Enea: Polska będzie potrzebować kilkanaście mln ton węgla; Bogdanka może dać połowę

W perspektywie 10 lat Polska może potrzebować kilkanaście milionów ton węgla rocznie; połowę tego zapotrzebowania może zaspokoić Bogdanka - uważają przedstawiciele Enei, głównego akcjonariusza Bogdanki.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

LW Bogdanka

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

W perspektywie 10 lat Polska może potrzebować kilkanaście milionów ton węgla rocznie; połowę tego zapotrzebowania może zaspokoić Bogdanka - uważają przedstawiciele Enei, głównego akcjonariusza Bogdanki.

- Podtrzymujemy to co pokazaliśmy w strategii, która przewiduje, że Bogdanka będzie wydobywać węgiel dla Enei dopóki bloki węglowe będą pracować. Mamy najlepszą kopalnię w Europie i chcielibyśmy ją wykorzystać - powiedział podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Enei Grzegorz Kinelski.

Marek Lelątko, wiceprezes ds. finansowych Enei zwraca uwagę, że przy obecnym kryzysie na świecie wywołanym konfliktem na Bliskim Wschodzie i rosnącymi cenami ropy i gazu, wraca dyskusja, ile powinno być węgla w miksie energetycznym Polski. - My jak najbardziej jako grupa Enea jesteśmy za głęboką transformacją i ją krok po kroku realizujemy, ale z drugiej strony musimy zachować zdrowy rozsądek połączony z bezpieczeństwem energetycznym - powiedział.

- Mamy jeszcze część bloków węglowych w miarę efektywnych i nowoczesnych i można je w tym systemie wykorzystać. Druga sprawa, że bloki gazowe czy inne źródła nie powstaną z dnia na dzień, więc musimy tę perspektywę w tej kalkulacji brać pod uwagę - dodał Lelątko.

Przedstawiciele Enei wskazują, że obecnie zapotrzebowanie na węgiel energetyczny w Polsce jest w okolicach 32-30 milionów ton rocznie, w tym parę milionów ton stanowi import.

- Pytanie, jakie będzie zapotrzebowanie na węgiel za 10 lat. Gdyby były tylko bloki najnowsze, takie jak Kozienice, Jaworzno, dwa Opola, to jest około 7-8 milionów ton. Na pewno będzie więcej - powiedział wiceprezes ds. handlowych Bartosz Krysta.

Jego zdaniem, luka mocowa w okolicach 2035 roku to przynajmniej 10 gigawatów. - To jest bardzo dużo. Biorąc pod uwagę ścieżkę rozwoju OZE, magazynów, elektrowni gazowych i tak mamy lukę mocową. Nawet jak ona by była mniejsza, chociaż uważam, że dopóki nie będzie elektrowni atomowej, a nie będzie jej przez najbliższe 15 lat, bądźmy realistami, to są lata bardziej koło 2040 roku, a na pewno po 2035, to i tak 10-15 milionów ton węgla w Polsce będzie potrzebne - powiedział Krysta.

W opinii przedstawicieli Enei, obecnie de facto na palcach jednej ręki można policzyć kopalnie, które są rentowne i które mogłyby wydobywać węgiel.

- Bogdanka taką kopalnią jest, dzisiaj 8 milionów ton z potencjałem na 9 milionów ton. Uważam, że jest perspektywa takiego poziomu wydobycia. Oprócz tego kilka, 3-4 kopalnie, które mogą wyprodukować węgiel. Więcej nie będzie potrzeba, ale takie wolumeny będą nam towarzyszyć jeszcze przynajmniej przez kilkanaście lat - powiedział Krysta.

- Nie mamy chęci ani potrzeby weryfikacji strategii. To, co tam zostało zapisane, ta ścieżka zużycia węgla w grupie, ona taka jest. Oczywiście rzeczywistość pokaże, jakie będą odchylenia od niej, ale to jest związane z tym, jak planujemy w perspektywie 10 lat utrzymanie naszych aktywów węglowych. Oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje, że będzie ich więcej, że będzie taka potrzeba dla utrzymania stabilności systemu. Technicznie jest to możliwe - ocenił.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.