Zielona wyspa sztygara

fot: Kajetan Berezowski

Robert Brytan, sztygar oddziałowy z Bielszowic, przez pięć lat mieszkał w Irlandii. Poznał tamtejszą kulturę, ludzi, ich zwyczaje i język

fot: Kajetan Berezowski

Robert Brytan prawie pięć lat swego życia spędził w Irlandii. Poznał tamtejszą kulturę, ludzi, ich zwyczaje i język. Choć Zielona Wyspa bardzo mu się spodobała, wrócił do ojczyzny. Dziś mieszka w Rudzie Śląskiej i jest kierownikiem oddziału w ruchu Bielszowice kopalni Ruda.

- Był taki czas, że musiałem szukać pracy za granicą. Zdecydowałem, że wyjadę do Irlandii – kraju, który z początkiem XXI w. szczycił się najlepszymi wynikami gospodarczymi w całej Unii Europejskiej. Przybysze z Polski przebierali w ofertach, ale na wielkie kokosy liczyć nie mogli. Irlandczykom płacono znacznie więcej. Ja zajmowałem się przygotowaniem samochodów na licytacje w domu aukcyjnym - wspomina Robert Brytan.

Kufelek guinnessa
Pobyt w nieznanym dotąd kraju stanowił dla niego doskonałą okazję do bliższego poznania Irlandczyków i ich kultury.

- Są bardzo mili, gościnni i zrównoważeni. Ja byłem najbardziej zaskoczony, gdy pewnego dnia ujrzałem pewną panią, która na poranne zakupy wybrała się w… piżamie. Absolutnie na nikim nie zrobiła najmniejszego wrażenia, oprócz mnie. Potem podobne obrazki widywałem częściej. W Polsce do kogoś, kto w ten sposób paradowałby w miejscu publicznym, natychmiast wezwano by policję i pogotowie ratunkowe – śmieje się Robert Brytan.

Często też wspomina atmosferę meczów futbolowych. Jak powiada – są to wielkie święta.

- W oknach mieszkań powiewają klubowe flagi, a ludzie spacerują po ulicach z wymalowanymi na twarzach barwami swoich ulubionych zespołów. Nie ma mowy o chuligańskich wybrykach – opowiada.

Irlandczycy kochają zabawę. Ledwie zakończą piątkową dniówkę i już gonią do pubu. Godzinami sączą ulubionego guinnessa. O północy z niedzieli na poniedziałek kładą się spać, a rankiem budzą się na tradycyjnym kacu, który leczą ulubioną lukozadą, popularnym napojem energetyzującym.

- Jeszcze jedno zaskoczenie. Otóż w moim mieście, New Bridge, położonym ok. 50 km od Dublina, ludzie wychodzili z domu przebrani w stroje robocze, żeby nie tracić czasu w pracy na przebieranie. To ich kolejny zwyczaj, podobno rozpowszechniony w całym kraju i zupełnie dla nas Polaków niezrozumiały – dodaje Robert Brytan.

Jako że utrzymanie na wyspie nie jest drogie, mógł odłożyć trochę pieniędzy i w końcu wyruszyć przed siebie na wielkie zwiedzanie. Naturalnie, w Irlandii wszystkie drogi prowadzą do Dublina. I to właśnie tam pojechał na swą pierwszą wycieczkę. Stolica Zielonej Wyspy położona jest nad Morzem Irlandzkim, u ujścia rzeki Liffey do Zatoki Dublińskiej.

Św. Patryk i dzwony
- Przepiękne miasto. Na ulicach barwny tłum wielu narodowości. Warto wziąć się czym prędzej za zwiedzanie, bo na zobaczenie wszystkich zabytków może nie wystarczyć czasu. Jednym z nich jest Zamek Dubliński, wybudowany przez Normanów na miejscu dawnej fortyfikacji wikingów w XIII w., katedra Christchurch z 1172 r. oraz kolejna okazała świątynia pod wezwaniem św. Patryka, patrona kraju. No i oczywiście browar znany na świecie z produkcji ciemnego piwa o nazwie Stout. W przerwie można wstąpić do pierwszego lepszego pubu i posłuchać irlandzkiej muzyki, a nawet zatańczyć z miejscowymi – wspomina górnik z Bielszowic.

Dublin warto odwiedzić zwłaszcza w dniu św. Patryka. To wielkie święto religijne i narodowe. Irlandczycy przypinają sobie wówczas trójlistną koniczynę, symbol Trójcy Świętej, o której św. Patryk miał mówić na początku każdej swojej misji. Nie wszyscy z pewnością wiedzą, że patron Zielonej Wyspy urodził się w rzymskiej Brytanii ok. 385 r., lecz wbrew pozorom nie odebrał wcale religijnego wychowania. Gdy miał 16 lat, został uprowadzony przez irlandzkich piratów i przez sześć lat w niewoli pasł owce. W tym czasie nastąpił jego powrót do chrześcijaństwa. Na przypadkowym statku udało mu się uciec do Francji, gdzie kształcił się później w najsłynniejszych szkołach w Erinsi i w Auxerre. W końcu zawitał do Irlandii. W 432 r. papież Celestyn I wyświęcił go na biskupa. Właśnie od św. Patryka wywodzi się rozpowszechniony później w całym świecie zwyczaj zwoływania na modlitwę za pomocą dzwonu.

O Irlandii i Irlandczykach Robert Brytan mógłby opowiadać godzinami. Najważniejsze jest zaś to, że po pięciu latach tęsknoty za ojczyzną postanowił doń wrócić. Przed wyjazdem miał już kontakt z górnictwem. Pracował w firmie produkującej urządzenia dla kopalń. Podanie o przyjęcie złożył w kopalni Bielszowice i udało się. Zaczynał jako pracownik fizyczny, następnie ukończył szkołę górniczą i dziś jest sztygarem oddziałowym oddziału G2 – B.

- Wszędzie dobrze, ale u siebie najlepiej. Co do jednego to nie mam wątpliwości, warto zwiedzać świat – podsumowuje.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górska adrenalina w Szczyrku. Wielkie otwarcie Salamandra Alpine Coaster

Dynamiczne zakręty, efektowne spirale, ekscytujące zjazdy i przepiękne górskie krajobrazy – to Salamandra Alpine Coaster, najnowocześniejsza kolejka grawitacyjna w Beskidach. Powstała w Szczyrku, a na sobotę, 11 lipca 2026 r., zaplanowano wielkie otwarcie nowej atrakcji. 

Oddali krew w cieniu kopalnianego szybu. W sumie 52 litry

116 dawców i ponad 52 litry krwi – taki jest wynik letniej edycji zbiórki „Podaruj krew, podaruj życie” w Kopalni Soli "Wieliczka".  Pierwsi kandydaci na krwiodawców pojawili się przy szybie Regis już wczesnym rankiem.

Barbórka w środku lata? Tylko w Tarnowskich Górach

Tarnowskie Góry to miasto, gdzie barbórkowe tradycje żyją nawet w lipcu. Będzie można się o tym przekonać w najbliższych dniach.

Muzeum Górnictwa Węglowego rozpoczyna projekt „Kultura Cyfrowa”

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu rozpoczyna realizację projektu „Kultura Cyfrowa”. Jego celem jest cyfrowe zabezpieczenie i udostępnienie unikatowych zabytków związanych z Główną Kluczową Sztolnią Dziedziczną – jednym z najcenniejszych obiektów dziedzictwa górniczego na Śląsku.