Zarząd JSW będzie się domagał odszkodowania od związków za strajk na Budryku
Strajk w kopalni Budryk w Ornontowicach, który trwał od 17 grudnia do 31 stycznia, najpierw podciął wyniki i osłabił Jastrzębską Spółkę Węglową (JSW). Teraz może uderzyć po kieszeni związkowców, którzy go zorganizowali (protest organizowały trzy organizacje - Kadra, Sierpień 80 oraz założona pod koniec listopada Jedność Pracowników Budryka).
— Mamy trzy ekspertyzy prawne, które jednoznacznie wykazują, że strajk w kopalni był nielegalny — powiedział „PB” Jarosław Zagórowski, prezes JSW, w której skład od stycznia wchodzi Budryk.
W porozumieniu kończącym strajk zarząd JSW nie tylko zobowiązał się do podwyżek, lecz także do tego, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec organizatorów i uczestników protestu. Jednak pod warunkiem że strajk był legalny, czyli zostały zachowane procedury rozwiązywania sporów.
Teraz zarząd JSW, uzbrojony w zamówione w trzech kancelariach ekspertyzy, rusza do akcji.
— Skoro strajk był nielegalny, to odpowiedzialność za wynikłe szkody spada na organizatorów. Prawa należy przestrzegać. Zastanawiamy się na wystąpieniem na drogę sądową z roszczeniami finansowymi — mówi Jarosław Zagórowski.
JSW szacuje straty co najmniej na 75 mln zł.
— JSW będzie mogła domagać się odszkodowania od organizatorów, dopiero gdy zapadnie prawomocny wyrok w sądzie w sprawie prowadzenia strajku — mówi Wiesław Wojtowicz, szef związku Jedność.