Żart na prima aprilis - Paweł Poncyljusz pokieruje górnictwem

Poncyljusz pawel gornik ARC

fot: ARC

Paweł Poncyljusz ma zostać wiceministrem gospodarki odpowiedzialnym za górnictwo

fot: ARC

Jak dowiedział się nettg.pl wiceministrem odpowiedzialnym za górnictwo i energetykę ma zostać Paweł Poncyljusz. Jastrzębską Spółką Węglowa ma pokierować jego asystentka Liliana Tahery, do czasu wyłonienia nowego prezesa w konkursie. Joanna Strzelec-Łobodzińska będzie kandydować do Parlamentu Europejskiego. To dobra okazja, aby premier oraz PO zyskiwała sojuszników również po prawej stronie.

Poncyljusz w 2001 r. był członkiem Ruchu Stu, elitarnej partii, do której należeli liberałowie, m.in. Aleksander Grad, dziś minister skarbu z PO, Paweł Graś, poseł PO, Krzysztof Piesiewicz, senator tej partii, Andrzej Olechowski, współzałożyciel PO. Tuż przed wyborami Ruch Stu się rozwiązał. – Część z nas poszła do SKL, część do RS AWS, a on do PiS – wspominał niedawno Graś dla „Rzeczpospolitej”. – To było przed formalnym powstaniem PO, więc pewno nie chciał skakać z kwiatka na kwiatek. Ale ideowo bliżej mu do Platformy niż do PiS.

Paweł Poncyljusz wielokrotnie mówił, że nie wszedł do PO, bo w Warszawie budowali ją politycy, z którymi wojował w samorządzie.

Poncyljusz jest jedną z barwniejszych postaci PiS. Ten były harcerz, 40-letni ojciec czwórki dzieci, nigdy nie ukończył studiów historycznych. Za to liznął rachunkowości w policealnym studium. Prowadził hurtownię guzików i sklep „Korkowy dom”. Był też radnym Warszawy-Śródmieścia.

Jako poseł wsławił się m.in. udziałem w akcji zorganizowanej przez tabloid: „Czy da się przeżyć za 500 zł miesięcznie”.

W 2005 roku został wiceministrem gospodarki. Nie znając śląskich realiów, zachowywał się trochę jak słoń w składzie porcelany, a górnicy szybko go znienawidzili. Zwalczał drobne biznesy związkowców w kopalniach.

Niektórzy twierdzą, że jako wiceminister popełnił też kilka poważnych błędów. – Wymyślił, że w branży wszyscy mający uprawnienia emerytalne powinni odejść z pracy. Wyrzucił kilkunastu dyrektorów, których potem trudno było zastąpić. Nie zreformował tym górnictwa, a branża ma do tej pory mamy problemy z fachowcami – mówił dla „Rzeczpospolitej” Wacław Czerkawski ze Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Na Śląsk zabierał asystentkę Lilianę Tahery, która zamiast niego podejmowała rozmowy ze związkowcami i szefami kopalń. Budziło to ogromną dezaprobatę. – Liliana była dla nas nie do przyjęcia. Ustawiała dyrektorów spółek i trzęsła górnictwem! – wspominają związkowcy.

Prezesi spółek skarżyli się politykom PiS, że muszą dyskutować „z jakąś dziewczyną”. – Lila była wiceministrem bis – wspomina polityk PiS. – Życzliwi ludzie mówili Pawłowi, że odbiera sobie wiele powagi, pozwalając tej dziewczynie wodzić rej w górnictwie.

Wszystko to sprawiło, że górnicy nie chcieli z wiceministrem rozmawiać. Gdy w kopalni „Halemba” doszło do katastrofy i Kaczyński postanowił jechać na Śląsk, długo się zastanawiał, czy wziąć Poncyljusza. – Każde rozwiązanie było złe – śmieje się polityk PiS. – Ostatecznie Poncyljusz pojechał, a górnicy głośno komentowali: „ma szczęście, że przyjechał z BOR-em”.

Po rządowym epizodzie poseł zastanawiał się nad porzuceniem polityki i przejściem do biznesu. – Z powodów materialnych – tłumaczy. Poncyljuszom się nie przelewa. On sam utrzymuje sześcioosobową rodzinę. Żona wozi dzieci samochodem do szkoły, a poseł dojeżdża do Sejmu rowerem. W ubiegłym roku kupili na kredyt 100-metrowe mieszkanie w stolicy, wcześniej mieszkali w 60-metrowym.

Partyjni koledzy Poncyljusza uważają, że jest pracowity, często spotyka się z ludźmi, przekopuje się przez tony materiałów.

Paweł Poncyljusz nie odbierał wczoraj telefonu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy był na ważnym spotkaniu. Pomimo kilkakrotnego zostawienia przez nas wiadomości nie oddzwonił.

Prima aprilis

Ten artykuł opublikowaliśmy 1 kwietnia jako żart na prima aprilis.

Prima aprilis (łac. 1 kwietnia), dzień żartów – obyczaj związany z pierwszym dniem kwietnia, zapoczątkowany mniej więcej w połowie XVIII wieku obchodzony w wielu krajach świata. Polega on na robieniu żartów, celowym wprowadzaniu w błąd, konkurowaniu w próbach sprawienia, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego. W Wielkiej Brytanii nazywany jest Dniem Głupca (\"April Fool\'s Day\" lub \"All Fool\'s Day\"), a we Francji Dniem Ryby. Zwyczaj ten pochodzi ze starożytnego Rzymu.

Grecy wiążą historię tego dnia z mitem o Demeter i Persefonie. Persefona miała zostać porwana do Hadesu na początku kwietnia. Matka Demeter, szukając jej, kierowała się echem głosu córki, ale echo ją zwiodło.
Chrześcijaństwo wiąże prima aprilis z Judaszem Iskariota. Miał się on urodzić właśnie pierwszego kwietnia i dlatego dzień ów kojarzył się z kłamstwem, obłudą, fałszem i nieprawdą.
opr. na podstawie Wikipedii


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska coraz bliżej pełnej sieci autostrad. Ile brakuje?

Sieć autostrad w Polsce liczy obecnie 1950 km, a do osiągnięcia docelowej długości brakuje ok. 150 km – wynika z informacji przekazanej przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. W najbliższych latach powstaną kolejne odcinki A2 i A50, a rozbudowane zostaną m.in. A2 i A4.

Górnictwo we mgle. I coraz ciszej o tym, co dzieje się w kopalniach...

Zaczynam się zastanawiać, jakie znaczenie ma nasze górnictwo węglowe i dla kogo. Powie ktoś z czytelników, że troszkę mijam się z rozumem, ale mój wniosek wynika z uważnej lektury różnych mediów i publikacji naukowych. W mediach o górnictwie węglowym pisze się przy okazji nagłych zdarzeń. O tym, co się dzieje w kopalniach, coraz ciszej. A w publikacjach naukowych coraz mniej o nowych rozwiązaniach związanych z wydobyciem węgla i poprawą efektywności wydobycia. Przestało to być ważne! W sezonie letnim można odnieść wrażenie, że nic w górnictwie się nie dzieje, a ważne są wydarzenia o zupełnie innym charakterze. 

Trzeci moduł największego doku w tej części Europy zwodowany. Konstrukcja powstaje w Szczecinie

Dziobowy moduł doku dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” został w sobotę zwodowany na Odrze. Operacja zsunięcia i zanurzenia konstrukcji o masie 4 tys. ton trwała kilkanaście godzin. We wrześniu rozpocznie się scalanie trzech części 240-metrowego doku na wodzie.

Prawie 90 mieszkań na osiedlu KTBS przy ul. Kosmicznej już zajętych. W Katowicach powstanie kolejny budynek

Nowe osiedle Katowickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego przy ul. Kosmicznej w Katowicach zaczyna tętnić życiem. Spośród 111 mieszkań blisko 90 przekazano już mieszkańcom, a wielu lokatorów zdążyło się wprowadzić. KTBS przygotowuje jednocześnie następną inwestycję mieszkaniową przy ul. Kossutha.