Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.15 PLN (-3.26%)

KGHM Polska Miedź S.A.

257.20 PLN (-2.02%)

ORLEN S.A.

133.80 PLN (+0.45%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.59 PLN (-8.63%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.92 PLN (-8.53%)

Enea S.A.

21.62 PLN (-7.13%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.35 PLN (+3.28%)

Złoto

4 574.90 USD (-1.70%)

Srebro

69.66 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

112.19 USD (+4.68%)

Gaz ziemny

3.10 USD (-0.80%)

Miedź

5.37 USD (-2.72%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.15 PLN (-3.26%)

KGHM Polska Miedź S.A.

257.20 PLN (-2.02%)

ORLEN S.A.

133.80 PLN (+0.45%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.59 PLN (-8.63%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.92 PLN (-8.53%)

Enea S.A.

21.62 PLN (-7.13%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.35 PLN (+3.28%)

Złoto

4 574.90 USD (-1.70%)

Srebro

69.66 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

112.19 USD (+4.68%)

Gaz ziemny

3.10 USD (-0.80%)

Miedź

5.37 USD (-2.72%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Zbierał monety dla zabicia czasu

Numizmaty JECH

fot: Jerzy Chromik

W zbiorach Ryszarda Bieska są nie tylko indyjskie monety. W Egipcie gromadził koperty i znaczki Polskiej Wojskowej Jednostki Specjalnej Doraźnych Sił Zbrojnych ONZ. Ma też polskie banknoty: emitowane w międzywojniu po reformie „ojca złotego”, Władysława Grabskiego, ale też powojenne

fot: Jerzy Chromik

Kilkaset egzemplarzy liczy kolekcja starych indyjskich monet Ryszarda Bieska. Najstarsze pół – jak ciepło ją określa – rupki pochodzi z 1852 roku. Ot, niepozorny, maleńki krążek zaśniedziałego srebra bez oznaczonej wartości, opatrzony jedynie znakami z alfabetu indoaryjskiego języka urdu. Numizmatyk wyjawia, że kolekcjonowaniem indyjskich monet zrazu zajął się dla zabicia czasu.


Z wykształcenia 77-letni dziś Ryszard Biesek jest górnikiem dwóch specjalności – eksploatacji złóż i projektowania kopalń. Ale jego profesjonalną biografię wypełniało do emerytury uprawianie tej drugiej. Po ukończeniu w 1957 roku studiów w Politechnice Śląskiej zajmował się głównie projektowaniem nowych i modernizacjami starych kopalń oraz nadzorowaniem budowy tych pierwszych, „od trawy” począwszy. Był też wykładowcą akademickim, przenoszącym rozwiązania z deski do ćwiczeń i prac dyplomowych studentów. Swój ślad projektanta odcisnął m.in. w kopalniach „Świerklany”, „Suszec”, „Staszic”, „Murcki”, „Thorez”, „Victoria”, „Wałbrzych” i „Bogdanka”. Jako generalny projektant nakreślił na desce kształt najnowszej polskiej kopalni „Mikołów”, do budowy której, z braku środków, nigdy nie przystąpiono. Ale projektował też i nadzorował budowy kopalń w Argentynie, Chinach, Egipcie, Indiach, Korei Południowej, na Ukrainie i w Wenezueli.


Sposób na... Franka


Zawodowa przygoda Ryszarda Bieska z Indiami, w roli kierownika zespołu polskich projektantów, trwała prawie 8 lat. W latach 60. ubiegłego stulecia w stanie Bihar (dziś Jharkhand) miał pieczę nad budową płytkiej i głębokiej kopalni węgla kamiennego „Sudamdih”, a po niej – „Moonidih”.


– W różnych okresach budowy było nas na miejscu od 90 do 200 Polaków. Własna stołówka, świetlica, hotel, domki... Opodal rzeka, wokół las tropikalny, do najbliższego skupiska ludzi 24 km... Sami młodzi mężczyźni, na ogół nie znający jakiegokolwiek języka obcego. Radia nie ma, o telewizji można tylko pomarzyć. Pozostawał magnetofon, o ile ktoś przywiózł go z Polski. Płyty – o ile ktoś gotów był wydać na nie własne pieniądze. Mimo zwrotnikowego klimatu, pracowało się 8 godzin. Pozostawało 16 wolnych. Ileż można spać? O czym myśleć? O d... Marynie? Ale to mogło się źle skończyć, gdyż obowiązywała ortodoksyjna reguła – kobieta i nazajutrz natychmiastowy powrót do kraju. Co robić? W pracy – Franek, przy śniadaniu – Franek, po obiedzie – Franek, w świetlicy – Franek, przy kartach – Franek, kładziesz się spać – też Franek. Można zwariować – wspomina Ryszard Biesek.


W świat maharadżów i królów


Od „terroru” wszechobecnego Franka, namówiony przez przyjaciela numizmatyka, uciekł więc w zbieranie starych indyjskich monet. Kolekcjonerstwo okazało się pasjonującym zajęciem. Dziś, wyjmując kolejne egzemplarze dawnych monet, Ryszard Biesek tak naprawdę prowadzi zainteresowanego swoim zbiorem – często bywa nim 9-letni wnuczek Michał – przez historię Indii. Są aluminiowe, miedziane, niklowe, srebrne, złote, bite przez maharadżów, brytyjskich monarchów i cesarzy Indii, podległych im gubernatorów i wicekrólów oraz niepodległe już państwo. Obok oznaczenia wartości mają więc m. in. wizerunki królowej Wielkiej Brytanii i cesarzowej Indii Wiktorii (z 1883 r.), króla Jerzego V Windsora (z 1913 r.), ale najliczniejszymi w kolekcji są te z podobizną ojca narodu i niepodległości Indii, Jawaharlala Nehru, oraz godłem układających się w kwiat lotosu czterech lwów.


Ryszard Biesek wtajemnicza zarazem laika w zawiłości dawnego i obecnego indyjskiego systemu monetarnego. Jedna po drugiej wyjmuje ze swojej kolekcji różne nominały rupii i paise. Oprócz rozmaitych metali, z których zostały wybite, krążki mają na obwodach rowki, ząbki, kropki... Paise mają też zróżnicowane kształty: rombów, foremnych sześciokątów i ośmiokątów oraz muszelek z zaokrąglonymi brzegami. To monetarne zamieszanie potęgują rozmaite nominały anna. Do 1836 r. w systemie monetarnym Indii 1 rupia równała się 16 anna, z których każda miała po 12 paisa. Brr... Skąd to zróżnicowanie?


Romb i „muszelka” dla analfabety


– Proszę pamiętać, że monety były – i nadal w dużym stopniu wciąż jeszcze są – bite dla biednych analfabetów, ludzi nie radzących sobie z odczytywaniem znaków wartości. Poznawali ją właśnie po wielkości, kształcie i „szlaczkach” na obwodzie – tłumaczy numizmatyk.


Prapoczątki kolekcji Ryszarda Bieska miały swoje źródło na bazarze w położonej najbliżej od kopalni „Sudamdih” miejscowości.


– Zaglądałem zwykle na uliczkę jubilerów, a tak naprawdę rzemieślników, przerabiających stare monety na inne wyroby. Często stosowali je zresztą jako odważniki do odmierzania na przykład ilości kupowanej tabaki. U nich zdobyłem najwięcej pieniążków – uśmiecha się Biesek.


Prezent dla chiefa


– Zdarzyło się, że indyjscy robotnicy, przygotowujący wykop pod fundamenty kolejnego domku obok powstającej kopalni wygrzebali gliniany garniec dziewiętnastowiecznych monet, ongi zakopany pewnie przez wzbogaconego dorobkiewicza i z nieznanego powodu pozostawiony w ziemi. Znalezisko musieli oddać państwu. Uradzili jednak, że skoro polski chief zbiera monety, to nie stanie się nic złego, jeśli zrobią mu z jednej podarunek – ciepło wspomina gest indyjskich przyjaciół.


W swojej kolekcji ma też okazjonalne monety bite przez państwo z okazji 20 rocznicy śmierci Nehru lub dla sfinansowania rozmaitych projektów: „Praca i żywność dla wszystkich”, „Bezpieczeństwo dla rozwoju”, bądź planowania rodziny.


– W kręgu naszej kultury zapewne nie brzmi to najlepiej, niemniej w ramach ostatniego z programów państwo finansowało m.in. sterylizację. Za poddanie się takiemu zabiegowi mężczyzna dostawał lusterko, radio tranzystorowe bądź buty, natomiast kobieta – lichej wartości bransoletkę – opowiada.


W zbiorach Ryszarda Bieska są nie tylko indyjskie monety. W Egipcie gromadził koperty i znaczki Polskiej Wojskowej Jednostki Specjalnej Doraźnych Sił Zbrojnych ONZ. Ma też polskie banknoty: emitowane w międzywojniu po reformie „ojca złotego”, Władysława Grabskiego, ale też powojenne.


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.

JSW wycofuje się z finansowania klubów sportowych

Jastrzębska Spółka Węglowa wstrzymała finansowanie klubów sportowych na sezon 2026/2027. Powodem jest trudna sytuacja finansowa spółki.

Kryptonim Kopalnia, czyli ratowanie życia w pod ziemią

Już 31 marca Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach po raz kolejny stanie się przestrzenią do ćwiczeń i to nie byle jakich. Pod okiem profesjonalistó w scenerii podziemi z listy UNESCO ratownicy medyczni oraz służby ratownicze wezmą udział w zawodach z udzielania pierwszej pomocy pn. „Kryptonim Kopalnia”.

Śladami rodu Borsigów

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.