O transformacji, terenach pogórniczych i dziedzictwie Śląska

W Rydułtowach miała miejsce II edycja wystawy fotograficznej, w tym roku pod nazwą „Ratownicy górniczy – siła współpracy, odwaga zmiany”. Wydarzenie było zrealizowane w ramach działania „Jo był uratowany”.

fot: UM Rydułtowy

Zdjęcia pokazują ratowników górniczych podczas codziennej służby i ćwiczeń

fot: UM Rydułtowy

W Rydułtowach miała miejsce II edycja wystawy fotograficznej, w tym roku pod nazwą „Ratownicy górniczy – siła współpracy, odwaga zmiany”. Wydarzenie było zrealizowane w ramach działania „Jo był uratowany”.

Dom Orkiestry w Rydułtowach był miejscem spotkania z historią, transformacją i industrialnym dziedzictwem regionu. W dyskusji zatytułowanej „Transformacja z szacunkiem do regionu” wzięli udział m.in. Marcin Połomski, burmistrz miasta, Jarosław Zagórowskim, dyrektorem GIG-PIB oraz Leszek Pietraszek, przewodniczący zarządu GZM. Rozmawiano o transformacji terenów pogórniczych, nadawaniu nowych funkcji majątkowi górniczemu, odpowiedzialności za dziedzictwo Śląska i roli komunikacji w tym procesie. 

Dyskusji towarzyszyła wystawa, gdzie na 20 planszach zaprezentowano ponad 50 fotografii wykonanych przy szybie Leon III, w Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego ruchu Rydułtowy oraz na hałdzie Szarlota. Zdjęcia pokazują ratowników górniczych podczas codziennej służby i ćwiczeń, a jednocześnie opowiadają o transformacji naszego regionu oraz nowym życiu terenów związanych z górnictwem. Niezwykły ton i klimat wydarzenia zapewniła Orkiestra KWK Rydułtowy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.