Załoga Autosanu wróciła do pięciodniowego tygodnia pracy

Załoga firmy Autosan z Sanoka (Podkarpackie), producenta m.in. autobusów, wróciła do pięciodniowego tygodnia pracy. Skrócony o jeden dzień czas pracy obowiązywał od listopada ubiegłego roku.

Jak poinformował prezes zarządu firmy Adam Smoleń, w miarę potrzeb załoga pracowała przez pięć dni również w okresie skróconego czasu pracy.

- Teraz wróciliśmy na stałe do normalnego wymiaru pracy. Ograniczenia spowodowane były kryzysem na rynkach światowych, co wpłynęło na mniejsze zamówienia na nasze wyroby. Nie bez wpływu na naszą kondycję miała również sytuacja na krajowym rynku motoryzacyjnym - dodał Smoleń.

Zaznaczył, że trudną sytuację w Autosanie udało się przezwyciężyć nie tylko poprzez skrócenie czasu pracy, ale również dzięki intensywnej promocji, a także wprowadzeniu do produkcji nowych wyrobów i udoskonalaniu modeli pojazdów już produkowanych.

Niedawno Autosan sprzedał pierwszy autobus na rynek islandzki i - jak zapowiada Smoleń - jest to dopiero początek zamówień na tamtejszy rynek. Firma rozpoczęła także produkcję nowego modelu autobusu o nazwie A12.12C Eurolider; już znalazł on nabywców w Polsce i Szwecji.

- Mamy nadzieję, że ten rok będzie o wiele lepszy niż miniony, planujemy m.in. wprowadzić do produkcji kolejne nowe modele autobusów - powiedział Smoleń.

Autosan jest jedną z najstarszych fabryk w Polsce; początek jej istnienia sięga 1832 roku. Obecnie - oprócz autobusów - zakład produkuje dla wojska, m.in. szczelne kabiny elektromagnetycznie. Od 2001 r. projektuje i produkuje elementy pojazdów szynowych, zwłaszcza nadwozia szynobusów i tramwajów. W tym zakresie współpracuje m.in. z PESA Bydgoszcz, NEWAG z Nowego Sącza oraz z Poznańskimi Zakładami Naprawczymi Taboru Kolejowego. W spółce pracuje ok. 900 osób.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.