Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 722.91 USD (-0.57%)

Srebro

86.72 USD (-0.32%)

Ropa naftowa

104.97 USD (+0.63%)

Gaz ziemny

2.93 USD (+0.34%)

Miedź

6.49 USD (-0.03%)

Węgiel kamienny

114.75 USD (+2.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 722.91 USD (-0.57%)

Srebro

86.72 USD (-0.32%)

Ropa naftowa

104.97 USD (+0.63%)

Gaz ziemny

2.93 USD (+0.34%)

Miedź

6.49 USD (-0.03%)

Węgiel kamienny

114.75 USD (+2.00%)

Zaliczyłem ratownicze oczko

1361532602 09 mlostek3arc k3

fot: archiwum domowe

Na międzynarodowe zawody do Państwa Środka Ryszard Mlostek z drużyną ratowniczą Sobieskiego wyprawili się po trofea. Doskonałym tłem dla zdobytych w nich medali był chiński mur

fot: archiwum domowe

Dwadzieścia jeden lat. Taki szmat czasu - do przejścia pod koniec grudnia na emeryturę - Kopalnianą Stacją Ratownictwa Górniczego w Zakładzie Górniczym Sobieski kierował Ryszard Mlostek. - Cóż, wypada, że zaliczyłem ratownicze "oczko" - śmieje się emeryt, nie dodając już wcześniejszych lat od debiutu w zastępie, bo w łącznym rachunku wychodzi ich 25.

Ryszard Mlostek jest uosobieniem przywiązania do jednej firmy. Jako "drucik", a więc teletechnik pod ziemią, przez rok ciągnął kable i instalował telefony za postępem ścian i przodków w kopalni Jaworzno. Po inżynierskim dyplomie krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej z zakresu techniki eksploatacji złóż piął się po kolejnych szczeblach zawodowej kariery: nadgórnika, sztygara zmianowego i oddziałowego. W tych rolach kierował zespołami oddziałów przygotowawczych, likwidacyjnych, wydobywczych i wentylacyjnych w Jaworznie, a następnie w Zakładzie Górniczym Sobieski. Ale to szyldy się zmieniały, bo Mlostek niezmiennie trwał w tej samej kopalni, w której w zawale zginął przed wielu, wielu laty jego pradziadek, a później pracowali dziadek i oboje rodzice. Począwszy od 1991 r. aż do emerytury, Ryszard Mlostek kierował Kopalnianą Stacją Ratownictwa Górniczego. Przedtem oczywiście przez kilka lat wchodził w ów ratowniczy zakon i zdobywał doświadczenie w tutejszym zastępie.

Zawsze blisko zastępów
Nawet nie próbuje zliczyć wszystkich akcji, w których uczestniczył w roli szefa stacji. Poza własnym zakładem - to niewzruszona norma postępowania - zawsze kierował swoimi zastępami z bliska, czyli z bazy pod ziemią.
- Nie było takiej sytuacji, że ja pozostaję na górze, a moi ratownicy zjeżdżają do akcji - podkreśla.
Ta pierwsza wypadła w 1992 r. w Zakładach Górniczo-Hutniczych Bolesław. Zapadła mu w pamięć nie tylko dlatego, że była pierwsza. Głównie z tego powodu, że zakończyła się porażką.
- Jesteśmy przecież po to, żeby ratować. Wtedy nasza pomoc i determinacja były spóźnione - rozkłada ręce.
Później było wiele, wiele innych: w Kazimierzu-Juliuszu, w Wesołej, w Brzeszczach, w Wujku, w Janinie, w Staszicu, w Silesii... Długo można by ciągnąć. Owszem, zdarzały się także porażki, ale i on, i jego ratownicy zaznawali również sukcesów.
- Ten błysk oczu uratowanego górnika... Ta olbrzymia radość... Niepodobna wyrazić ją słowami. To są momenty, kiedy człowiek czuje, że to, co robi, ma sens - opowiada Mlostek.

Wiedza, sprawność i "to coś"
Dopiero co emerytowany kierownik stacji z natury rzeczy był nie tylko szefem, ale i nauczycielem. Przez ćwierć wieku kształtował i przysposabiał do ratowniczych wyzwań - przeciętnie biorąc - 150-osobową drużynę Sobieskiego. Wciąż nie podejmuje jednak próby precyzyjnego zdefiniowania ratownika doskonałego.
- Bywało, że kładłem nacisk na sprawność. Później dawałem prymat wiedzy. Ale cóż mi z najbardziej nawet nafaszerowanego górniczymi mądrościami chłopa, który nie jest jednocześnie dość sprawny? Każdy kierownik stacji ma ten dylemat i problem przy rekrutacji chętnych, w szkoleniu, w doborze zastępów. Jest przecież jeszcze "to coś", czego nie da się zmierzyć ani egzaminacyjnym, ani sprawnościowym testem, co ujawnia się w ekstremalnych warunkach zagrożenia, niesamowitego stresu, co powoduje, że ktoś, wydawałoby się, najlepiej przygotowany "pęka" w rzeczywistej akcji. To trzeba wyczuć spojrzeniem w oczy, długotrwałą obserwacją zachowań - sięga do swoich doświadczeń.

Good job
W dochodzeniu swojej drużyny do doskonałości Ryszard Mlostek, obok specjalistycznych szkoleń, zawsze preferował sport i rywalizację. Próżno zliczyć wszystkie sukcesy zastępów, które wyszły spod jego ręki w okręgowych i centralnych zawodach ratowniczych. Były też prestiżowe miejsca zajmowane w zawodach międzynarodowych.
- W 2006 roku zostaliśmy zaproszeni do udziału w V Międzynarodowych Zawodach Ratowniczych w chińskim Pingdingshan. Wśród najlepszych ekip świata zajęliśmy drugie miejsce w symulowanej akcji ratowniczej oraz zdobyliśmy mistrzostwo świata w udzielaniu pomocy przedmedycznej. W dwa lata później w amerykańskim Reno byliśmy drugą ekipą w klasyfikacji generalnej. Obok pucharów i medali najbardziej zapadły mi wtedy w głowie dwa słowa z sędziowskiego werdyktu "good job!". Dobra robota. Tę dobrą robotę - już jako wspólna ekipa ratowników z Sobieskiego i libiąskiej Janiny - powtórzyliśmy w 2010 roku w australijskim Wollongong, gdzie szkolona przeze mnie drużyna zdobyła mistrzostwo w prowadzeniu akcji ratowniczej na dole kopalni. Tam liczył się tylko zwycięzca. Puchary były więc rozdawane jedynie za pierwsze miejsca w poszczególnych konkurencjach. Jakaż była więc nasza radość, kiedy podczas wieńczącej zawody gali usłyszeliśmy, że mistrzostwo świata należy do nas - wspomina niektóre tylko z triumfalnych epizodów jaworznian i libiążan Ryszard Mlostek.

Wciąż zabiegany
Świeżo upieczony emeryt i teraz nie gnuśnieje. Ba, bywa, że zastanawia się, jak to możliwe, że wciąż brakuje mu na wszystko czasu. Pozostał wykładowcą i doradcą w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego i bytomskiej "okręgówce". Już zastanawia się też - to szczególnie odpowiedzialne, ale też nadzwyczaj prestiżowe dla niego zlecenie z CSRG - nad regulaminem konkurencji akcji ratowniczej na IX Międzynarodowe Zawody Ratownicze, które w 2014 r. zostaną przeprowadzone tym razem w Polsce.
- Kiedy spotykam przyjaciół, zagadują mnie, co mi dolega, bo tak uśmiechniętego jeszcze mnie nie widzieli - powtarza życzliwe docinki pod swoim adresem.
Pół biedy, że do wiosny pozostało jeszcze trochę czasu, bo wtedy przyjdzie się jeszcze zakrzątnąć koło domu i w dużym ogrodzie.
- Własnym pomyślunkiem i rękoma urządziłem rekuperator ciepła, oczyszczalnię ścieków, a nawet własną elektrownię fotowoltaniczną, zasilającą część domowych odbiorników - opowiada o rodzaju tych domowych zajęć.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

POKAZ MODY KZ 21

Wielki piec i moda? To był bardzo udany wieczór. Zobacz ZDJĘCIA

Sobotnie wydarzenie to była zapowiedź nowej roli Wielkiego Pieca, który przechodzi transformację i już w przyszłym roku stanie się nową przestrzenią miejską dla sztuki, edukacji i spotkań społecznych. Na realizację tego zadania miasto pozyskało ponad 66 mln zł z Programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027 oraz blisko 9,5 mln zł z budżetu państwa. Przypomnijmy - 9 maja odbył się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”.

Można już zwiedzać strażnicę ogniową kopalni Saturn

Zabytkowy budynek straży ogniowej znajduje się przy ul. Dehnelów. Miasto przejęło go kilka lat temu. Koszt prac oszacowano na ponad 4 mln zł.

1758694244 wielki piec

Wielka moda i Wielki Piec? To ma sens

W najbliższą sobotę, 9 maja, o godz. 20.00 na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu odbędzie się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”. Autorką kolekcji „Alchemia Wielkiego Pieca” jest Joanna Decowska. Po prezentacji wystąpi Marcin Wyrostek z zespołem Corazon. Wydarzenie odbędzie się w ramach realizacji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Wstęp wolny.

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka.