Zespół Górnictwa i Energii: o smogu i efektywności energetycznej
fot: Jarosław Galusek/ARC
Być może niedługo okaże się, że węgla wcale nie trzeba spalać, żeby na skalę przemysłową uzyskać z niego energię?
fot: Jarosław Galusek/ARC
Kolejna burzliwa dyskusja o smogu i metodach walki z nim, uwagi do nowej ustawy o efektywności energetycznej - to tematy pierwszego z dwóch posiedzeń Parlamentarnego Zespołu Górnictwa i Energii pod przewodnictwem posła Ireneusza Zyski (koło Wolni i Solidarni), które odbyły w ostatnim tygodniu stycznia.
Na środowym (25 stycznia) posiedzeniu mieliśmy poznać szczegóły programu „Czyste powietrze”, opracowanego przez Departament Innowacji Ministerstwa Rozwoju. Niestety, nikt z resortu przy Placu Trzech Krzyży nie odwiedził zgromadzonych w Sejmie parlamentarzystów, przedstawicieli spółek i ekspertów. Być może po niedawnej, bardzo ostrej dyskusji na ostatnim w 2016 r. posiedzeniu Zespołu, w której w związku z nowym rozporządzeniem o wymogach dla kotłów na węgiel gromami w minister Jadwigę Emilewicz ciskali w zasadzie przedstawiciele wszystkich opcji politycznych i pozostali goście, tym razem MR postanowił uniknąć konfrontacji.
Zamiast tego mieliśmy okazję wysłuchać trzech prezentacji. W pierwszej, Robert Kojer zaproponował przestawienie się odbiorców detalicznych z pieców węglowych na ogrzewanie elektryczne, bardzo popularne np. we Francji. Jego zdaniem, takie rozwiązanie nie uderzyłoby w rodzime górnictwo, a dodatkowo zminimalizowało problem niskiej emisji. Niestety Kojer zapomniał dodać, że ogrzewanie elektryczne jest ok. 3 razy droższe od węglowego.
Nieco bardziej wyważone były propozycje dra Bartłomieja Iglińskiego z Wydziału Chemii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ale nie dowiedzieliśmy się niczego nowego: sugerował m.in. rozwój sieci ciepłowniczej w miastach i wprowadzenie zakazu spalania śmieci. Dodatkowo, w walce z emisjami z transportu, dr Igliński zaproponował darmową komunikację miejską (jako alternatywę dla transportu indywidualnego, suma summarum bardziej emisyjnego) dla dzieci i młodzieży, umknął mu chyba jednak fakt, że co do zasady dzieci i młodzież nie mogą w Polsce prowadzić samochodów…
Zdecydowanie najciekawsza była prezentacja dra inż. Andrzeja Krupy z Instytutu Maszyn Przepływowych Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku, który przedstawił możliwości elektrofiltru, który zamontowany w kotle na węgiel (zarówno nowym, jak i starym, pozaklasowym) drastycznie obniża emisję pyłów, CO oraz benzoalfapirenu. Przy okazji wymaga niewielkich nakładów inwestycyjnych (2000 zł) a użytkownik ponosi niskie koszty eksploatacyjne (w porównaniu z ogrzewaniem gazowym).
W kolejnej części wraz z Michałem Suską, jako przedstawiciele firmy Energomix, zaprezentowaliśmy problematykę wynikającą z nowej ustawy o efektywności energetycznej z maja 2016 r., która wprowadza obowiązek przeprowadzenia audytu energetycznego dla dużych przedsiębiorstw do końca września br. Audyt ma być przeprowadzony na podstawie reprezentatywnych, mierzonych i możliwych do zidentyfikowania danych dotyczących zużycia energii i powinien zawierać szczegółowy przegląd zużycia energii w budynkach lub zespołach budynków, w instalacjach przemysłowych oraz w transporcie, odpowiadających łącznie za co najmniej 90 proc. całkowitego zużycia energii przez to przedsiębiorstwo.
Liczba przedsiębiorstw objętych obowiązkiem według Urzędu Regulacji Energetyki to aż 5 tys. podmiotów. Zakres audytu wymaga wiedzy i doświadczenia w wielu obszarach gospodarki energochłonnej w przedsiębiorstwach. Ograniczona liczba specjalistów z różnych dziedzin (dużych firm zajmujących się tą tematyką jest w Polsce nie więcej niż 10) stawia pod znakiem zapytania możliwości wykonania rzetelnego audytu energetycznego wszystkich przedsiębiorstw objętych obowiązkiem. Dodatkowo, czaso- i pracochłonność audytu rodzi obawy, że część firm zwyczajnie nie zdąży wykonać pełnego audytu w czasie wyznaczonym przez ustawę.
W związku z tym, że dyskusja o smogu zajęła ponad 3/4 czasu posiedzenia, a pod drzwiami sali w której się odbywało czekali już posłowie z Komisji Spraw Zagranicznych. Nie udało się zatem porozmawiać dłużej o audytach, mimo że wielu z obecnych poprosiło o możliwość zabrania głosu. Poseł Zyska zauważył, że temat jest na tyle istotny dla polskiej gospodarki, że chciałby do niego jeszcze wrócić, być może już na początku wiosny.