Zamieszanie w sprawie limitów CO2
Na publikację rozporządzenia w Dzienniku Ustaw czekają setki polskich firm - elektrownie, elektrociepłownie, huty, papiernie, cukrownie itp. Rozporządzenie przydziela im bowiem określoną ilość darmowych zezwoleń na emisję CO2. Dzięki temu firmy będą wiedzieć, czy muszą gromadzić pieniądze na dokupienie brakujących praw do emisji, czy nie. W grę wchodzą miliony złotych, bo prawo do emisji 1 tony CO2 kosztuje dziś na giełdzie 25 euro - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie 1 lipca br. Minęło 17 dni, a aktu prawnego w Dzienniku Ustaw jak nie było, tak nie ma. Co się stało? - Publikacja została wstrzymana, bo rozporządzenie wysłano do notyfikacji Komisji Europejskiej - usłyszeliśmy w Centrum Informacyjnym Rządu.
To dość dziwne, bo w uzasadnieniu rozporządzenia można przeczytać: \"Projekt przedmiotowego rozporządzenia jest zgodny z prawem Unii Europejskiej i nie wymaga notyfikacji\".
Ale to nie koniec dziwów: ustawa o handlu emisjami (na podstawie której rząd mógł wydać rozporządzenie) wyraźnie stwierdza, że rząd może przyjąć rozporządzenie o podziale limitów CO2... dopiero po uzyskaniu akceptacji Komisji.
Jeśli plan podziału zostanie odrzucony przez Brukselę, to rząd znajdzie się w kuriozalnej sytuacji - przyjął bowiem akt prawny, którego nie może opublikować w Dzienniku Ustaw, bo i tak nie wejdzie w życie z uwagi na sprzeciw Komisji. Nie wiadomo też, czy będzie mógł to rozporządzenie zmienić: do tej pory w historii polskiej legislacji nie zdarzyła się nowelizacja aktu prawnego, który nie został opublikowany.