Zarzuty korupcyjne dla dyrektorów kopalń JSW

Borynia ARC

fot: ARC

Pomysł kierownictwa "Boryni" jest zgodny z koncepcją tzw. kopalni zespolonej, nad którą pracuje zarząd JSW

fot: ARC

Dyrektorom trzech kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej postawiono zarzuty przyjmowania łapówek – poinformowała Prokuratura Apelacyjna w Katowicach.

Sprawa dotyczy dyrektorów kopalń „Borynia”, „Krupiński” i „Zofiówka”.

Według informacji przekazanych nettg.pl przez rzecznika Prokuratury Apelacyjnej Leszka Goławskiego jest to część toczącego się od ponad roku śledztwa, w którym jest w sumie 22 podejrzanych.

Goławski poinformował, że postawione zarzuty dotyczą lat 2007-2008. Dyrektor „Zofiówki” - Czesław K. - według prowadzących śledztwo – miał przyjąć prawie 25 tys. zł korzyści majątkowych. Dyrektor kopalni „Krupiński” - Krzysztof O. - jest podejrzany o przyjęcie 8,5 tys. zł, a dyrektor „Boryni” - Zbigniew C. 6,5 tys. zł.

Dyrektorzy podobnie jak inni podejrzani w tym rocznym śledztwie nie zostali zatrzymani.

W środę wezwano ich do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty. Tego samego dnia przeszukano ich miejsca pracy.

- W siedzibie JSW SA trwa spotkanie w tej sprawie. Jeszcze dziś ma być ogłoszony komunikat spółki – powiedziała w rozmowie z nettg.pl rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.