Obecnie w Polsce wzmożono poszukiwania metod podziemnego zgazowania węgla zarówno kamiennego, jak i brunatnego. Wzmożono, ponieważ testy takiej technologii prowadzono w Głównym Instytucie Górnictwa już 60 lat temu, a w świecie jej rozwój trwa już od stu lat. Ale chodzi także o metody doskonalsze, zdatne do komercyjnego zastosowania na dużą skalę.
Zgazowanie jest procesem zmiany paliwa stałego lub ciekłego w palny gaz. Na świecie istnieje wprawdzie 160 dużych instalacji zgazowania, niemniej służą one do przetwarzana węgla wydobywanego konwencjonalnie. Natomiast podziemne zgazowanie polega na prowadzeniu tego procesu bezpośrednio w złożu.
Zdaniem naukowców z AGH, stan rozwoju tej drugiej z technologii w chwili obecnej nie upoważnia do stwierdzenia, że metoda stanowi alternatywę dla konwencjonalnej eksploatacji. Dlatego wyniki dotychczasowych, stuletnich doświadczeń powinny być punktem wyjścia dalszych prac badawczych. Podziemne zgazowanie ma bowiem wiele zalet, choć ma też poważne wady.
Plany zagospodarowania nowych złóż, zwłaszcza węgla brunatnego, napotykają coraz większy opór samorządów i lokalnych społeczności. Od odkrywkowej eksploatacji odstręcza je konieczność zajmowania znacznych powierzchni terenów, łącząca się z wywłaszczaniem użytkowników nieruchomości i przesiedleniami. Jednak przedstawianie im niekiedy podziemnego zgazowania właśnie jako alternatywy dla odkrywkowego wydobycia jest zabiegiem nieuczciwym.