Zarzuty też dla dyrektora CSRG i byłego wiceprezesa KW

Zarzuty w sprawie korupcji w górnictwie usłyszeli też: Eugeniusz K. - dyrektor Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, oraz były wiceprezes ds. ekonomicznych Kompanii Węglowej Wiesław G. – powiedział portalowi nettg.pl Leszek Goławski rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

- Zarzuty postawiono tym osobom już w zeszłym tygodniu i dotyczą one przyjmowania korzyści majątkowych w latach 2004 – 2007, kiedy nie pełnili oni jeszcze swoich obecnych funkcji – poinformował rzecznik. - Ponadto wobec niektórych z podejrzanych zastosowano środki w postaci poręczeń majątkowych w kwotach od 80 do 200 tys. zł – dodał.

Jak udało nam się ustalić, do wpłaty kaucji wynoszacej 200 tys. zł został zobowiązany były prezes JSW Leszek J. Zarzut jaki mu postawiono to przyjęcie łapówek w kwocie 600 tys. zł.

Prezes Katowickiego Holdingu Węglowego Stanisław G., ma wpłacić 100 tys. zł kaucji. Podobnie były szef KHW i KW Maksymilian K., który jest podejrzany o przyjęcie korzyści majątkowych na ponad 300 tys. zł.

Trzej inni podejrzani mają wpłacić kwoty od 80 do 100 tys. zł. Prokuratura nie stosowała poręczenia majątkowego ani innych środków wobec pozostałych trzech mężczyzn, którym zarzucono przyjęcie najniższych łapówek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.