Zapłonęły znicze przed kopalnią „Halemba”
fot: Jacek Srokowski
Od czterech miesięcy do dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywny dostało dziewięciu oskarżonych w sprawie katastrofy Halembie, którzy przyznali się do zarzutów i wnieśli o dobrowolne poddanie się karze
fot: Jacek Srokowski
Po porannej mszy w rudzkim kościele pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej uczestnicy uroczystości pomodlili się i złożyli kwiaty pod tablicami z nazwiskami ponad 190 osób, które - według oficjalnych statystyk - zginęły w „Halembie” od początku jej istnienia.
Poległych górników wspominały rodziny ofiar, przedstawiciele kopalni oraz władze górniczych spółek i instytucji, delegacja ratowników górniczych, a także samorządowcy i związkowcy. Dowody pamięci o tragedii sprzed trzech lat widać również wokół kopalnianego zegara przed wejściem do zakładu.
Tragedia wywołała też dyskusję o bezpieczeństwie w kopalniach. Mówiono o syndromie Halemby, o strachu przed pracą w bardzo niebezpiecznych warunkach. Jednak dziś władze kopalni zapewniają: wiele się nauczyliśmy, teraz bezpieczeństwo i opieka nad rodzinami ofiar to priorytety.
Do katastrofy w \"Halembie\" doszło 21 listopada 2006 r. ok. godz. 16.30, gdy ośmiu górników zatrudnionych w kopalni \"Halemba\" i piętnastu pracowników firmy Mard demontowało sprzęt z likwidowanej ściany wydobywczej.
Jak ustaliła po tragedii gliwicka prokuratura, z powodu zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym, po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku 1030 metrów pod ziemią wybuchł pył węglowy, czyniąc największe spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii. Obejmujący 27 osób akt oskarżenia był gotowy w czerwcu ubiegłego roku.
W głównym procesie, który ruszył w listopadzie zeszłego roku, odpowiada 17 oskarżonych. Dziewięciu innych mężczyzn, na których ciążyły zarzuty mniejszego kalibru, przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze. 5 lutego 2009 r. usłyszeli wyroki - od czterech miesięcy do dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywny od 300 do 1500 zł. Jeden z oskarżonych został wyłączony z głównego procesu ze względu na stan zdrowia.
W toczącym się przed Sądem Okręgowym w Gliwicach głównym procesie w sprawie katastrofy najpoważniejsze zarzuty ciążą na byłym głównym inżynierze wentylacji kopalni i kierowniku jej działu wentylacji Marku Z. Odpowiada on m.in. za sprowadzenie katastrofy, w której zginęli górnicy.
Były dyrektor „Halemby” Kazimierz D. jest oskarżony o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników, co skutkowało śmiercią 23 osób. Jemu i Markowi Z. grozi do 12 lat więzienia. Według śledczych obaj przyzwalali na łamanie w kopalni przepisów i zasad sztuki górniczej.
Zarzuty postawione pozostałym oskarżonym dotyczą m.in. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, narażenia górników na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz niedopełnienia przepisów bezpieczeństwa i fałszowania dokumentów. Główni podejrzani nie przyznają się do winy.
W opinii ekspertów, skutki wypadku nie byłyby tak tragiczne, gdyby nie zainicjowany przez wybuch metanu późniejszy wybuch pyłu węglowego. To właśnie wybuch pyłu, powodujący poruszającą się z prędkością 800 metrów na sekundę falę uderzeniową, spowodował śmierć większości górników. Pył wybuchł, bo zaniechano neutralizowania go pyłem kamiennym. Eksperci wyliczyli, że w wyrobisku było tyle pyłu, że starczyłoby jeszcze na trzy wybuchy o podobnej sile.