ZEPAK pozwał KWBKonin\" do sądu
Spór między Zespołem Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, które pokrywa 10 proc. krajowego zapotrzebowania na prąd, a Kopalnią Węgla Brunatnego \"Konin\" (zapewnia mu 70 proc. paliwa) o dostawy węgla na 2009 r. wkracza w coraz ostrzejszą fazę. Jak dowiedział się \"Parkiet\", zarząd ZE PAK złożył pozew w sądzie gospodarczym w Poznaniu przeciwko KWB Konin. - Chcemy, aby sąd ustalił nieważność wypowiedzenia przez kopalnię umowy na dostawę węgla (została wypowiedziana 30 września red.) - potwierdził Maciej Łęczycki, rzecznik ZE PAK. Wartość sporu zarząd elektrowni określił na ponad 355 mln zł. Zysk netto KWB Konin za ub.r. to 22,5 mln zł - poinformował we wtorek \"Parkiet\".
Węgiel po starej cenie
Pod koniec listopada ZE PAK złożył już do sądu wniosek o zabezpieczenie roszczenia z tytułu wypowiedzenia tej umowy. - Sąd je zabezpieczył i ustalił, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy KWB Konin ma sprzedawać nam węgiel po cenach z 2008 r. Terminy dostaw obowiązują na podstawie poprzedniej umowy - dodał Łęczycki. Kopalnia i elektrownia od czterech miesięcy są w konflikcie. Poprzedni prezes KWB Konin Maciej Musiał zagwarantował ZE PAK (w umowie z 2006 r.) dostawy węgla aż do 2027 r. Obecny szef KWB Sławomir Mazurek we wrześniu przesłał elektrowni aneks umowy, w którym oprócz nowych, wyższych propozycji cen za paliwo przedstawił skrócony o 12 lat harmonogram dostaw. Katarzyna Muszkat, prezes ZE PAK, nie przystała na te warunki. Według niej, ZE PAK nie rozpocznie modernizacji starych bloków Pątnowa I (inwestycja za około 3 mld zł), jeśli nie będzie miał zagwarantowanego długoletniego kontraktu na dostawę węgla - przypomina gazeta giełdowa \"Parkiet\".
Zarząd kopalni wypowiedział więc umowę ZE PAK. Mazurek tłumaczył, że gwarancja dostaw surowca do 2027 r. oznaczałaby, że jego firma zobowiązuje się do sprzedaży węgla ze złóż, dla których nie ma jeszcze koncesji. Chciał też, aby ewentualne ryzyko związane z otwarciem nowych odkrywek ponosiły obie firmy. Pomimo napiętej sytuacji szef kopalni potwierdził wczoraj, że jest nadal otwarty na negocjacje. Nie krył jednak obaw. - Skoro zarząd ZE PAK uznał, że najlepszym miejscem na rozwiązanie sporu są ławy sądowe, to oznacza, iż nie chce dalej rozmawiać - stwierdził.
Na dywanik do MSP
Ministerstwo skarbu (Skarb Państwa ma 100 proc. akcji kopalni i 50 proc. ZE PAK) zaniepokojone przeciągającym się konfliktem wezwało szefa kopalni, aby wyjaśnił, co zamierza zrobić. - Fakt, że strony nie doszły do porozumienia nie jest dobrą wiadomością. Choć mamy udziały w obu spółkach, to działają one samodzielnie. Ich zarządy kierują się wyłącznie interesem firm. Elektrownia i kopalnia mają swoje racje. Szkoda tylko, że do ich rozstrzygnięcia potrzebują sądu - stwierdził Marcin Zieliński, dyrektor departamentu nadzoru właścicielskiego i prywatyzacji III w MSP.
Zieliński dodał też, że przeciągający się spór jest dowodem na to, że najlepszym sposobem uniknięcia takich problemów w przyszłości jest sprzedaż udziałów w kopalni i elektrowni. - Chcemy w tym roku zaoferować inwestorowi branżowemu w jednym pakiecie udziały w ZE PAK i kopalni w Koninie i Adamowie. Nowy właściciel zapewni stabilizację w obu spółkach - stwierdził.