Zapowiada się ocieplenie

Rozmowa z Grzegorzem Lato, prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej

Czy Grzegorz Lato będzie gościem honorowym Wielkich Derbów Śląska, które rozegrane zostaną w najbliższą sobotę na Stadionie Śląskim?

Ja powiem więcej. Będę gościł nie tylko na Stadionie Śląskim, ale również w Bytomiu. Dzień wcześniej wiosenne rozgrywki zainauguruje ciekawie zapowiadające się spotkanie bytomskiej Polonii z Wisłą. Moim zdaniem Polonia może być języczkiem u wagi, jeśli chodzi o tytuł mistrza Polski. Jesienią urywała punkty faworytom, a konkretnie Legii i Lechowi. Przy okazji tym, którzy się martwią, że stadiony w Bytomiu i Chorzowie mogą być zasypane śniegiem mówię, by się nie martwili. Przyjeżdża Lato, więc będzie ocieplenie...

Ma pan swojego faworyta w śląskich derbach? Prezesowi PZPN wprawdzie nie wypada faworyzować jednej czy drugiej drużyny, ale z pewnością ma pan swoje prywatne zdanie.

Rzeczywiście nie mogę publicznie mówić o tym, za kim będę kibicował. Ale tak naprawdę to ja kibicuję śląskiej piłce, która odrodziła się ostatnio po latach stagnacji. Niech wygra lepszy, a widowisko stworzone przez oba kluby zaspokoi apetyty 40 tysięcy kibiców. Mam nadzieję, że tylu ludzi pojawi się na chorzowskim gigancie, gdzie w przeszłości nasza reprezentacja rozgrywała wielkie spotkania.

Śląsk może się pochwalić pięcioma klubami występującymi w ekstraklasie. Ale ilość nie przechodzi już w jakość. Poza Ruchem pozostałe drużyny walczą głównie o utrzymanie się. Kiedy pańskim zdaniem Ślązacy znów zaczną dominować w krajowej piłce?

Śląsk jest bezsprzecznie najsilniejszym regionem futbolowym w kraju. Wspomniane pięć drużyn w ekstraklasie to nie wszystko. Jest przecież jeszcze walczące o awans do ekstraklasy Podbeskidzie. A do tego inni pierwszoligowcy – GKS Jastrzębie i GKS Katowice. To kluby o mocnych korzeniach górniczych. Na pewno się pozbierają. Szczególnie trudną sytuację mają Katowice, ale moim zdaniem zespół zacznie wiosną grać lepiej i utrzyma się w I lidze. Ale na Bukowej musi dojść do poważnych zmian organizacyjnych. Na razie śląskie kluby nie walczą o mistrzostwo Polski, ale za kilka lat to się może zmienić.

W latach 70. wizytówką śląskiego i polskiego futbolu były kluby górnicze. Aktualnie tylko Górnik Zabrze ma możnego sponsora. Chorzowski Ruch, będący spółką giełdową, opiera swoją działalność na wsparciu ze strony wielu pomniejszych firm. Inne śląskie kluby ledwo wiążą koniec z końcem...

Górnik ma duże możliwości, z pomocą swojego sponsora powinien wyjść z kłopotów. Wierzę, że odbije się od dna, utrzyma się w ekstraklasie. Tym bardziej, że ma tak doświadczonego szkoleniowca jak Henryk Kasperczak. Z Heniem spotkałem się na gali z okazji 60-lecia Górnika, jak również na uroczystościach 70-lecia Stali Mielec. Poza tym mamy stały kontakt telefoniczny. Górnik i Ruch to wielkie firmy, które sobie poradzą. Inne śląskie kluby też się podźwigną. W czasach, o których pan wspomniał, pierwszoligowe zespoły miały bardzo silne wsparcie w zakładach pracy. I nie chodzi tylko o górnictwo, ale także hutnictwo, czyli przemysł ciężki. Być może duże zakłady pracy na Śląsku znów zaczną sponsorować piłkę, co wyjdzie na korzyść obu stronom. Problem ze znalezieniem silnych sponsorów dotyczy właściwie wszystkich zespołów w Polsce. Nawet te najsilniejsze, jak Lech czy Wisła, nie mają w stu procentach zapewnionej bazy finansowej. Marzy mi się, by tak jak kiedyś, duże zakłady pracy opiekowały się klubami. Tak jak WSK Mielec Stalą, kopalnie śląskie Górnikiem, a huty Ruchem.

Jak wspomina pan swoje wizyty na Śląsku w roli piłkarza Stali Mielec? Jakiś szczególny mecz utkwił panu w pamięci?

Przede wszystkim utkwił mi w głowie jeden mecz. To było spotkanie w Chorzowie, gdzie Stal przegrała 0:3. Na boisku działy się niezwykłe rzeczy, równie dobrze mogło być 3:0 dla nas. Tylu okazji po obu stronach boiska nie spotyka się w obecnej piłce. Muszę jednak przyznać, że najtrudniejsze mecze grało nam się na stadionie Górnika. Rywale mieli Huberta Kostkę, Jurka Gorgonia czy Andrzeja Szarmacha, który później przeniósł się do Mielca. Szalenie trudno było ich ograć.

Grzegorz Lato, urodzony 8 kwietnia 1950 r. w Malborku, grał w Stali Mielec, KSC Lokeren, Atlante Meksyk i Polonii Hamilton. Ze Stalą dwa razy fetował mistrzostwo Polski, zaliczając 272 spotkania w I lidze i strzelając 111 goli. W reprezentacji kraju w oficjalnych meczach wystąpił 100 razy, zdobywając 45 bramek. Był 3-krotnym uczestnikiem mundiali, wywalczając w RFN (1974) i Hiszpanii (1982) trzecie miejsce na świecie. W trakcie pamiętnych mistrzostw świata w RFN został królem strzelców z siedmioma golami na koncie. Od 2008 r. jest prezesem PZPN.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.