Jednym z najbardziej charakterystycznych śląskich powiedzonek jest oczywiście „pieronie” z wszelkimi odmianami i dodatkami. Dziś stało się to prawie że śląskim znakiem firmowym.
Lecz jeszcze 30, 40 lat temu nie było jednoznacznej oceny tego powiedzonka. Ludzie o wysokiej kulturze osobistej – co nie było tożsame z wysoką pozycją społeczną czy wykształceniem – potępiali „pieronienie”. Z drugiej strony nie było to uważane za przekleństwo. Chodziło więc raczej o zachowanie dobrych manier.
Nic więc dziwnego, że we wrześniowym numerze „Głosów z nad Odry” w roku 1921 ks. dr Szramek ubolewał nad coraz powszechniejszym „pieronieniem” młodych robotników zwanych „buksami”. Pisał on m.in.: „Jakżeż tłumaczyć ogromne rozpowszechnienie piorunowania na Górnym Śląsku? [...] Wyraz pieron oznacza gwałtowne wyładowanie elektryczności między dwiema chmurami albo między chmurą a ziemią. To też służy on – zresztą całkiem nieświadomie – buksom tutejszym, to jest młodzikom wewnętrznie jeszcze niezrównoważonym, za ulubiony upust energii. ” Na koniec uczony kapłan wyraził nadzieję, że wraz z rozwojem kultury użycie tego powiedzonka zaniknie.
Rzeczywiście stało się ono raczej zjawiskiem folklorystycznym, ale co je zastąpiło!!! Może lepiej, że zasłużony dla śląskiej kultury ksiądz Szafranek już się tego nie dowiedział, bo dopiero miałby dylemat filologiczno-psychologiczny podczas tłumaczenia, że powszechne użycie przez płcie obie słowa oznaczającego po łacinie „krzywą” jest uzewnętrznieniem „wewnętrznego pokrzywienia, zresztą całkiem nieświadomie”.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.