Zbigniew Stopa: Odbiór akcji pracowniczych potrwa dość długo

Ponad tysiąc osób odebrało bezpłatne akcje pracownicze LW „Bogdanka”. Jak poinformował nettg.pl wiceprezes zarządu spółki Zbigniew Stopa, proces odbioru tych akcji potrwa jednak dość długo, gdyż nie wszystkie osoby uprawnione do ich odbioru nadal mieszkają na terenie Polski.

- Mnie szczególnie cieszy fakt, że to co obiecywaliśmy jest przez nas realizowane. Po prostu nie rzucamy słów na wiatr – zapewnia nas wiceprezes Stopa.
-Ale ta akcja nie zakończy się zbyt szybko, ona trochę czasu potrwa. Część osób uprawnionych do odbioru akcji nie jest bowiem już pracownikami spółki, czy też znajduje się na emeryturze. No i są tacy, którzy wyprowadzili się z kraju. Na nich trzeba będzie poczekać. Ale ci górnicy, którzy są na miejscu, oni bardzo szybko odebrali akcje. Tak więc cały proces przekazywania akcji idzie sprawnie, natomiast nie da się przyspieszyć kwestii ich odbioru przez ludzi, z którymi kontakt mamy utrudniony – dodaje wiceprezes Stopa.

Przypomnijmy, że proces wydawania akcji rozpoczął się 7 kwietnia 2010 r. Na sporządzonych listach znajduje się 3917 osób uprawnionych do ich otrzymania.
Na razie jednak pracownicy nie mogą zarobić na otrzymanych akcjach. Najwcześniej będą je mogli sprzedać 9 grudnia 2011 roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.