Zgrana brygada z „Budryka”
Oddział wykonuje roboty przodkowe w ścianach B1A, w pokładzie 341 i w ścianie CW4 w pokładzie 364/1. W tej pierwszej pracuje się na czterech zmianach, w drugiej na dwóch.
– Ścianę B1A trzeba szybko uruchomić – wyjaśnia Mariusz Moskwik, kierujący brygadami sztygar zmianowy. – Na każdej zmianie robimy tam cztery metry postępu.
Cały oddział GR2 to 50 pracowników. Nie za wiele, ale z wykonywaniem zadań nie ma problemu, bo odstawą urobku i transportem zajmują się firmy zewnętrzne.
Chociaż ściana B1A jest teraz priorytetowym zadaniem dla kopalni, zdecydowano się także na przygotowanie przodka w ścianie CW4, bo przybyło nieco ludzi. Ale roboty wykonuje się tam tylko na dwóch zmianach. W obu ścianach dużym zagrożeniem jest metan.
– Idzie nam dobrze, bo mamy dobre maszyny i narzędzia. W tym dwa kombajny: AM75 i AM50. Jesteśmy zgraną brygadą. Zdarzają się awarie, ale jak na razie tylko jakieś drobne – mówi przodowy Olewik.
W jego brygadzie jest dużo młodych ludzi, ze stażem pracy w górnictwie do pięciu lat. Do „Budryka” przyszli z firm, które wykonywały tam różne roboty usługowe.
– Większość moich współpracowników to ludzie mieszkający w Ornontowicach lub w pobliskich miejscowościach, ale są też tacy, co dojeżdżają aż z Sosnowca – informuje Olewik, który sam mieszka w Rybniku-Kamieniu.
On sam ma tylko 10-letni staż pracy w górnictwie. Od pięciu lat jest w „Budryku”. Ma jednak spore doświadczenie, bo jako pracownik firmy usługowej był zatrudniany w kopalniach „Dębieńsko”, „Krupinski”, „Borynia”. Teraz jest zadowolony, że od pięciu lat pracuje w „Budryku”. Nie tylko dlatego, że awansował tu na przodowego.
– Ta kopalnia ciągle się rozwija. Jest tu duży postęp, jeżeli chodzi o modernizację – komentuje.