Większość krajów Europy Zachodniej stosuje inne systemy. Zasiłek dla bezrobotnych jest uzależniony od wcześniejszych zarobków. W Danii może sięgnąć nawet 90 proc. wynagrodzenia, w Hiszpanii – 75 proc., a w Niemczech – 60 proc., choć są ustalone pewne maksymalne limity. W Irlandii zasiłki są stałe, ale w porównaniu z Polską dosyć wysokie. W Wielkiej Brytanii pomoc dla bezrobotnych jest względnie niska, ale za to można liczyć na świadczenia dla osób bez dochodów - wylicza \"Rzeczpospolita\"
W Polsce przyjęto model minimum: jak najniższe zasiłki wystarczające jedynie na podstawowe wydatki. Dlaczego? – Przede wszystkim ze względu na ograniczenia budżetowe – wyjaśnia Janusz Jankowiak. – Jesteśmy biednym krajem, na dorobku, dopiero się bogacimy. Choć w ostatnich latach poziom zamożności społeczeństwa lekko wzrósł, to i tak wynosi nieco ponad 50 proc. unijnej średniej. Biedniejsze od nas są tylko Bułgaria, Rumunia i Łotwa.
Ale to niejedyna przyczyna niskich zasiłków w Polsce. Według przyjętego modelu ma to motywować do szukania pracy. – Niestety, ma to pewne potwierdzenie w specyfice polskiego bezrobocia. Nawet jeśli Duńczyk dostanie świadczenie prawie równe pensji, wie, że lepiej pracować, bo można zarobić jeszcze więcej. W Polsce ten mechanizm nie działa – uważa Jankowiak.
– Jednym z powodów jest mocno rozwinięta szara strefa – dodaje pytany przez \"Rzeczpospolitą\" Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. – W szarej strefie pracuje wiele osób, które pobierają świadczenia od państwa. Podejrzewam, że przy wysokich zasiłkach to zjawisko by się nasiliło. Bo po co rezygnować z darmowego bonusu, lepiej nielegalnie pracować i pobierać świadczenia do końca. Przykro to mówić, ale część Polaków lubi kombinować.
Od 1 czerwca 2008 r. wysokość zasiłku dla bezrobotnych wynosi 551,80 zł. Od zasiłku dla bezrobotnych powiatowe urzędy pracy opłacają składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe.
Przy rejestracji używanego auta nie trzeba już pokazywać tablic w urzędzie
W środę weszły w życie przepisy, dzięki którym przy rejestracji używanego auta nie trzeba już zdejmować tablic rejestracyjnych, po to, by pokazać je w urzędzie - poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zamiast tego, od tej pory wystarczy złożyć oświadczenie o tym, że tablice są w dobrym stanie.