielone światło dla nowoczesnych technologii węglowych.
W ubiegłym miesiącu na łamach „Trybuny Górniczej” zapowiadała Pani minister program pomocowy dla koksownictwa. Zwały przy Jastrzębskiej Spółce Węglowej przestały rosnąć, spółka powróciła do pięciodniowego wydobycia i rozważany jest już fedrunek w sobotę. Może zatem interwencja państwa nie jest już potrzebna?
- Powiedzmy sobie otwarcie, że pozyskanie środków z rządowego ramowego programu wspierającego nie jest łatwe, a koszt kapitału jest stosunkowo wysoki. Trzeba także spełnić określone wymogi. Dlatego dobrze jest, gdy firmy radzą sobie same z pokonaniem kryzysowych sytuacji. Branże szczególnie dotknięte kryzysem zostały ujęte w załączniku do rządowego programu wspierającego. W pierwszej kolejności przygotowaliśmy ofertę dla przemysłu zbrojeniowego. Niedawno opracowaliśmy załącznik obejmujący koksownictwo, dokumenty zostały już przesłane do uzgodnień. Teraz czas na górnictwo. Rozpoczęliśmy opracowanie analogicznego załącznika dla sektora wydobywczego, chodzi przy tym o sfinansowanie zapasów węgla zalegającego na zwałach. Są one efektem sytuacji ubiegłorocznej, gdy węgla było za mało i energetyka zawodowa zamówiła spore dostawy tego surowca poza granicami Polski. Kontrakty importowe były realizowane w pierwszych miesiącach bieżącego roku, a zwały w naszych kopalniach w tym czasie rosły. Od stycznia do końca czerwca sprzedaż polskiego węgla była o ponad 8 milionów ton mniejsza niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, a wydobycie w pierwszy półroczu było niższe o 3 mln ton. Dla spółek węglowych zwały mają reperkusje finansowe, rosną koszty, a przychodu ze sprzedaży nie ma.
Jeżeli unijne dyrektywy nie zmienią się, to jest ostatni dzwonek dla wprowadzenia inwestycji początkowych dla górnictwa do ustawy budżetowej na 2010 rok. Jakie są szans na państwowe wsparcie w udostępnieniu nowych złóż do wydobycia?
- W tej mierze jestem umiarkowaną optymistką, z akcentem na umiarkowaną. Ministerstwo Gospodarki usiłowało wprowadzić inwestycje początkowe dla górnictwa do ustawy budżetowej na 2009 r. Na przyszły rok wnioskujemy o ponad 800 milionów złotych na ten cel. Każdy jednak chyba widzi, jakie są potrzeby budżetu, a deficyt trzeba trzymać w ryzach. Pod koniec września rozpoczną się na dobre przygotowania projektu budżetu na 2010 rok. Zobaczymy, czy tym razem uda się nam przekonać parlament do wsparcia dla sektora górniczego.
Czy górnictwo ma szanse w tym roku na dodatni wynik finansowy?
- Jestem przekonana, że górnictwo zakończy 2009 rok na plusie. W sektorze wydobywczym nie zdarzyło się nic nadzwyczajnego, kryzys dotknął przecież wszystkie branże. Wbrew pozorom, spadek produkcji energii w Polsce nie był duży, około 6-procentowy. Natomiast znacznie zmniejszyła się sprzedaż węgla, co – jak wspomniałam – jest pokłosiem roku ubiegłego. Ten kryzysowy trend powoli się odwraca i w całej gospodarce widać już symptomy ożywienia. Jeżeli huty zaczną zamawiać więcej energii, to już będzie kolejny impuls do odbioru większych ilości węgla przez firmy energetyczne, ponieważ skończą się im nagromadzone zapasy. Sądzę, że dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej ten rok zamknie się wynikiem bliskim zera. Pozostałe spółki węglowe już po siedmiu miesiącach mają zyski i spodziewają się, że drugie półrocze nie będzie dla nich gorsze. Łącznie ich zysk ze sprzedaży węgla w pierwszych sześciu miesiącach br. wynosił prawie 540 mln zł. Niestety, ten efekt ciągnęły w dół straty na pozostałej działalności operacyjnej oraz na działalności finansowej.
Kilka tygodni temu Rada Ministrów zaktualizowała „Plan prywatyzacyjny na lata 2008–2011”. Czy przyspieszenie prywatyzacyjne obejmie górnictwo węgla kamiennego?
- Trzeba najpierw spółki węglowe wyprowadzić na prostą. Mamy plan długoterminowy. Wszystko wskazuje na to, że już w najbliższych dniach znajdą nabywców obligacje Katowickiego Holdingu Węglowego o wartości ok. 100 mln zł. W następnych – na kolejne kwoty z zaplanowanych 900 mln zł. Pierwszy etap objęcia tych obligacji będzie można podsumować już pod koniec września. Oprócz firm energetycznych, obligacjami zainteresowane są także spółki z tzw. otoczenia górniczego, które, uzyskany z KHW węgiel, będą mogły rozliczyć w kontraktach z energetyką. Jeżeli emisja obligacji węglowych zakończy się sukcesem, co jak sądzę się stanie, to będzie możliwe przygotowanie emisji obligacji zamiennych na akcje KHW po wejściu na giełdę, na przykład w ciągu trzech lat. Kompania Węglowa spłaca terminowo ogromne długi, które przejęła w ramach restrukturyzacji po dawnych spółkach. Robi to z własnych środków. I dopóki nie uwolni się od tych starych zobowiązań, to prywatyzacja nie ma sensu, ponieważ długi obniżają jej wartość. Sytuacja handlowo-ekonomiczna Jastrzębskiej Spółki Węglowej akurat dzisiaj nie jest podstawą do wpisywania jej na listę do przyspieszonej prywatyzacji.