Zawsze byliśmy związani ze Śląskiem
fot: Krystian Krawczyk
Prof. Antoni Tajduś został uhonorowany tytułem „Małopolanin Roku 2009”
fot: Krystian Krawczyk
W piątek, w kopalni „Wujek”, wręczył Pan indeksy 150 nowym studentom akademii. Czy to oznacza, że uczelnia podąża za młodymi ludźmi?
- AGH jest nowoczesnym uniwersytetem technicznym, kształcącym na 15 wydziałach i 32 kierunkach. A przy tym AGH, to tradycja, to siła, to marka. Na ten rok akademicki przyjęliśmy 11 tys. studentów. Tak więc to oni szukają nas, bo wiedzą, że dyplom AGH nie tylko w Polsce zaświadcza o ukończeniu doskonałej, prestiżowej uczelni.
Tym razem AGH przychodzi na Śląsk…
- Nie przychodzi. Jest tu obecna w całej swej bogatej historii. Spośród 160 tys. absolwentów, którzy ukończyli AGH, zdecydowana większość – myślę, że w granicach 70-80 proc. – kształtowała i zmieniała oblicze Śląska. Ja sam odbywałem przed laty inżynierską praktykę w kopalni „Rozbark”. Nie tyle więc przychodzimy na Śląsk, bo zawsze byliśmy z nim mocno związani. Chcemy natomiast rozwijać studia nie tylko w Krakowie, ale i w silnych ośrodkach, gdzie jest określony przemysł i na jego zapotrzebowanie kształcić młodzież. Uważamy, że studia w Krakowie bywają drogie i na ogół łączą się z oderwaniem od rodziny. Doszliśmy więc do wniosku o uruchomieniu studiów m. in. w Jastrzębiu, w Katowicach, w Jaworznie… Mamy odpowiednią kadrę naukową i bazę, aby móc temu sprostać.
Podczas immatrykulacyjnej uroczystości w „Wujku” prof. Piotr Czaja – nawiązując do hymnu Gaude mater Polonia – mówił: Raduj się akademio, raduj się Śląsku, raduj się górnictwo.
- Nie bez powodu. Istnieje przecież jeszcze jedna bardzo ważna przesłanka uruchomienia kolejnego zamiejscowego ośrodka dydaktycznego AGH. Mianowicie tu nasi studenci mogą przechodzić praktyki, tu po uzyskaniu dyplomów będą mogli znaleźć pracę, tu są potrzebni. To też trzeba brać pod uwagę.